|

Polska inwestuje w obronę powietrzną – nie tylko w pociski, ale także w fabryki

Unijne pożyczki i dwa z największych polskich programów obrony powietrznej przyciągają zagranicznych producentów pocisków rakietowych do krajowych zakładów. Jednocześnie koszt zwalczania tanich dronów zmusza Europę do szybszej i tańszej produkcji pocisków przechwytujących.

WARSZAWA – Polska wydaje dziesiątki miliardów złotych na obronę przed rosyjskimi dronami i pociskami rakietowymi, a coraz większa część tych środków pozostaje w krajowych zakładach. Norweski Kongsberg zbuduje pod Gdańskiem fabrykę o wartości 200 mln zł, w której będą powstawać systemy do zwalczania dronów. Z kolei europejski producent pocisków rakietowych MBDA przekazuje 11 spółkom konsorcjum PGZ-Narew technologie produkcji pocisków przeciwlotniczych CAMM-ER i wyrzutni (PGZ). O planach obu firm ich szefowie mówili „Gazecie Finansowej” 13 października podczas Warsaw Security Forum.

– Mocno stawiamy na Polskę jako naszą bazę produkcyjną – powiedział Eirik Lie, prezes Kongsberga.

– Mówię o bezprecedensowym transferze technologii z pełnym przekonaniem – powiedział Jim Price, prezes MBDA Polska. – Przekazujemy 11 spółkom PGZ technologie dotyczące zarówno pocisku, jak i wyrzutni.

Polska pilnie potrzebuje tego uzbrojenia. Zagrożenie stale narasta od września 2025 r., kiedy około 20 rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną, a sojusznicze samoloty zestrzeliły nawet cztery z nich. Był to pierwszy przypadek otwarcia ognia przez samoloty NATO do rosyjskich dronów. Dwa miesiące później sabotażyści wysadzili fragment linii kolejowej Warszawa–Lublin, jednej z głównych tras transportu pomocy dla Ukrainy. Polskie władze obarczyły odpowiedzialnością rosyjski wywiad. 30 lipca 2026 r. rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 spadł na pole na Lubelszczyźnie. Jak powiedział wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk, Polska musi liczyć się z „możliwością wtargnięcia dronów na nasze terytorium każdego dnia”. Od 1 października 2026 r. podstawą decyzji o zestrzeleniu może być tzw. identyfikacja pozytywna, oparta na zestawieniu dostępnych informacji, bez konieczności wcześniejszego potwierdzenia wzrokowego.

Zagrożenie sięga dziś daleko poza granice Polski. Od 6 października drony zatopiły dwa statki towarowe u wybrzeży Bułgarii na Morzu Czarnym. W rejonie Zatoki Perskiej jemeńscy Huti uderzali w saudyjskie lotniska i instalacje naftowe, wykorzystując drony i pociski rakietowe irańskiej konstrukcji. To ta sama rodzina uzbrojenia, której Rosja używa w atakach na Ukrainę.

Kongsberg zainwestuje w zakład na Pomorzu ponad 200 mln zł, czyli około 45 mln euro. Fabryka będzie produkować i serwisować sprzęt do zwalczania dronów na potrzeby SAN, nowego polskiego programu obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Umowę na jego realizację Kongsberg podpisał w styczniu 2026 r. z PGZ i Agencją Uzbrojenia, odpowiedzialną za zakupy dla resortu obrony. Zakład zatrudni ponad 100 osób, a rozpoczęcie produkcji seryjnej zaplanowano na pierwszą połowę 2028 r.

– Zapowiadaliśmy także, że w przyszłości chcemy, aby powstawało tam więcej systemów bezzałogowych – powiedział Lie. Dodał, że Kongsberg analizuje możliwość produkcji w tym zakładzie również innych pojazdów autonomicznych.

W wywiadzie dla PAP z 12 października Lie poinformował, że fabryka będzie także wytwarzać bezzałogowe jednostki pływające oraz wieże do pojazdów bojowych, a jej produkcja trafi również na eksport. – Norwegia może się wiele nauczyć od Polski – stwierdził, odnosząc się do tempa, w jakim polski przemysł dostosowuje produkcję.

Wartość programu SAN wynosi około 15 mld zł. Obejmuje on zakup 18 baterii, z których każda stanowi mobilny zespół radarów, wyrzutni i armat. Systemy zostaną zamontowane łącznie na ponad 700 wojskowych samochodach ciężarowych i pojazdach opancerzonych polskiej produkcji. Liderem konsorcjum jest PGZ, Kongsberg dostarcza kluczowe technologie, a APS, prywatna firma z Gdyni, łączy radary i uzbrojenie w jedną sieć. Według PGZ jej spółki dostarczą około 60 proc. komponentów.

