8.6 C
Warszawa
czwartek, 29 września 2022

Współwłaściciel „Wprost” i „Do Rzeczy” w sieci SB

Koniecznie przeczytaj

Dziś Michał Lisiecki stara się pozować na wydawcę tygodników hołdujących konserwatywnym wartościom i pozycjonować się po prawej stronie sceny politycznej, jednak sojusz z Jarosławem Pachowskim jest najbardziej widocznym dowodem „przefarbowania”, jakiego dokonał w ostatnich kilku latach.

Twarzą Platformy Mediowej Point Group Polskie Media jest Michał Lisiecki. Jego najważniejszym wspólnikiem jest 60-letni Jarosław Pachowski, pozostający w cieniu menedżer z peerelowskim rodowodem, któremu pod koniec lat 80. Laurki wystawiali oficerowie Służby Bezpieczeństwa, w ocenie których lojalnie wykonywał ich polecenia.

W III RP Pachowski najbardziej zaś zasłynął przy okazji afery korupcyjnej Lwa Rywina. Jeden ze świadków (Bolesław Sulik, członek rady nadzorczej Telewizji Polskiej) zeznających przed sejmową komisją śledczą otwarcie sugerował, że wysyłanie ludzi z propozycjami korupcyjnymi „to bardziej sposób myślenia pana Pachowskiego”.

Konserwatysta nieortodoksyjny

Chociaż dziś Michał Lisiecki stara się pozować na wydawcę tygodników hołdujących konserwatywnym wartościom i pozycjonować się po prawej stronie sceny politycznej, to jego sojusz z Pachowskim jest najbardziej widocznym dowodem „przefarbowania”, jakiego dokonał Michał Lisiecki w ostatnich latach.

„Jarosław Pachowski pozytywnie jest ustosunkowany do kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa, lojalnie wykonywał stawiane przez nasz pion zadania operacyjne. Postawa moralno-etyczna bez zastrzeżeń. Jednocześnie informuję, iż w przypadku przejścia ww. do pracy za granicą istnieje możliwość przekazania J. Pachowskiego na kontakt Dep. I MSW” – czytamy w piśmie z 15 października 1988 r., wysłanym przez płk. Zbigniewa Kluczyńskiego, naczelnika wydziału III dep. III Służby Bezpieczeństwa do zastępcy naczelnika wydziału X departamentu I SB.

Jak na ironię losu, wydział III SB zajmował się nielegalnymi wydawnictwami podziemnymi, zasadniczo zwalczaniem opozycji. Departament I SB to zaś nic innego jak peerelowski wywiad. Płk Kluczyński zaznacza w nim, że z Pachowskim był „utrzymywany kontakt operacyjny w czasie jego pracy w Radzie Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich. Z dostępnych obecnie materiałów w IPN nie wynika jakie zadania wykonywał on na polecenie Służby Bezpieczeństwa.

Człowiek z nomenklatury

Pachowski był asystentem w Instytucie Fizyki PAN. Był również członkiem komunistycznej PZPR. Gdy PRL chylił się ku upadkowi, Pachowski chciał udać się na staż na placówce dyplomatycznej w Brukseli. SB pozytywnie opiniowało jego kandydaturę, co wynika z wyżej zacytowanego dokumentu. Rodzina Pachowskich pozostawała już od lat w kręgu zainteresowania SB i ich lojalność wobec komunistycznej władzy musiała nie budzić wątpliwości.

W tajnej notatce z 19 lipca 1988 r. SB zwróciło uwagę, że jego żona, Ewa Pachowska utrzymywała w latach 1970–1973 kontakt z konsulem Hiszpanii. „Kontakt figuranta został zawieszony z Pachowskimi w związku z wyjazdem wym. za granicę w 1973 r”. – czytamy. 5 sierpnia 1988 r. nadeszło pismo skierowane do płk. Józefa Dąbrowskiego (zastępcy naczelnika wydziału X Departamentu I SB) od płk. Floriana Uryzaja (naczelnika wydziału VI dep. III SB). „Uprzejmie informuję, że będące w naszym posiadaniu materiały nr 67 906 dot. Ewy Pachowskiej nie stanowią przeszkody w zatrudnieniu członka jej rodziny za granicą”.

