|

Między procedurą a rzeczywistością

Potencjał młodych dorosłych opuszczających pieczę zastępczą nie jest wykorzystywany. To nie są jedynie nasze obserwacje bez pokrycia w danych.

Raport pt. „Koszt utraconego potencjału. Ekonomiczna analiza systemu pieczy zastępczej”, przygotowany przez Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych na zlecenie Fundacji Dobrych Inicjatyw, pokazuje, że obecny model wsparcia nie wykorzystuje potencjału młodych ludzi opuszczających pieczę i generuje w dłuższej perspektywie dodatkowe koszty dla państwa.

Brak skutecznego usamodzielnienia oznacza niższą aktywność zawodową i większe ryzyko korzystania z pomocy społecznej. Z danych NIK wynika, że rok po opuszczeniu pieczy zastępczej tylko 37 proc. byłych wychowanków pracuje, 13 proc. jest zarejestrowanych jako osoby bezrobotne, zaś aż 8 proc. korzysta ze wsparcia ośrodków pomocy społecznej. To znacznie gorszy wynik w porównaniu do ogółu młodych Polaków w tej grupie wiekowej.

Warto spojrzeć na ten problem szerzej, także w kontekście demografii i rynku pracy. Polska dziś zmaga się z wyraźnym niżem demograficznym i coraz większym niedoborem pracowników. Jednocześnie każdego roku tysiące młodych ludzi opuszczających pieczę zastępczą nie wykorzystuje swojego potencjału – nie dlatego, że go nie ma, ale dlatego, że system nie potrafi ich skutecznie przygotować i wesprzeć w starcie w dorosłość.

Z drugiej strony mamy wymiar, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do wskaźników ekonomicznych. W raporcie „Kto zapyta, jak się masz?”, zrealizowanym przez IPSOS na zlecenie Fundacji Dobrych Inicjatyw, wyraźnie wybrzmiewa głos młodych dorosłych opuszczających pieczę zastępczą. Oni sami podkreślają, że wchodzą w dorosłość z ogromnym deficytem poczucia bezpieczeństwa. Często mówią nie o planach, marzeniach czy aspiracjach, lecz o lęku przed samotnością i porażką. Obawiają się, że nie będą mieli do kogo zadzwonić w trudnej sytuacji i że po prostu nie poradzą sobie w dorosłym życiu, ponieważ brakuje im niezbędnych do tego zasobów.

Co roku około 6 tysięcy młodych ludzi opuszcza domy dziecka i rodziny zastępcze, wchodząc – przynajmniej formalnie – w dorosłość. To moment, który powinien być zwieńczeniem wieloletniego systemowego procesu wsparcia. W praktyce często okazuje się jego najsłabszym ogniwem.

Wyzwania, przed którymi stoi system pieczy zastępczej

System pieczy zastępczej stoi dziś przed szeregiem poważnych wyzwań: dla około dwóch tysięcy dzieci wciąż brakuje bezpiecznego miejsca do życia, ubywa kandydatów na rodziców zastępczych, a domy dziecka pozostają przepełnione. Coraz częściej mamy do czynienia z tzw. „wędrującymi dziećmi”, przenoszonymi z miejsca do miejsca, bez szansy na stabilność i budowanie trwałych relacji. Do tego dochodzi nierówna jakość usług opiekuńczo-wychowawczych oraz nieskuteczny proces usamodzielnienia, który zamiast przygotowywać młodych ludzi do dorosłości, pozostawia ich bez realnych narzędzi do życia po opuszczeniu systemu.

Na tle innych polityk publicznych, takich jak edukacja czy ochrona zdrowia, system pieczy zastępczej wypada szczególnie niepokojąco. Trudno wskazać drugi taki obszar, w którym państwo i samorządy w tak dużym stopniu zawiodłyby w zapewnieniu spójnych standardów, realnej kontroli jakości i skutecznych mechanizmów ochrony odbiorców usług – odbiorców, którymi jest ponad 77 tys. dzieci, czyli co setne dziecko w Polsce.

To system, w którym dziecko tylko formalnie znajduje się w centrum uwagi, ale w rzeczywistości ma ograniczone możliwości upomnienia się o swoje prawa. Brakuje jasnych kryteriów jakości oraz narzędzi, które pozwalałyby je egzekwować. W takiej rzeczywistości łatwo o sytuacje, w których relacja wsparcia zamienia się w relację nierówności, a czasem wręcz przemocy systemowej wobec dziecka.


Niewidzialni na rynku pracy – młodzi dorośli z domów dziecka


Konsultacje publiczne nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej

Obecnie trwają konsultacje publiczne projektu nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Nad tą reformą Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracowało przez ostatnie dwa lata. Niestety propozycje zawarte w projekcie nie przynoszą odpowiedzi na najważniejsze pytania. Nie odnoszą się w sposób adekwatny ani do realnych ograniczeń systemu – czyli jego zasobów i procesów – ani do tego, jak piecza zastępcza w Polsce powinna wyglądać za pięć czy dziesięć lat.

