12.5 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Don Sołtyso

Koniecznie przeczytaj

Rolnicze Mafie okradają Skarb Państwa niczym Mafia Paliwowa.

W wojnie o pieniądze z VAT kompletnie zapomniano o rolnikach. A to oni coraz częściej tworzą zorganizowane grupy przestępcze okradające Skarb Państwa na miliardy złotych.
Kilka dni temu ze strony Ministerstwa Finansów mogliśmy usłyszeć komunikat, że tylko w kwietniu br. nasz resort finansów zebrał z tytułu podatku VAT 14,4 mld zł, czyli aż o 16 proc. więcej niż w kwietniu ubiegłego roku. Jak podkreślano, w ciągu czterech miesięcy br. wpływy z VAT przyniosły łącznie 56,8 mld zł, co stanowi prawie 40 proc. tegorocznego planu, jaki założył nasz resort finansów. Oczekiwano, że do kasy państwa wpłynie 143,5 mld zł z VAT.

Tak dobry rezultat możemy zawdzięczać przede wszystkim uszczelnieniu systemu podatkowego. Według wicepremiera i ministra finansów Mateusza Morawieckiego to dopiero początek, bo uszczelnienie VAT-u to „dla Polski jeden z najważniejszych tematów”. Morawiecki po raz kolejny podkreślił, że nasze służby skarbowe w bardzo zdecydowany sposób walczą teraz ze wszelkimi „karuzelami VAT-owskimi, pustymi fakturami, wymuszaniem różnego rodzaju rozwiązań na fiskusie, które niby wiążą się z eksportem, a tak naprawdę nie ma żadnego eksportu”. Jak zauważył, już w tym roku poprawa ściągalności VAT może przynieść do naszego budżetu dodatkowe 15–20 mld złotych. Jest zatem o co się starać. Wielu analityków nie podziela jednak takiego optymizmu. Eksperci jednak zwykle są ostrożni, zwracając uwagę na zbyt wiele zmiennych, jakie mogą towarzyszyć w następnych latach polskiej gospodarce. Warto jednak na problem pieniędzy, jakie mogłyby wpływać do naszego budżetu z tytułu VAT, spojrzeć z zupełnie innej strony. Służby skarbowe w wojnie o VAT koncentrują swoją uwagę przede wszystkim na sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, zapominając o innych branżach, w których pieniądze, jakie mogłyby pozyskać, wydają się wcale nie mniejsze. Taką branżą jest dzisiaj polskie rolnictwo, w którym również mamy do czynienia z podatkiem VAT.
Wbrew pozorom polscy rolnicy w ciągu ostatnich 20 lat dobrze nauczyli się, jak korzystać z „dobrodziejstw”, jakie może dawać im wadliwy system gospodarczy naszego kraju. Gdy zapytaliśmy mężczyzn okupujących wiejskie sklepy na Zamojszczyźnie, niewiele mieli do powiedzenia na temat tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Gdy zaczęliśmy jednak ich pytać o dopłaty do ziemi lub aktualne ceny zboża, każdy z nich, nawet ci pod niewątpliwym wpływem alkoholu, zamieniali się w ekspertów, niczym prawnicy z wielkich korporacji, mówiący profesjonalnym językiem o biznesach, którymi na co dzień się zajmują. Słuchając ich wywodów na temat tego, jak prowadzą swoje gospodarstwa rolne, coraz bardziej odnosiliśmy wrażenie, że polscy rolnicy są sprytniejsi niż mieszkańcy miast. Skoro „krawaciarze” [określenie mieszkańców Warszawy] mogą oszukiwać na Vacie lub innych podatkach, to dlaczego nie oni? Jednak w tym przypadku różnica polega na tym, że o tym, że w Warszawie wyłudzają VAT, wie chyba już dzisiaj każdy, natomiast o tym, że mafie VAT-owskie powstają coraz częściej na wsiach, nie wie chyba jeszcze nikt. Tymczasem na polskiej wsi nie wzbudza dzisiaj specjalnego zdziwienia to, że ktoś ma samochód, którego wartość równa się cenie średniego mieszkania w Warszawie. Nie dziwi również to, że ktoś za gotówkę kupił nową maszynę rolniczą, której wartość sięga prawie miliona złotych.

Jak to się robi na wsi?