Lie podkreślił, że Kongsberg i PGZ współpracują „na równych zasadach”, a prace przebiegają zgodnie z harmonogramem przewidującym pierwszą dostawę w 2026 r. – Dużą część łańcucha dostaw tworzą polskie firmy, dlatego też znaczna część prac jest wykonywana w Polsce – powiedział.

Polska finansuje SAN pożyczkami z SAFE, unijnego programu pożyczkowego na rzecz obronności. SAFE określa wymagania dotyczące pochodzenia komponentów. Co do zasady koszt części pochodzących spoza UE, Ukrainy i państw EOG–EFTA nie może przekraczać 35 proc. całkowitego kosztu komponentów produktu. Polska podpisała umowę pożyczkową SAFE na około 43,7 mld euro – największą kwotę przyznaną państwu członkowskiemu. Lie zwrócił uwagę, że SAFE „umożliwia również innym krajom udział w tego samego rodzaju zakupach”. Z pożyczek SAFE na podobne zakupy mogą korzystać również inne państwa członkowskie UE, pod warunkiem spełnienia wymogów programu.

12 października premierzy Norwegii Jonas Gahr Støre i Polski Donald Tusk podpisali w Warszawie deklarację o partnerstwie strategicznym, zakładającą zwiększenie skali wspólnych zakupów oraz współpracy produkcyjnej przemysłów obronnych obu państw. Lie powiedział, że deklaracja zapewnia Kongsbergowi „parasol współpracy międzyrządowej, pod którym będziemy działać, rozwijając następnie współpracę między firmami”.


Czy Polacy przetrwają pierwsze 72 godziny kryzysu? Zapytaliśmy na MSPO w Kielcach


Podczas panelu 13 października Lie mówił, że marynarki wojenne będą potrzebować dronów i okrętów współdziałających w jednej sieci – „systemie systemów”. Admirał Rob Bauer, były przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO, powiedział podczas tej samej dyskusji, że Europa potrzebuje „przemysłu obronnego, który pozwoli zwyciężyć”. – Powinniśmy przestać wzajemnie się obwiniać, usiąść do rozmów i nawiązać partnerstwa. Wtedy znajdą się pieniądze – podkreślił.

MBDA, należąca do Airbusa, BAE Systems i Leonardo, jest największym europejskim producentem pocisków rakietowych. W 2025 r. MBDA osiągnęła 5,8 mld euro przychodów, a na koniec tego roku wartość jej portfela zamówień wynosiła 44,4 mld euro. Kontrolowany przez norweski rząd Na koniec 2025 r. portfel zamówień segmentu Kongsberg Defence & Aerospace wynosił około 125,4 mld koron norweskich, czyli mniej więcej 10,7 mld euro. Wspólnie z amerykańskim Raytheonem produkuje NASAMS – system obrony powietrznej, który od 2005 r. chroni rejon Waszyngtonu, a dziś broni również Ukrainy.

CAMM, produkowany przez MBDA pocisk krótkiego zasięgu, może zwalczać samoloty, pociski manewrujące i drony. Stanowi podstawę Narwi, największego polskiego programu obrony powietrznej. Przewiduje on pozyskanie do 2039 r. 23 baterii, 138 wyrzutni i ponad tysiąca pocisków CAMM-ER – wersji o wydłużonym zasięgu. Jak powiedział Price, wspierany przez Wielką Brytanię transfer technologii „sięga głębiej niż jakakolwiek inna oferta dostępna w Polsce”. Polskie zakłady będą produkować na licencji zarówno pociski, jak i wyrzutnie, na podstawie projektów MBDA. – Daje to Polsce niezależność w tej dziedzinie, jaką rzadko udaje się osiągnąć – podkreślił.

Według PGZ jej spółki będą produkować niemal całą wyrzutnię, przeprowadzać końcowy montaż pocisku oraz wytwarzać trzy z jego najbardziej wartościowych podzespołów: radiolokacyjną głowicę naprowadzającą, która kieruje go na cel, głowicę bojową i silnik rakietowy. MESKO, należący do PGZ producent amunicji, inwestuje w Skarżysku-Kamiennej 360 mln zł w produkcję silników i głowic bojowych. Wojskowe Zakłady Elektroniczne (WZE), także należące do grupy, budują w Zielonce centrum rakietowe o wartości 129,4 mln zł. Zakończenie inwestycji zaplanowano na 2028 r.

