17.5 C
Warszawa
sobota, 25 września 2021

Od surowców do technologii. Chińska kolonizacja Rosji

Koniecznie przeczytaj

Złota setka

Rynek gazu

Restrukturyzacja

Konfrontacja Kremla z Zachodem i epidemia przyspieszyły jedynie nieuchronne. Chiny kolonizują Rosję, sprowadzając partnera do roli dodatku własnej gospodarki. Pekin nie jest już nawet zainteresowany rosyjskimi technologiami. Czy wzorem brytyjskich Indii, Rosja stanie się perłą w koronie chińskiego imperium?

Jak Zabłocki na mydle

„Chińskie obroty handlowe z innymi krajami, w tym USA, rosną szybciej niż z Rosją. Jednak najważniejsza jest struktura wymiany, która wskazuje na rosnącą przepaść technologiczną w relacjach Pekinu i Moskwy”.

Taką opinię, popartą twardymi danymi, zaprezentował amerykański portal Euroasia.net, który przeanalizował najnowsze spotkanie Xi Jinpinga z Władimirem Putinem z punktu widzenia geopolityki.

28 czerwca obaj prezydenci zadeklarowali online pełne wsparcie partnera w dobie turbulencji globalnego ładu. Przyrzekli nie stosować wobec swoich państw broni jądrowej, a także potwierdzili brak wzajemnych pretensji terytorialnych. Uroczyście przedłużyli na kolejne lata dwustronny układ o dobrym sąsiedztwie, przyjaźni i współpracy.

Jeśli chodzi o tę ostatnią, sprawa wygląda coraz bardziej jednostronnie, choć w rosyjskich mediach, a szczególnie na ekranach kremlowskiej telewizji, strategiczne partnerstwo z Pekinem jest nazywane niewzruszonym, a co najważniejsze, opłacalnym.

Naprawdę Chiny uzależniły Rosję, czego symptomem jest awans Pekinu do roli kluczowego kontrahenta Moskwy w handlu międzynarodowym. Tymczasem w chińskiej agendzie wymiana z Rosją nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce priorytetów.

Rosnącą przepaść w rozwoju ekonomicznym odzwierciedlają dane statystyczne. Zgodnie z szacunkami Zarządu Celnego ChRL przez pięć miesięcy 2021 r. wartość dwustronnej wymiany handlowej osiągnęła 50,65 mld dolarów, co oznacza wzrost o 23,6 proc. rok do roku.

Tyle że na ożywienie składa się eksport rosyjskiego gazu większy o 15,4 proc. Tymczasem import chińskich towarów wysokoprzetworzonych do Rosji wzrósł w tym samym czasie o 35,5 proc.

Jak zgodnie podkreślili Xi i Putin, wspólnym celem jest osiągniecie wymiany handlowej na poziomie 200 mld dolarów rocznie. Tyle że po raz pierwszy rosyjski przywódca mówił o tym w 2014 r., gdy obroty przekroczyły lekko 100 mld dolarów. Jednak rok później z powodu międzynarodowych sankcji i spadku cen surowców energetycznych obroty spadły do 64 mld dolarów.

Dla porównania, od stycznia do maja bieżącego roku wartość handlu ChRL z USA sięgnęła 280 mld dol., czyli była pięciokrotnie wyższa. W ubiegłym roku dwustronny handel zagraniczny zamknął się kwotą prawie 600 mld dolarów. A przecież relacje ekonomiczne Pekinu i Waszyngtonu są mocno napięte z powodu otwartej wojny handlowej i celnej.

Innym wskaźnikiem rzeczywistego stosunku sił jest fakt, że handel z Rosją stanowi jedynie 2,2 proc. globalnej wymiany towarowej Chin. Przez pięć miesięcy 2021 r. jej obroty sięgnęły 2,27 bln dol. Można więc powiedzieć, że dla Chin wartość Rosji jako partnera ekonomicznego ociera się o błąd statystyczny.

Politycznym wyznacznikiem potwierdzającym tezę była nieobecność chińskich decydentów na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Petersburgu. Rzeczniczka MSZ Marija Zacharowa tłumaczyła sytuację epidemicznymi ograniczeniami.

Tyle że w północnej stolicy rosyjski biznes państwowy i prywatny zawiera najważniejsze kontrakty. Kooperacja międzynarodowa stabilizuje gospodarkę, napełnia podatkami budżet państwa, a więc decyduje o wzroście PKB.

Niemniej jednak kremlowska telewizja piała z zachwytu nad podpisanymi w Petersburgu rosyjsko-chińskimi umowami. Mizernymi, można śmiało powiedzieć, ze względu na dziedziny i skalę. Trudno o lepszy przykład rosnących sprzeczności pomiędzy deklaracjami i rzeczywistością.

I tak: rosyjski przemysł rolno-spożywczy dostarczy partnerowi 10 tys. ton mąki oraz nowatorskich wyrobów cukierniczych, w tym batoników. Jądrowe supermocarstwo sprzeda także Chinom 2 tys. ton niesklarowanego masła.

Jeśli chodzi o wymianę technologiczną Rosatom dostarczy czujniki do reaktorów jądrowych CFR-600. Żeby nie było wątpliwości, stosy atomowe chińskiej produkcji są częścią gigantycznego projektu energetycznego Pekinu, który w 2024 r. ma przynieść Państwu Środka 600 megawatów energii elektrycznej.

