8.8 C
Warszawa
piątek, 4 kwietnia 2025

Sondaże w Polsce: prawda czy manipulacja?

Z Marcinem Palade, człowiekiem, który w Polsce najlepiej zna się na sondażach poparcia partyjnego, publicznego, personalnego, rozmawia w programie „Halo, tu Ziemia” Krzysztof Ziemiec.

Czy rzeczywiście przed wyborami poparcie dla Karola Nawrockiego spadnie, a Mentzena pójdzie w górę?

Karol Nawrocki już spada, a Mentzen idzie do góry. W średnich na połowę marca jest tak, że wśród zdecydowanych wyborców Mentzen ma 20 proc., a Nawrocki 24 proc. Biorąc pod uwagę błąd w pomiarach, można powiedzieć, że już jest bardzo blisko remisu. Pierwsze pomiary prezydenckie miały miejsce w listopadzie. Wtedy różnica między nimi wynosiła 16-17 punktów procentowych. W tej chwili spadła do 4 pp. W bardzo wyraźnym trendzie wzrostowym jest Mentzen, a kłopoty ma Karol Nawrocki. Myślę, że tutaj kluczowe będzie to, co się wydarzy na przełomie marca i kwietnia. Wtedy poznamy pełną listę kandydatów i trzeba będzie uważniej obserwować sondaże, ponieważ one będą obejmowały tych, którzy znajdą się na karcie do głosowania.

Wiele razy słyszałem polityków PiS, którzy mówią, że sondaże są sfałszowane, naciągnięte. Ale Mentzen mówi też, żeby nie ufać sondażom, bo one nie są do końca prawdziwe. No więc jak to jest? Kto i dlaczego fałszuje sondaże?

Tutaj byłbym ostrożny. Co do precyzji pomiarów, jak najbardziej, doświadczenia z ostatnich dwóch-trzech dekad pokazują, że w Polsce wyraźnie mamy z tym problem. Problem, który zresztą nie jest tylko przypisany do nas, bo wystarczy sięgnąć pamięcią do tego, co było w wyborach prezydenckich w Rumunii w grudniu, co było w Stanach Zjednoczonych. Przecież mieliśmy dokładnie dwa tygodnie temu wybory na Grenlandii, gdzie sondaże pokazywały zwycięstwo lewicy, a wygrała prawica i to zdecydowanie. Można więc powiedzieć, że generalnie coś się psuje, jeśli chodzi o pomiary i ich precyzję na świecie. Ale zostawmy Grenlandię, Rumunię czy Stany Zjednoczone i skoncentrujmy się na tym, co jest u nas. Oczywiście, że na sondaże trzeba patrzeć trochę z przymrużeniem oka, zwłaszcza na te pojedyncze pomiary. Lepiej je grupować w interwale np. dwóch tygodni czy miesiąca i porównywać, czy komuś urosło o więcej niż 2-3 pp. Bo wszystkie te zmiany, które bardzo często obserwujemy, podkręcają media.

Twoim okiem rzeczywiście przed pierwszą turą wyborów może być mijanka i na miejscu pierwszym prawdopodobnie będzie Rafał Trzaskowski, a na drugim nie Nawrocki, a Mentzen?

Tak, to jest możliwe. Ten scenariusz jeszcze dwa-trzy miesiące temu był absolutnie nieprawdopodobny. Ale już w styczniu ta różnica była coraz mniejsza, a w tej chwili jest w granicach błędu statystycznego. Wyznacznikiem poparcia dla Nawrockiego jest to, jakie są notowania Prawa i Sprawiedliwości. PiS ma w tej chwili poparcie na poziomie mniej więcej 31 proc., a Nawrocki 24 proc. Czyli wniosek prosty, że co najmniej co piąty wyborca Prawa i Sprawiedliwości nie wskazuje na Karola Nawrockiego.

Dlaczego? Co się stało? To jest zły kandydat, ma złą kampanię?

To jest dla niektórych zły kandydat. Można powiedzieć, że problem PiS sprowadza się do tego, że Nawrocki jest zbyt mało „pisowski” dla twardych wyborców PiS, którzy nie postrzegają go jako wybrańca z tego establishmentu. Ale problem też jest dla tych wyborców PiS, którzy nie należą do twardszej grupy wyborców tej partii. Dlatego że oni mają dosyć umiarkowane prawicowe poglądy i przez długie lata wskazywali na PiS jako największą formację w kontrze do Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska. Przy czym to raczej był wyrachowany romans, a niekoniecznie z miłości. Teraz ci wyborcy, którzy w ostatnich latach nie dostawali tego, na co czekali, mają realną alternatywę w postaci innego kandydata, równie prawicowego jak przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości. Mentzen czy Konfederacja, kiedy byli na poziomie 8, 10, 12 proc., dla tych wyborców nie byli atrakcyjni, ale kiedy zbliżyli się do Nawrockiego i wszystkie media o tym mówią, to ta część mogła dojść do wniosku, że to może być oferta dla nich. Głosując na Mentzena, nawet gdyby miał nie wejść do drugiej tury, de facto nie wyrządzą krzywdy swojemu systemowi wartości, swoim poglądom. Bo jeżeli będzie druga tura, to i tak zagłosują w niej na Karola Nawrockiego.

Sama decyzja o wyborze takiego, a nie innego kandydata, którego PiS popiera, bo oficjalnie jest to kandydat obywatelski popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, to był błąd? A jeśli tak, to czyj?

Z tej perspektywy widać, że to był błąd. To była decyzja podjęta przez Jarosława Kaczyńskiego, który przede wszystkim uwzględnił interes swojej partii. Chciał wybrać takiego kandydata, który najmniej konfliktuje liczne frakcje, które za sobą, łagodnie rzecz ujmując, nie przepadają. Doszedł do wniosku, że Nawrocki, trochę z zewnątrz, będzie tym kandydatem, dzięki któremu będzie trudno, że tak powiem, skakać sobie do oczu czy to frakcji byłego premiera Morawieckiego, czy to np. staremu PC, jak się mówi o grupie związanej właśnie z Jarosławem Kaczyńskim. Okazało się, że ten wybór nie spodobał się, tak jak powiedziałem, co najmniej dwóm grupom wyborców w obrębie Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ pojawiła się alternatywa. Jest teraz bardzo duża nerwowość na Nowogrodzkiej. Jarosław Kaczyński, jego otoczenie, Prawo i Sprawiedliwość to jest formacja nieprzyzwyczajona do tego w ostatnich 20 latach, żeby ktokolwiek zagrażał hegemonii tego stronnictwa po prawej stronie. Wszystko, co było na prawo od centrum, było wcześniej czy później, nazwijmy to, rozminowane przez Jarosława Kaczyńskiego. I on dzielił i rządził tym wszystkim, co właśnie jest, że tak powiem, sympatiami na prawo. A teraz nagle okazało się, bo to nie jest tylko kwestia wzrostu Mentzena, że co prawda w sondażach PiS jest stabilny w okolicach 30 proc., ale Konfederacja jest na poziomie 19-20 proc. i zabiera głosy nie tylko Trzeciej Drodze Hołowni, ale w ostatnim czasie także zaczyna zabierać Prawu i Sprawiedliwości.

FMC27news