W pisemnym stanowisku przekazanym „Gazecie Finansowej” 14 października PGZ poinformowała, że Polska należy do nielicznych państw europejskich budujących zintegrowany, wielowarstwowy system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, zdolny do zwalczania pełnego spektrum zagrożeń z powietrza, w tym dronów. Grupa wskazała, że umowy dotyczące programu Narew zawarto jeszcze przed powstaniem SAFE, ale już wówczas przewidywały one szeroki udział polskiego przemysłu oraz transfer technologii i know-how. Dzięki temu, jak podkreśliła PGZ, program realizuje obecne cele dotyczące udziału krajowego przemysłu poprzez zaangażowanie spółek konsorcjum PGZ-Narew, wśród których są producent radarów PIT-RADWAR, Huta Stalowa Wola, Jelcz i MESKO.

– Narew to nie tylko pozyskanie nowoczesnego sprzętu wojskowego – podkreśliła PGZ. – To również rozwój polskich kompetencji, infrastruktury i zdolności produkcyjnych, które pozostaną w Polsce i będą wzmacniać bezpieczeństwo kraju przez kolejne dziesięciolecia.

7 września MBDA otworzyła swój pierwszy zakład przemysłowy w Polsce – centrum serwisowo-technologiczne w Czosnowie pod Warszawą, zajmujące się naprawą wyrzutni. Price powiedział, że zatrudnienie „może dość szybko przekroczyć 100 osób”.

Polska przygotowuje się do produkcji pocisków CAMM-ER na licencji MBDA. W przypadku CAMM-MR, wersji średniego zasięgu, polscy inżynierowie mieliby uczestniczyć również w projektowaniu. – To oznacza wejście w rzeczywiste prace projektowe i rozwojowe – powiedział Price. – To autentyczne prace rozwojowe prowadzone tutaj, w Polsce. Współpraca przy CAMM-MR wpisuje się w rozwijane przez Polskę i Wielką Brytanię partnerstwo obronne, wzmocnione traktatem z Northolt podpisanym w maju 2026 r.

Tanie drony zmieniły rachunek ekonomiczny obrony powietrznej: pojedynczy pocisk przechwytujący może kosztować znacznie więcej niż dron, który niszczy. MBDA i Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia (WITU) opracowują niedrogi naddźwiękowy pocisk przechwytujący do zwalczania rojów dronów. Ma on wykorzystywać nową, tanią głowicę naprowadzającą MBDA, a pierwsze strzelania próbne zaplanowano na 2027 r.

Kongsberg przejął amerykańską firmę Zone 5, producenta pocisków projektowanych z myślą o taniej produkcji na dużą skalę. – Z pewnością będzie to pocisk do zwalczania dronów, którego koszt będzie porównywalny z kosztem zwalczanego celu – powiedział Lie.

Obie firmy współpracują także z Ukrainą. Kongsberg otworzył w 2025 r. biuro w Kijowie i dzięki finansowaniu norweskiego rządu opracowuje wraz z ukraińskimi partnerami niedrogie pociski do systemu NASAMS oraz bezzałogowe łodzie. – Jesteśmy jako firma obecni na miejscu, w Ukrainie – powiedział Lie. – Wiele uczymy się od żołnierzy obsługujących nasze systemy. W czerwcu 2026 r. MBDA porozumiała się z ukraińskim biurem konstrukcyjnym Łucz w sprawie opracowania pocisku manewrującego Neptun-2.

O te same zamówienia zabiegają także inni europejscy dostawcy. Według komunikatu Diehla z czerwca 2026 r. system IRIS-T SLM zamówiło osiem państw uczestniczących w inicjatywie European Sky Shield Initiative, czyli ESSI. Rheinmetall oferuje artyleryjskie systemy do zwalczania dronów Skyranger i Skynex, a w grudniu 2025 r. Polska kupiła od tureckiego Aselsana system do zakłócania działania dronów.

Zapytany, czy Polska może sprzedawać wyprodukowane w kraju pociski CAMM państwom trzecim, Price odpowiedział, że kwestie licencyjne leżą w gestii PGZ i rządu. – Nie mówię „nie” – dodał.

Price powiedział, że partnerstwo może także służyć rynkom poza Polską. – Silna europejska baza z udziałem Polski oznacza, że rozwijając tutaj te zdolności w ramach partnerstwa, możemy wspólnie eksportować na rynki całego świata, jeśli pojawi się odpowiednia okazja – powiedział.

Podobne wpisy