1.5 C
Warszawa
poniedziałek, 25 października 2021

Od roku działalność hoteli przypomina sinusoidę

Koniecznie przeczytaj

Koniec krypciochy w internecie?

Niemcy chcą polskich eurofunduszy

Ratunek we francuskim atomie?

Zdaniem ekspertów firmy Knight Frank powrót do zadawalających przychodów w hotelarstwie będzie zależeć od poszczególnych segmentów rynku. Najszybciej odbudują obłożenie hotele ekonomiczne i resortowe, w przeciwieństwie do obiektów biznesowych działających w dużych miastach.

Jak podaje Knight Frank turbulencje związane z czasowym zamykaniem i otwieraniem hoteli spowodowały znaczne spadki w sektorze hotelowym. Na koniec 2020 r. w Polsce funkcjonowało 2 971 hoteli. To wzrost o 0,68 proc. w skali roku. Dla porównania średnie roczne tempo przyrostu obiektów w latach 2017-2019 wynosiło prawie 4 proc. Ponad dwukrotnie spadł również roczny przyrost liczby pokoi hotelowych, który w 2020 r. osiągnął 2,1 proc., podczas gdy w latach 2017-2019 wynosił 5 proc.
Z kolei według danych GUS obłożenie hoteli na koniec ubiegłego roku wyniosło średnio 29,6 proc., co było rekordowo niskim poziomem dla hotelowego sektora. Zmianę widać zwłaszcza w porównaniu z wskaźnikiem z lat 2016-2019, który wynosił średnio 52,3 proc. Bezpośrednią przyczyną tak dużych spadków była ponad dwukrotnie mniejsza względem średniej z lat 2016-2019 liczba turystów. Ponadto w poprzednich latach goście z zagranicy stanowili średnio około 26 proc. wszystkich korzystających z hoteli. Natomiast od stycznia do listopada 2020 r. wartość ta spadła do 14 proc., osiągając w maju i czerwcu od 6 do 8 proc. – Sektor hotelowy, obok handlowego, jest jednym z obszarów najbardziej dotkniętych skutkami pandemii. Od roku działalność hoteli przypomina sinusoidę – są naprzemiennie zamykane i otwierane. Kolejne obostrzenia, ograniczenia w przemieszczaniu się i podróżowaniu wpłynęły na spadki obłożenia hotelowych pokoi– komentują Lidia Zawiła, młodszy konsultant w dziale Badań Rynku w Knight Frank oraz Małgorzata Krzystek, dyrektor w Dziale Wycen w Knight Frank.

Banki oczekują aktualizacji
Jak podają ekspertki Knight Frank zmieniająca się sytuacja i niepewność skutkowały opóźnieniem nowych realizacji i wstrzymaniem kilkunastu budów, co było również efektem utrudnionego finansowania hotelowych projektów. – Pomimo sygnałów napływających na początku 2020 r., iż banki rozważają wstrzymanie wycen hoteli do 2021 r., liczba zleceń na takie usługi nie spadła. Wycena tego typu nieruchomości w obecnej sytuacji jest jednak skomplikowana ze względu niepewność prognoz i zmieniające się obostrzenia, niemniej banki oczekują aktualizacji wartości. Kluczem jest tutaj ostrożna prognoza na obecny rok i kolejne lata. Ryzyko poprawności szacunków uwzględniamy w wyższej stopie dyskonta – komentuje Małgorzata Krzystek.
Według niej tempo powrotu do zadowalających przychodów w hotelowym segmencie będzie przebiegało inaczej w różnych segmentach rynku. Najszybciej do wyników z 2019 r. mają szansę powrócić hotele ekonomiczne i resortowe, które nie mają problemów z obłożeniem, gdy są otwarte. Z kolei hotele biznesowe w dużych miastach, z ofertą konferencyjną znajdują się w trudniejszej sytuacji. – Optymistyczne jest jednak to, że rynek turystyczny podnosi się po kryzysie i jest nadal atrakcyjny dla inwestorów. W okresie pandemii nie odnotowano również transakcji w sektorze hotelowym na rynku instytucjonalnym. Obserwowane jest duże zainteresowanie tym segmentem niemniej właściciele mimo trudności nie decydują się na sprzedaż po obniżonych cenach – komentuje Małgorzata Krzystek. Jej zdaniem można się spodziewać, że najlepsze aktywa w Warszawie będą wyceniane przez inwestorów na 6 proc.

Autor

Poprzedni artykułPięciolatka „500+”
Następny artykułNadal wierzymy w biura

Najnowsze