-0.2 C
Warszawa
piątek, 9 grudnia 2022
Advertisement

Marine Le Pen: FREXIT jest możliwy!

Koniecznie przeczytaj

„Gazeta Finansowa” rozmawia z kandydatką na prezydenta Francji, przewodniczącą Frontu Narodowego, prawniczką Marine Le Pen o jej wizji stosunków politycznych z Polską, przyszłości francuskiej gospodarki, relacjach z Niemcami i imigrantach.

W przemówieniu w Parlamencie Europejskim nazwała pani François Hollande’a „wicekanclerzem, administratorem niemieckiej prowincji Francji”. Jak widzi pani swoją prezydenturę i relacje z Niemcami oraz stosunki z kanclerz Angelą Merkel?

Marine Le Pen: Podobnie jak większość Francuzów, bardzo szybko zorientowałam się, że François Hollande nigdy nie będzie ani wielkim, ani nawet faktycznym prezydentem Republiki. Tak jak jego poprzednik, Nicolas Sarkozy, wybrał podporządkowanie życzeniom Niemiec i Komisji Europejskiej, zamiast bronić interesów Francji. Oto dlaczego zwróciłam uwagę na znikomą rolę jego prezydentury w Europie zdominowanej przez interesy niemieckie.

Ja natomiast chciałabym, aby Francja mogła współpracować ze wszystkimi krajami na zasadach równości i wzajemnych korzyści. Od czasu Traktatu z Maastricht widać postępującą, poważną nierównowagę między Niemcami a Francją. Warunki zarządzania strefą euro faworyzują gospodarkę niemiecką, ze szkodą dla przemysłu francuskiego. Chcę więc zadbać o zdrowe stosunki, które pozwolą obu państwom zachować pełną suwerenność. Rezygnacja ze wspólnej waluty pozwoli każdemu rozwijać się we własnym rytmie. Jednocześnie zaproponuję wszystkim państwom europejskim stworzenie wspólnej przestrzeni rozwoju i wolności na podstawie nowych traktatów, które pozwolą każdemu narodowi być panem swojego losu.

Jak wyobraża sobie pani współpracę z prezydentem USA Donaldem Trumpem? Jak ocenia pani przyszłość stosunków USA – Francja? W jakich dziedzinach chciałaby pani tę współpracę rozwijać?

Mam nadzieję, że wspólnie z administracją amerykańską szybko znajdziemy porozumienie w sprawie walki z terroryzmem islamskim, który zagraża bezpieczeństwu Europy. W tym celu trzeba stanowczo wytępić islamistów z Bliskiego Wschodu i znaleźć sposób, by chrześcijanie z państw arabskich mogli żyć w pokoju na ziemiach swoich przodków.

Ponadto podzielam z prezydentem Trumpem opinię, że świat poszedł zdecydowanie za daleko w kwestii deregulacji wymiany handlowej. Nie może tak być, że państwa takie jak Francja czy Stany Zjednoczone przyglądają się bezczynnie, jak ich przemysł zamiera z roku na rok z powodu nieuczciwej konkurencji międzynarodowej. Unia Europejska zakazuje nam wszelkich form protekcjonizmu i patriotyzmu gospodarczego, a wspólna waluta to prawdziwy kaftan bezpieczeństwa, skutecznie krępujący jakąkolwiek politykę gospodarczą. Trump sprzeciwia się obecnie negocjowanym traktatom o wolnym handlu, a ja podzielam jego opinię co do ich szkodliwości. Zgadzam się, że trzeba zrobić wszystko, co możliwe, aby odbudować zdolności produkcyjne w naszych krajach.

Jak ocenia pani przyszłość relacji politycznych Francji z Polską i w jakich dziedzinach oczekiwałaby pani współpracy polsko-francuskiej? Czy liczy pani na poparcie wśród uprawnionej do głosowania Polonii we Francji?

Trzeba rozwijać tradycyjne, odwieczne więzi przyjaźni łączące Francję i Polskę, jakże ważne dla obu narodów i historii Europy. Nasze państwa, sąsiadujące po dwóch stronach potężnych Niemiec, potrzebują siebie nawzajem. Jako prezydent Francji zrobię wszystko, co będzie w mojej mocy, aby umacniać więzi polityczne, gospodarcze i kulturalne między wszystkimi narodami Europy, w ramach współpracy respektującej ich suwerenność i niezależność.