Podobnie wygląda propagandowo nagłaśniana współpraca kosmiczna. Korporacja Roskosmos w świetle telewizyjnych kamer pochwaliła się kartą drogową wspólnej budowy stacji kosmicznej. Ma to być platforma do międzyplanetarnych podróży.

Jednak dociekliwe media ujawniły, że Moskwa i Pekin podpisały jedynie list intencyjny. Powodem jest realizacja kolejnego gigantycznego projektu chińskiej stacji orbitalnej. Według gazety „Kommiersant” Pekin planuje własne loty na Księżyc i Marsa. Udział rosyjski nie jest przewidziany.

I wreszcie Chiny dostarczą służbom specjalnym Putina technologie IT pozwalające śledzić obywateli. Dorobku programu Wielki Brat, czyli elektronicznego nadzoru, nie trzeba reklamować, dlatego Kreml kupił gotowe rozwiązania firmy Huawei.

Co ważne chodzi o chińskie produkty w sferze sztucznego intelektu. Rosyjskie ośrodki naukowe są po prostu zacofane.

Na tym nie koniec. Jak zauważył „The Washington Post”, Chiny nie są już nawet zainteresowane rosyjskimi technologiami zbrojeniowymi. Po tym, jak Pekin skopiował silniki koncernu Suchoj, lotniskowiec, systemy obrony rakietowej i powietrznej oraz szereg innych produktów, samodzielnie doskonali rosyjskie pierwowzory.

I nie tylko, militarnym celem Pekinu jest bowiem zniwelowanie amerykańskiej przewagi wojskowej i technologicznej, w czym rosyjskie wynalazki pomóc nie mogą.

A to z prostej przyczyny, którą jest piorunująca degradacja naukowo-techniczna, w którą ogromny kraj z kolosalnym potencjałem wpędził Putin. Jej miarą są różnice nakładów finansowych na innowacje.

Dziś na Chiny przypada 24 proc. globalnych wydatków badawczych i wdrożeniowych, co odpowiada 2,19 proc. PKB. Więcej w technologie inwestują jedynie Niemcy (3,09 proc.) i Amerykanie (2,84).

Jednak to sektor innowacyjny Państwa Środka rejestruje rocznie 37 proc. międzynarodowych patentów, podczas USA – 21,7 proc. Japonia – 20 proc. a UE-13,9 proc.

Tymczasem udział Rosji w globalnym wyścigu technologicznym wynosi mniej niż 1 proc., co odpowiada (0,99 proc. PKB). Moskwę wyprzedzają pod tym względem Indie i Brazylia.

Strach rośnie

Ponad 80 proc. rosyjskiej wymiany handlowej z Państwem Środka stanowi eksport gazu, ropy naftowej, rud metali oraz drewna. Pekin przeszedł jednak od importu nieprzetworzonych bogactw naturalnych, zamieniając sąsiada nie tylko w surowcowy dodatek, ale także lokując w Rosji brudny przemysł.

Chiny sfinansowały gazociąg Siła Syberii, a obecnie udzieliły kredytu oraz wsparcia technologicznego dla syberyjskich zakładów wzbogacania błękitnego paliwa. Rosyjski gaz konwencjonalny oraz koncentrat LNG jest mocno zanieczyszczony, a zatem zbyt niebezpieczny ekologicznie. W 2025 r. wszystkie szkodliwe substancje będą zatruwały jedynie rosyjską kolonię ChRL.

Ponadto chińscy inwestorzy rabunkowo eksploatują syberyjską tajgę oraz wykupują dosłownie rosyjski Daleki Wschód. Gubernator Żydowskiego Obwodu Autonomicznego ze stolicą w Birobidżanie, który graniczy z Chinami, nie kryje przerażenia. Według nieoficjalnych, ale wiarygodnych danych, Chińczycy kontrolują 80 proc. ziemi uprawnej rosyjskiego regionu.

W ten sposób Pekin przekroczył kolejną barierę kolonizacji. W latach 90. XX w. pozbawił Rosję statusu głównego mocarstwa Azji. W pierwszej dekadzie kolejnego wieku wyparł praktycznie ekonomiczne wpływy Moskwy z posowieckiej Azji Środkowej. Dawna metropolia przestała być pierwszym partnerem gospodarczym, finansowym i technologicznym dla autorytarnych reżimów tego regionu.

Obecnie Pekin sięga po bogactwa i terytorium samej Rosji, co zresztą niezwykle podoba się Chińczykom. Wbrew pozorom szowinizm, a więc rewizjonizm nie dotyczy jedynie Tajwanu czy szerzej Morza Południowo-Chińskiego.

W drugiej połowie XIX w., podczas tzw. dekady hańby i upadku, carska Rosja przesunęła granice kosztem chińskiego terytorium. Dlatego w sieciowych debatach obywateli ChRL modnym jest temat roszczeń dotyczących Bajkału. Wielu użytkowników zgadza się z propozycją – Dlaczego nie odebrać Rosji Władywostoku?

Historia lubi się powtarzać. Do 1947 r. Brytyjczycy nazywali Indie perłą w koronie kolonialnego mocarstwa. Coraz więcej faktów wskazuje na to, że Rosja staje się surowcowym i rolniczym klejnotem chińskiego imperium w budowie.

Autor

Poprzedni artykułSubskrypcja na wszystko
Następny artykułZielony sufit dla biednych

Najnowsze