-1 C
Warszawa
czwartek, 1 grudnia 2022

Koniecznie przeczytaj

Biznes, nawet w pandemii, musi działać

W Polsce ponad 6 mln osób ma problemy ze słuchem, z czego poważne zaburzenia dotyczą około 1 mln osób, a blisko 50 tys. nie słyszy niemal w ogóle. Jak wykazują badania przesiewowe nawet co 5-6 dziecko w szkole podstawowej może mieć problemy ze słuchem, które utrudniają rozwój i stanowią przyczynę kłopotów z nauką. Niedosłuch bardzo często występuje także u seniorów – według badań trzy czwarte 70-latków ma częściową głuchotę. Dla osób z poważną utrata słuchu najlepszą terapią są implanty ślimakowe. Na takie leczenie czeka prawie 2 tys. pacjentów, a ponad 3 tys. czeka na wymianę zewnętrznej części implantu (powinna być co kilka lat wymieniana).

Pula środków, jaką NFZ przeznacza na leczenie za pomocą implantów ślimakowych, a także wymianę procesora dźwięku, jest niestety wspólna. Te środki przeznaczane są zarówno na wszczepienie implantu u osoby niesłyszącej, jak i wymianę procesora u pacjenta, który implant już posiada. Obie grupy pacjentów, chcąc nie chcąc, muszą rywalizować o te same środki finansowe, a tę wojnę podobno starają się wykorzystać producenci.
Jedną z największych organizacji pacjenckich zajmujących się implantami jest Stowarzyszenie „Słyszeć bez granic”, którego misją jest „usprawnianie procesu wymiany procesorów mowy oraz poszerzanie wiedzy na temat leczenia wad słuchu”. W perspektywie dekady chce być największym stowarzyszeniem w Polsce skupiającym osoby z implantami słuchowymi i ich rodziny. Stowarzyszenie dociera do instytucji państwowych i parlamentarzystów przekonując o potrzebie zwiększenia częstotliwości wymiany procesorów. W efekcie nawet kilkudziesięciu posłów, w latach 2016-2020, zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z interpelacjami dlaczego osoby z implantami ślimakowymi muszą czekać w długich kolejkach po wymianę procesora dźwięku. Ostatnio taką interpelację wystosowała poseł Joanna Jaśkowiak. Jak twierdzi Ministerstwo Zdrowia „Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził działania mające na celu zwiększenie dostępności i skrócenie czasu oczekiwania na świadczenia gwarantowane związane z leczeniem zaburzeń słuchu za pomocą wszczepialnych protez słuchu”. Dodatkowo, jak informuje resort zdrowia w odpowiedzi na interpelację, NFZ analizuje propozycję zorganizowania centralnego przetargu na zakup stymulatorów głębokich struktur mózgu, natomiast opracowanie koncepcji przeprowadzenia zakupów wspólnych w obszarze leczenia zaburzeń słuchu za pomocą wszczepialnych protez słuchu, nastąpi w terminie późniejszym.
Fakt, że resort zdrowia poważnie zajmuje się palącym problemem słuchu – mimo walki z pandemią – bardzo cieszy. Zastanawiające są jednak powody zajmowania się tym tematem. Jak donosi „Najwyższy Czas” w artykule „Biznes w czasie pandemii” działalność Stowarzyszenia „Słyszeć bez granic” związana jest ściśle z producentem implantów słuchowych – firmą Cochlear. Według autora artykułu Stowarzyszenie jest sponsorowane przez Cochlear i dlatego lobbuje o to, aby resort scentralizował zakup implantów. Dlaczego? Bo taka centralizacja jak twierdzi autor zahamowałaby zakupy implantów od konkurencyjnych producentów. Nie ma więc to nic wspólnego ze skróceniem kolejek oczekujących pacjentów.

Autor

Najnowsze