17.9 C
Warszawa
niedziela, 19 maja 2024

Koniecznie przeczytaj

Baterie naładowane do pracy nad rozwojem

Do 2030 r. światowe zapotrzebowanie na baterie może wzrosnąć nawet 14-krotnie, a Unia Europejska może odpowiadać za 17 proc. tego zapotrzebowania. Jest to spowodowane rozwojem gospodarki cyfrowej, technologii energii odnawialnej i elektromobilności. Parlament Europejski przyjął aktualizację unijnej dyrektywy w sprawie baterii i akumulatorów, zapewniając w ten sposób możliwość ich ponownego wykorzystania. – Mamy rozwiązanie spełniające wszystkie wymogi, ale możemy jeszcze więcej – przekonuje Zbigniew Miazga, przedstawiciel firmy Polblume, z którym rozmawiamy na temat recyklingu.  

Zacznijmy od początku: do czego jest wykorzystywana bateria litowo-jonowa?

To nośnik energii, który znajduje się w autach elektrycznych, hulajnogach czy w urządzeniach przenośnych. Jeśli znajdziemy się w nowoczesnym otoczeniu, to gdzie nie zerkniemy, tam możemy wskazać urządzenie z tym typem baterii.

Czemu akurat lit? Co sprawia, że nagle ten rynek stał się tak atrakcyjny?

Lit zauważono na początku XX wieku. Potencjał metalu to jego mała gęstość i duże możliwości elektrochemiczne, a przede wszystkim wysoki stosunek energii do masy. Przewaga baterii litowo-jonowej nad zwykłą baterią to wydajność i szybsze ładowanie. Są też lżejsze, i co bardzo ważne, można je doładowywać w dowolnym momencie.

Wszystkie wymienione cechy sprawiły, że ten rodzaj baterii zyskał na popularności, zwłaszcza w obliczu rozwoju urządzeń, które poprzez wykorzystanie energii z baterii zmniejszają emisje CO2.

Jest popyt, jest więc i podaż?

Tak, ale, trzeba pamiętać, że pewne cechy produktu sprawiają, że ma on swoją żywotność, czyli liczbę cykli ładowania.

I wtedy mamy problem?

Jedynym problemem, jaki widzę, to ten użytkownika, który ma niedziałający sprzęt. My w zużytych bateriach widzimy tylko potencjał. Właśnie dlatego opracowaliśmy opatentowany proces produkcyjny.

Produkcyjny? Mówimy przecież o zużytej baterii?

Akumulatory zbudowane są z litu, manganu, kobaltu oraz niklu. Kiedy bateria nie nadaje się już do ponownego użycia, to materiał wydobyty z baterii na naszej linii jest rozdrabniany i przetwarzany na „czarną masę”, czyli mieszankę wymienionych metali. Produktem, który powstaje, to m.in. miedź. Ważnym aspektem jest to, że bateria zanim zostanie poddana „wydzieleniu” metali, musi zostać pozbawiona znajdującej się w niej energii, by nie doszło do samozapłonu. Korzystając z wielu lat doświadczeń opracowaliśmy kompletną i zintegrowaną linię produkcyjną, która na samym początku pozbawia baterię energii. My tę energię ponownie wykorzystujemy do pracy naszych maszyn, co sprawia, że nie dość, że przeprowadzamy bezpieczny proces, to jeszcze z niego korzystamy. To także sprawia, że działamy w zamkniętym obiegu i jesteśmy samowystarczalni.

A wspomniane metale? Są gdzieś składowane?

Nie, wracają na rynek i są wykorzystywane ponownie.

Mamy więc do czynienia z recyklingiem w 100 proc.?

Zakład Polblume w Skarżysku Kamiennej na blisko 100-metrowej linii produkcyjnej może rocznie przetworzyć 20 tys. ton baterii czy akumulatorów. Proces polega na wydzielaniu „składników” z baterii. Na te produkty jest zapotrzebowanie na rynku i są wykorzystywane jako komponenty przy innych produkcjach. W naszym zakładzie nie pozostaje nic z baterii, która trafiła na taśmę, co sprawia, że baterie nie trafiają na składowiska, gdzie mogłyby być przyczynkiem do zanieczyszczania środowiska.

Szykuje się chyba wielka rewolucja na rynku? Zamierzacie otwierać kolejne linie produkcyjne w Polsce?

Opatentowany pomysł już cieszy się zainteresowaniem firm, i to nie tylko z Polski. Planujemy uruchomienie podobnych instalacji w Macedonii, Czechach, na Litwie czy Słowacji. Nie robilibyśmy tego, gdyby nie głosy z rynku i zapotrzebowanie na tego typu zakłady.

Przepustowość i innowacyjność naszego pomysłu sprawiają, że już teraz musimy zarządzać dostawami baterii czy akumulatorów, by nie stać się ich magazynem. Chcemy działać proekologicznie, dlatego z ogromną starannością kierujemy procesami w naszej firmie, niemniej skupiamy się na rynkach zagranicznych, w związku z większym zapotrzebowaniem na takie zakłady w porównaniu z polskim.

Czyli Polska jeszcze nie „produkuje” odpowiedniej ilości baterii do przetworzenia?

Auta elektryczne u nas, to dopiero raczkujący rynek, w porównaniu z innymi krajami. Niemniej odbieramy dostawy z Polski, ale rynki zagraniczne wykazują większe zapotrzebowanie, dlatego tam też się rozwijamy. Dla nas, firmy z polskim kapitałem, to pewnego rodzaju sukces, że nasza technologia zyskuje uznanie także za granicą i z powodzeniem spełniamy wymagania naszych partnerów biznesowych.

Dyrektywy unijne w tym pomagają?

Przepisy są bardzo korzystne i wręcz zachęcają do rozwoju, ponieważ wprowadzając odpowiednie działanie, jesteśmy w stanie sprostać wymaganiom. Nasza firma opracowała procesy tak, że oferujemy wszystkie trzy rozwiązania z dyrektywy, czyli możliwość ponownego użycia, regeneracji czy całkowitego recyklingu. Ich przejrzystość i sprawna adaptacja dla każdego z krajów pozwala na transparentne działanie, które w naszej branży jest kluczowe i buduje zaufanie.

Najnowsze