Jeśli chodzi o wyborców pochodzenia polskiego – jakże licznych we Francji, zwłaszcza na terenie zagłębia górniczego w moim okręgu wyborczym, i jakże doskonale zasymilowanych w przeważającej większości ze społeczeństwem francuskim – będę się do nich odnosić tak, jak powinien to robić prezydent wszystkich Francuzów, czyli szanując rzecz jasna ich przywiązanie do macierzystej kultury, ale traktując ich zawsze jako pełnoprawnych Francuzów, i tylko Francuzów. A to dlatego, że walczę z wszelkimi formami komunitaryzmu. Wszyscy Francuzi bez względu na pochodzenie należą do jednego narodu – narodu francuskiego. W życiu prywatnym każdy może oczywiście pielęgnować swoją macierzystą tożsamość kulturową, jednak nie powinien tego robić w sferze publicznej. I wiem doskonale, że tak właśnie postępuje francuska Polonia. Francuzi polskiego pochodzenia tak w przeszłości, jak i współcześnie bardzo wzbogacają nasz naród, z poszanowaniem wspólnej tradycji i kultury. Często zachowują się oni jak prawdziwi patrioci, krytycznie oceniając przybyszów, którzy niczego ani nikogo nie potrafią uszanować.

Czy dopuszcza pani możliwość przeprowadzenia we Francji referendum dotyczącego opuszczenia Unii Europejskiej? (Frexit wzorem Brexitu). Jeśli tak, to czy jest to priorytet i kiedy ewentualnie mogłoby zostać przeprowadzone?

Biorę pod uwagę, że Frexit jest możliwy, zostawiam to decyzji Francuzów. Jeśli wygram wybory, podejmę negocjacje w celu przekształcenia Europy i odzyskania naszej suwerenności (monetarnej, legislacyjnej, terytorialnej i gospodarczej). Wypracowane w tym zakresie porozumienie poddam w ciągu sześciu miesięcy pod referendum, w którym wszyscy obywatele będą mogli się wypowiedzieć i którego wynik zostanie rzecz jasna uszanowany. Pragnę oddać władzę społeczeństwu, bo bez tego nasz program byłby niemożliwy do zrealizowania. To jest kwestia uczciwości w polityce – już zbyt długo wmawiano Francuzom, że mogą odmienić swój los, niczego nie zmieniając w sposobie sprawowania władzy.

Jak rozwiązałaby pani – już jako prezydent Francji – problem nielegalnych imigrantów oraz uchodźców? Jakie mechanizmy chciałaby pani zastosować, by przeciwdziałać napływowi imigrantów?

Napływ imigrantów musi zaciążyć na poziomie wynagrodzeń i systemie świadczeń socjalnych. To również zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa ludzi oraz ich mienia. Wiemy coś o tym we Francji, do której liczni terroryści, mordercy naszych rodaków, dotarli szlakami dla uchodźców. Migranci nielegalni, którzy z definicji naruszają nasz porządek prawny, powinni zostać wydaleni. Istnieje zatem pilna potrzeba przywrócenia granic narodowych, a każde państwo powinno dysponować własnymi służbami policyjnymi. Unia Europejska od dawna wykazuje się pod tym względem całkowitym brakiem skuteczności, a nawet przekory. I za całkowicie złudne, daremne i kłamliwe uważam na przykład nadzieje moich konkurentów w kampanii wyborczej, że Unia Europejska może mieć kiedykolwiek bezpieczne granice… Najwyższy czas powiedzieć to bez ogródek!

Jak ocenia pani obecną pozycję ekonomiczną, społeczną i budżetową Francji? Jakie są najpilniejsze reformy w kwestiach podatkowych?

Można by długo na ten temat rozmawiać, bo sytuacja Francji we wszystkich dziedzinach wygląda wręcz dramatycznie. Takie są skutki kolejnych 5-letnich kadencji Sarkozy-Fillon, a następnie Hollande-Valls-Macron, którzy zrujnowali Francję i uniemożliwili jakiekolwiek ożywienie gospodarcze. We wszystkich wspomnianych dziedzinach trzeba zaczynać we Francji od początku, to znaczy od przywrócenia porządku. Jeśli chodzi o finanse, trzeba ciąć wszelkie nieuzasadnione wydatki (imigracja, Unia Europejska, przestępstwa podatkowe i nadużycia w polityce społecznej, decentralizacja itp.). Przywrócenie porządku musi polegać również na odzyskaniu zdolności do działania – podkreślam, że utraciliśmy narzędzia sprawowania władzy. Priorytetowym zadaniem jest powrót do inteligentnego protekcjonizmu gospodarczego, a w jego ramach do polityki celnej uwzględniającej potrzeby narodowego potencjału produkcyjnego, zapewniającego miejsca pracy i wpływy budżetowe. Ponadto trzeba też będzie dostosować naszą walutę narodową, tak by bardziej sprzyjała konkurencyjności naszej gospodarki. Trzeba także pobudzić konsumpcję, wspierając zwłaszcza przedsiębiorczość krajową. Takie jest sedno proponowanej przeze mnie polityki gospodarczej na rzecz umacniania patriotyzmu ekonomicznego i sprzyjającej wzrostowi siły nabywczej obywateli o niskich i średnich dochodach.