W piśmie z 19 września 1988 r. do Edwarda Sabika z Ministerstwa Spraw Zagranicznych ppłk Janusz Wojciechowski informuje, że „nie wnosi zastrzeżeń w sprawie delegowania ob. Jarosława Pachowskiego s. Zdzisława na 6-miesięczny staż w Ambasadzie PRL w Brukseli”. Co ciekawe, w dokumentach SB znalazła się również informacja nt. ojca Jarosława Pachowskiego – Zdzisława. Miał on m.in. również utrzymywać kontakt z sekretarzem misji, konsulem Hiszpanii. Jak widać, SB mogła dzięki temu przyjrzeć się całej rodzinie i upewnić się o jej lojalności wobec partii i systemu.

Menadżer lewicy

Trudno ustalić, kiedy dokładnie drogi Michała Lisieckiego i Jarosława Pachowskiego zeszły się po raz pierwszy. Zainteresowani na pytania „Gazety Finansowej” nie odpowiedzieli. Na pewno przełomowym momentem ich relacji była nominacja w kwietniu 2002 r. Pachowskiego (wówczas wiceprezesa TVP S.A.) na prezesa zarządu Polkomtela, operatora telefonii komórkowej Plus GSM. Rządził wówczas Sojusz Lewicy Demokratycznej. Głównymi akcjonariuszami Polkomtela były wówczas spółki Skarbu Państwa: m.in. PKN Orlen, KGHM, PSE.

Michał Lisiecki i jego spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Point Group w tym czasie wydawała niszowy miesięcznik studencki „Dlaczego?”. Dwa miesiące po nominacji magazyn Lisieckiego przyznał Plus GSM nagrodę „Studenckiego Produktu Roku 2002” w kategorii operator. Jednocześnie w gazetce zaczynają pojawiać się reklamy Plusa, co dla niszowego pisma ratującego się m.in. konkursami prezerwatyw („Gumka Studenta”) i piwa było sporym zastrzykiem gotówki.

Pachowskiemu nie zaszkodziło w karierze wymienianie jego nazwiska w kontekście afery Lwa Rywina (producent filmowy domagał się łapówki 17 mln USD od Adama Michnika, naczelnego „Gazety Wyborczej”, w zamian za korzystny dla jego wydawnictwa kształt ustawy). O Pachowskim zrobiło się jednak głośno za sprawą wycieku billingów Lwa Rywina, Roberta Kwiatkowskiego i Włodzimierza Czarzastego właśnie z kierowanej przez niego sieci. Niektórzy sugerowali, że było to na rękę samemu prezesowi, którego rozmowy też analizowali członkowie sejmowej komisji śledczej. „Ciekawość posła Jana Rokity wzbudziły częste rozmowy telefoniczne między Rywinem a Pachowskim. Prezes Polkomtela tłumaczył, że były to kontakty służbowe. Choć, jak zastrzegł, korciło go, by zadzwonić do producenta filmowego i porozmawiać o rozmowie nagranej przez redaktora naczelnego „GW”.

Pachowski nie umiał wytłumaczyć niektórych połączeń między nim a Lwem Rywinem, które znalazły się w materiałach dostarczonych przez prokuraturę sejmowej komisji śledczej. „Dużą część przesłuchania zajęły tłumaczenia Pachowskiego, że w TVP nie było korupcji” – pisało o przesłuchaniu Pachowskiego „Życie Warszawy”. W grudniu 2005 r., po zwycięskich przez PiS wyborach Pachowski zrezygnował ze swojego stanowiska w Polkomtelu.

Uderzyła w niego również publikacja raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI). Według dokumentu Antoniego Macierewicza z Pachowskim miał kontaktować się niejaki A. Oskin, podejrzewany przez polskie służby o pracę na rzecz służb rosyjskich. „Przy okazji WSI zgromadziły informacje na temat innych Rosjan, m.in. niejakiego A. Oskina. Panowała opinia, że Topałow i Oskin byli pracownikami radzieckich służb specjalnych”. (…) Także Oskin przebywał kilka razy w Polsce i miał w tym czasie kontaktować się z „ludźmi” Leszka Millera. Do znanych kontaktów Oskina należał m.in. Jarosław Pachowski – szef Polkomtela (…). Wojskowe Służby Informacyjne podejrzewały, że pod pretekstem nawiązania kontaktów gospodarczych rosyjskie służby odtwarzają „stare kontakty z osobami zajmującymi aktualnie eksponowane stanowiska polityczne i administracyjne”.