Proponowane zmiany koncentrują się przede wszystkim na zwiększeniu świadczeń dla rodzin zastępczych, skróceniu wybranych procedur oraz wzmacnianiu rozwiązań, o których eksperci, praktycy i naukowcy mówią, że są nieefektywne – szczególnie w obszarze usamodzielnienia. Towarzyszy temu silnie akcentowane hasło deinstytucjonalizacji, które – choć słuszne w założeniach – w obecnych realiach systemowych staje się postulatem niemożliwym do realizacji.

W sytuacji dramatycznego niedoboru kandydatów na rodziny zastępcze, rozpadu istniejących form opieki rodzinnej i przepełnionych placówek skutki tych decyzji ponoszą nie autorzy koncepcji, lecz dzieci. To one miesiącami „mieszkają” na oddziałach szpitalnych, bo nie ma dla nich miejsca w systemie. Prawie dwa tysiące dzieci każdego dnia zasypia w miejscu, które może stanowić realne zagrożenie dla ich zdrowia i życia, mimo że istnieje już prawomocne orzeczenie sądu o konieczności ich umieszczenia w bezpiecznej formie opieki. Problem polega na tym, że tej bezpiecznej przestrzeni po prostu nie ma. Ta liczba – 2 tys. – urosła z nieco ponad 400 na przestrzeni ostatnich 3–4 lat.

Proces usamodzielniania, o którym system zapomniał

Z mojej perspektywy pracy w Fundacji Dobrych Inicjatyw widzę wyraźnie, że choć system pieczy zastępczej wymaga gruntownej reformy, to najbardziej zapomnianym i niedocenionym jej elementem jest proces usamodzielnienia. A to przecież w nim rodzice zastępczy, wychowawcy i dyrektorzy placówek mogą się przejrzeć i zobaczyć skuteczność swoich wieloletnich działań – lub ich brak. To również dla nas jako społeczeństwa moment, w którym powinniśmy powiedzieć „sprawdzam”, ponieważ największym problemem systemu pieczy zastępczej nie jest sam okres opieki, lecz sposób, w jaki się on kończy. Usamodzielnienie funkcjonuje w dużej mierze jako procedura administracyjna, a nie proces przygotowujący do dorosłego życia.

Formalnie wszystko się zgadza. Powstaje indywidualny program usamodzielnienia (IPU), wskazywany jest opiekun usamodzielnienia, wypłacane są świadczenia. Jednak bardzo często jest to konstrukcja pozorna. Plany mają charakter fikcyjny, tworzone są „na papierze”, bez odniesienia do możliwości i potrzeb młodego człowieka. Opiekunowie usamodzielnienia nie mają odpowiedniego przygotowania ani wsparcia systemowego, a ich praca nie podlega żadnej kontroli ani ewaluacji. Trudno w takich warunkach mówić o odpowiedzialności za efekt, który przekłada się na czyjeś powodzenie lub porażkę u progu dorosłości.

Reforma systemu pieczy zastępczej musi odpowiadać na skalę wyzwań

Cieszy, że trwają publiczne konsultacje nowelizacji ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. To krok – a raczej mały kroczek – w dobrym kierunku. Niestety proponowane rozwiązania nie są adekwatne do skali wyzwań. Nie są na tyle ambitne, by powiedzieć: „mamy to!” – dzięki tym rozwiązaniom system w końcu będzie efektywny. Nie dotykają istoty problemu, jakim jest pozorność obecnego modelu. Nie budują realnej odpowiedzialności za proces usamodzielnienia, nie wzmacniają jakości pracy opiekunów, nie tworzą spójnej wizji zmiany.

Jeśli naprawdę chcemy zmienić ten system, musimy przestać traktować usamodzielnienie jako formalność. Powinien to być mądrze zaprojektowany, wieloletni proces oparty na relacji, rozwijaniu kompetencji oraz realnym wsparciu w kluczowych obszarach życia, takich jak: znalezienie mieszkania, podjęcie pracy oraz dbanie o zdrowie psychiczne. Dziś młody człowiek opuszczający pieczę często dostaje dokument, pewne środki finansowe i fikcyjnego opiekuna usamodzielnienia, który bardzo często sam nie ma narzędzi, by skutecznie pomóc. To za mało.

Każdego roku 6 tys. młodych ludzi staje u progu dorosłości bez zaplecza, które dla większości z nas jest tak oczywiste, że niemal go nie zauważamy. Od tego, czy potraktujemy ten moment poważnie, zależy nie tylko ich przyszłość, ale także to, czy system pieczy zastępczej rzeczywiście spełni swoją funkcję. Za brak jego efektywności zapłacimy wszyscy, chociażby poprzez zwiększone nakłady na pomoc społeczną. Reforma jest potrzebna, a wręcz niezbędna. Jednak przede wszystkim konieczna jest – jak mówią młodzi – zmiana „mindsetu”.

Podobne wpisy