1.9 C
Warszawa
czwartek, 8 grudnia 2022

Koniecznie przeczytaj

Rewitalizacja

Dla przyrody, dla nas samych, dla marki Polska

Ekologia, zwłaszcza w polskich realiach, oznacza nie tylko życie i aktywność w zgodzie ze środowiskiem. Równie istotne jest przywrócenie wartości temu, co przez długie lata było przez człowieka degradowane. Zatem ekologia to przywrócenie czystego, wolnego od smogu powietrza, lecz również rewitalizacja zdegradowanych terenów. I wcale nie chodzi o to, by były one wyłączone z bieżącego użytkowania. Wręcz przeciwnie, niech będą miejscem, gdzie powstaną przyjazne środowisku inwestycje. Także mieszkaniowe.

Wiadomo już, że proces przestawiania polskiej energetyki z węglowej na „zieloną” będzie i długi, i żmudny, i kosztowny. Nie ma jednak dla niego alternatywy. Źle by się jednak stało, gdyby Polakom ekologia kojarzyła się z przymusem i groźbami odcięcia od hojnych unijnych dotacji, bo przecież to, co przyjazne dla natury, jest również na dłuższą metę opłacalne dla każdego z nas. Nie tylko w przenośni.

Praktycznie w każdym polskim regionie straszą tereny zdegradowane – poprzemysłowe bądź powojskowe. Różnią się przeszłością, powierzchnią, różny jest stopień ich degradacji, ale jedno mają wspólne: zasługują na to, by przywrócić je do życia. W pierwszym rzędzie dotyczy to obszarów położonych w największych aglomeracjach, w sąsiedztwie dużych miast. Boom nieruchomościowy powoduje, że każda wolna działka stanowi łakomy kąsek dla deweloperów. Osiedla powstają często, co tu kryć, bez ładu i składu, bez oglądania się na to, czy istnieje odpowiednia infrastruktura. Na warszawskiej Białołęce planowano np. budowę potężnego osiedla w ramach programu Mieszkanie+. Idea bez wątpienia szczytna, jednak taki sposób decydowania o inwestycjach przypomina serial „Alternatywy 4”. Najpierw zbuduje się bloki, a o szkołach, przedszkolach, komunikacji pomyśli się później. Zdrowym rozsądkiem wykazały się tu władze dzielnicy, które sprowadziły na ziemię niedoszłych inwestorów, przypominając, że między peerelowskimi „sypialniami” a nowoczesnymi osiedlami jest jednak pewna różnica…

Tereny, którym należy się rewitalizacja, to właśnie dogodne miejsca na lokowanie inwestycji mieszkaniowych „z głową”. O ile nie każdy teren poprzemysłowy, ze względu na stopień degradacji, może być wykorzystany na takie projekty, to większość terenów powojskowych – owszem. To tereny ulokowane w otoczeniu lasów, niekiedy z doskonale zachowanym drzewostanem. Bardzo dobre jako miejsca, gdzie mogą powstać osiedla spełniające najwyższe standardy ekologiczne. Nie blokowiska, w których sąsiad zagląda sąsiadowi w okno, wyasfaltowane i wybetonowane, z rachitycznymi drzewkami, ale osiedla zaprojektowane i zrealizowane w myślą o naturze. Dla gmin, na terenie których powstałyby takie osiedla, to doskonała promocja i szansa na przyciągnięcie poważnych inwestorów. Nie mówiąc o możliwościach aplikowania o unijne fundusze.

Po wojennych zniszczeniach Polacy w mistrzowski sposób odbudowali zabytki. Jesteśmy dobrzy w rewitalizacji – wykorzystajmy to do przywracania ludziom i naturze terenów zdegradowanych. To inwestycja także w pozytywny wizerunek Polski na świecie, szczególnie, że przyroda jest mocną stroną naszego kraju!

Źródło: naTemat.pl

Autor

Najnowsze