Jakie są pani plany wobec obecnej polityki socjalnej we Francji? Czy zamierza pani utrzymać obecne świadczenia socjalne, czy też zredukować je? Czy przewiduje pani zaostrzenie sankcji wobec osób wyłudzających świadczenia socjalne?

Tu też jest wiele do zrobienia, wobec bałaganu, jaki zapanował w naszym kraju. Francuski system opieki społecznej jest skarbem narodowym, do którego obywatele słusznie się już bardzo przyzwyczaili, jednak on także ugina się coraz mocniej pod ciężarem rozmaitych nadużyć i wydatków. W odróżnieniu od innych kandydatów nie zamierzam likwidować obecnego systemu ubezpieczeń na rzecz ubezpieczeń prywatnych, ale chciałabym go skutecznie racjonalizować z pożytkiem dla ogółu beneficjentów. Do ograniczenia nadużyć przyczyniłoby się zapewne wprowadzenie biometrycznych kart identyfikacyjnych, a także likwidacja bezpłatnej opieki medycznej państwowej, która jest źródłem nadużyć wartości 1 miliarda euro rocznie. Chciałabym również, aby przybywających do Francji cudzoziemców obowiązywał roczny lub 2-letni okres karencji, zanim zyskają uprawnienia do świadczeń socjalnych z tytułu opłacanych składek.

Gdy zostanie pani prezydentem Francji, kogo widziałaby pani w fotelu premiera? Kto mógłby zostać ministrem finansów?

Wybory prezydenckie we Francji polegają na dialogu kandydata czy kandydatki ze społeczeństwem. Pogwałceniem tej zasady byłoby więc zapowiadanie z góry, kto mógłby zostać takim czy innym ministrem. Rzecz jasna myślę już o pewnych nazwiskach. Jak niedawno wyznałam, wykorzystałam cały miniony rok nie tylko na przygotowania do kampanii wyborczej, ale i do całej 5-letniej kadencji prezydenckiej. Poznałam już wielu wybitnych specjalistów, niektórzy od dawna są częścią mojej ekipy i nadal staram się mobilizować jak najwięcej patriotów dobrej woli – na czas wyborów i dalszą przyszłość. Tak jak kiedyś powiedziałam, każdy, kto szczerze popiera mój program i zamiary, skądkolwiek by pochodził, może dołączyć i działać razem z nami.

Jak ocenia pani swoich kontrkandydatów? Jak pani myśli, kto będzie ostatecznie pani najpoważniejszym rywalem i dlaczego?

Mojego głównego rywala wyznaczą w kampanii wyborczej Francuzi. Sądzę skądinąd, że wszyscy moi główni przeciwnicy są zwolennikami tej samej opcji politycznej i mają podobne poglądy w ważnych sprawach, nawet jeśli nie chcą tego przyznać i przed kamerami często udają, że się wzajemnie zwalczają. Bo czymże różnią się na przykład Valls, Macron czy Fillon w sprawach Unii Europejskiej? Wszyscy oni chcieliby brnąć dalej w tym samym kierunku, pozbawiając społeczeństwo jakiejkolwiek władzy. Czymże różnią się oni choćby w kwestii imigrantów? Wszyscy opowiadają się za kontynuacją polityki otwartych granic pod dyktando Niemiec i za tym, żeby nic nie robić dla naszego własnego bezpieczeństwa.

W przypadku wygranej, jak wyobraża sobie pani powyborczą współpracę Frontu Narodowego z Republikanami i innymi ugrupowaniami politycznymi?

Sytuacja we Francji jest bardzo poważna i dlatego gotowi jesteśmy przyjąć z otwartymi ramionami każdego, kto chciałby działać na rzecz mojego programu, niezależnie, czy przybywa z prawicy, czy z lewicy. W żadnej mierze nie chciałabym stygmatyzować żadnej partii ani środowiska politycznego, nie dzielę Francuzów według takich kryteriów. Cała moja formacja zbyt wiele wycierpiała z powodu sekciarstwa obecnej klasy politycznej, abyśmy chcieli – sprawując rządy – powielać takie błędy. Wyraźnie zadeklarowałam moją wolę jednoczenia narodu i tej obietnicy dotrzymam. Zaproponowałam społeczeństwu pewien rodzaj świętego przymierza i nic mnie na tej drodze nie powstrzyma.

 

Grzegorz Jakubowski

Maria Kwiatek (Polska Agencja Informacyjna Interpress)

Autor

Najnowsze