 

Ucieczka do „Wprost”

Michał Lisiecki przez lata snuł ambitne plany podboju polskiego rynku medialnego, ale portfolio jego spółki wyglądało ubogo: trzy miesięczniki: „Dlaczego”, „Machina” i „Film”, z czego dwa pierwsze mające status niszowych. Pod koniec grudnia 2009 r. Lisiecki ogłosił, że PMPG podpisała umowę zakupu 80 proc. udziałów w spółce AWR „Wprost” – wydawcy tygodnika. W roku poprzedzającym zakup sprzedaż tygodnika spadła znacząco z ok. 120 tys. do poniżej 50 tys. Za pakiet kontrolny wydawnictwa Lisiecki zapłacił rodzinie Królów 8 mln zł, z czego dużą część w akcjach PMPG. Spółka wydająca „Wprost” była bowiem bardzo zadłużona, na kilkanaście milionów złotych (informacji o tym długu nie podano do publicznej wiadomości, mimo że PMPG było już notowane na giełdzie).

Tuż po zakupie okazało się, że szefem rady nadzorczej PMPG został Jarosław Pachowski (obecnie ma 6,46 proc. w PMPG). Nowy wydawca zmienił liberalno-konserwatywny tygodnik o 180 stopni. Dotychczasowy właściciel i jeden z twórców pisma Marek Król został dyscyplinarnie zwolniony za felieton krytykujący „Gazetę Wyborczą”.

Wkrótce redaktorem naczelnym został Tomasz Lis. A pismo przyjęło wyraźnie prorządową linię. Jedną z pierwszych decyzji nowego wydawnictwa było historyczne pojednanie tygodnika z byłym prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, pozwanym przez dziennikarzy pisma za nazwanie go „ubecką mutacją”. Wpływy postkomunistycznej lewicy w piśmie głośne stały się w 2013 r., gdy Andrzej Stankiewicz odszedł z pracy po zablokowaniu jego tekstu o dochodach rodziny Kwaśniewskich. „Najłatwiej to wytłumaczyć koniunkturalizmem Lisieckiego. Uważam, że robi gazetę wyjątkowo nieuczciwą wobec czytelników. Podczas naszej ostatniej rozmowy – na szczęście przy świadkach – przyznał się, że po tym, jak kupił od Marka Króla „Wprost”, postanowił wyciszyć spory prawne, które miała gazeta. Wcześniej, jak wiadomo, pismo nie kryło sympatii do PiS, źle pisało o wielu politykach lewicy i powiązanych z nimi biznesmenach. (…) Lisiecki oświadczył mi, że zawarł kilkadziesiąt ugód z politykami lewicy i z najpoważniejszymi biznesmenami w Polsce. Są to ugody z tajnymi załącznikami. Ale ich założenie jest proste: w zamian za wycofanie roszczeń albo zaniechanie bojkotu „Wprost”, Lisiecki zobowiązał się, że tygodnik nie będzie się zajmował ich „prywatnymi” sprawami, w tym majątkiem. Oznacza to, że można pisać o działalności publicznej Aleksandra Kwaśniewskiego czy Włodzimierza Cimoszewicza, ale już o ich pieniądzach nie można. Moje rozgoryczenie bierze się z tego, że chciałem pracować w gazecie rzetelnej i uczciwej wobec czytelników. A okazało się to niemożliwe, bo jest lista ludzi, o których nie można we „Wprost” uczciwie pisać, nie dopuszcza do tego wydawca. Mam dla Lisieckiego propozycję: niech napisze nad winietą gazety, o kim we „Wprost” pisać nie można. Inaczej po prostu okłamuje czytelników” – mówił Andrzej Stankiewicz w wywiadzie dla SDP.

Dziś nowym, złotym, nietykalnym cielcem dla pism wydawanych przez Michała Lisieckiego jest rządzący PiS. Ale Jarosław Pachowski (i jego kontakty), jako współwłaściciel przyda się, gdy znów trzeba było kolejny sztandar wystawiać do wiatru.

Pachowski 1

Pachowski 2

Pachowski 3

Pachowski 4

Pachowski 5

Pachowski 6

Pachowski 7

Pachowski 8

Pachowski 9

Pachowski 10

Autor

Poprzedni artykułPolski desant na Ukrainie
Następny artykułZlecenie na Kurskiego

Najnowsze