Istnieje dzisiaj wiele metod oszustw podatkowych, z jakich nagminnie korzystają polscy rolnicy. Niemal każdy z nich wykorzystuje skalę obrotu, który jest w rolnictwie znaczny. Właśnie z tego powodu nie mogą dziwić milionowe zakupy, jakich dokonują nasi rolnicy. Pierwsza z metod to oczywiście tradycyjne zaniżanie przychodów lub dochodów. W skrócie: albo rolnicy nie wykazują całej sprzedaży, albo „kupują” faktury kosztowe lub zawyżają koszty. Rolnicy nie wykazują przychodów z całej sprzedaży, która winna podlegać opodatkowaniu. Rolnicy znają też sposoby na obchodzenie przepisów związanych z obowiązkiem uiszczania podatku od towarów i usług, czyli VAT. Dla przykładu biorą dany grunt w dzierżawę i nie płacą pieniędzmi, tylko w naturze – płodami rolnymi. Dzierżawca otrzymuje czynsz w wysokości 1 tony zboża za dzierżawiony hektar ziemi. Przy dzierżawie 100 hektarów i średniej cenie za 1 tonę zboża 800 złotych poza ewidencją jest 80 000 złotych. Rolnicy wykorzystują też swoje silne powiązania rodzinne w celu maksymalizacji korzyści. Bardzo często zdarza się tak, że poszczególni członkowie rodziny wykorzystywani są do fikcyjnego obrotu. Na przykład: rolnik będący podatnikiem VAT ma małżonka obciążonego podatkiem ryczałtowym z rozdzielnością majątkową, od którego kupuje towary ze stawką VAT 7 proc. Mogą to być np. pasze dla zwierząt lub nasiona. Chociaż zakupy te nie są związane ze sprzedażą opodatkowaną, to rolnik VAT-owiec nalicza sobie podatek VAT. Ta metoda oszustwa jest niesamowicie skuteczna, dlatego, że pod jednym adresem jest zwykle zarejestrowanych kilka osób parających się rolnictwem. Jedni płacą podatek VAT, inni tylko podatek ryczałtowy. Żadna kontrola skarbowa na wsi tak naprawdę nie jest w stanie ustalić, co należy do rolnika, jak również, gdzie są przechowywane plony. Nagminne zawyżanie kosztów przez naszych rolników ma też inny obraz. Ponieważ budynki gospodarcze znajdują się w pobliżu domostw, koszty, które normalnie należałoby zakwalifikować jako koszty niezwiązane z prowadzoną działalnością, bardzo często są zaliczone właśnie do niej. Przykładowo, rolnik brukuje sobie podjazd do budynków gospodarczych, ale przy okazji robi to także do swojego domu. Kolejnymi tego typu przypadkami są ogrodzenia domostw i samego gospodarstwa, a także jeden wspólny licznik energii elektrycznej na domostwo i gospodarstwo. Rolnicy często zakupują również nawozy na cele związane z utrzymaniem gruntów rolnych. Następnie wydzierżawiają grunty (co jest zwolnione z VAT), nie korygując przy tym podatku naliczonego. Zawyżanie kosztów przybrało na wsi już tak powszechny rozmiar, że rolnicy w Polsce są w stanie kupić sobie najnowsze terenowe BMW i wliczyć koszty zakupu w koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Najczęściej tłumaczą to tym, że samochód jest im niezbędny, aby dojechać do każdego punktu swojego gospodarstwa (chodzi tutaj o pola uprawne, zazwyczaj rozproszone w wielu miejscach). To samo tyczy się zakupu paliwa do gospodarstw rolnych. Mało kto wie, ale to rolnicy obok przedsiębiorstw transportowych są głównymi klientami stacji benzynowych. Ciężkie maszyny spalają olbrzymie ilości paliwa, o których mieszczuchom nie przyszło nawet śnić. Rolnicy zazwyczaj sami prowadzą swoją ewidencję VAT i coraz częściej celowo nieprawidłowo rozliczają zakupy obarczone należnym podatkiem. Rolnicy zakupują olej napędowy od fikcyjnych podmiotów, które oferują sprzedaż paliwa, składając swoje oferty za pomocą nadesłanego SMS-a. Firmy te są rejestrowane w wirtualnych biurach w dużych miastach, gdzie kontrola czegokolwiek jest zwykłą fikcją. Jaką korzyść ma w tym przypadku rolnik? Paliwo za niską cenę, zwrot podatku VAT oraz zwrot podatku akcyzowego z gminy. Faktura na kilkanaście tysięcy litrów oleju napędowego nikogo nie dziwi, bo taka jest zazwyczaj skala rolniczego obrotu paliwem. Firma sprzedająca paliwo nie płaci podatków i znika. Rolnik dostaje zwrot podatku i akcyzy, ma też koszty uzyskania przychodu, i jeżeli nie wypali całego paliwa, ma jego sporą część na sprzedaż, którą następnie skrupulatnie upycha na szarym rynku. Średnie zużycie oleju napędowego na jeden hektar ziemi rolniczej wynosi według danych GUS około 120 l. Zakładając, że mamy do czynienia z plantatorem, który posiada 100 ha ziemi, jego zużycie to około 12 000 litrów. Należy jednak pamiętać, że zawierając umowy dzierżawy, współczynnik ten można znacznie zwiększyć. 12 000 litrów przy cenie za jeden litr oleju napędowego to około 4,5 złotych. Daje to kwotę rzędu 54 000 złotych, przy czym rolnik może otrzymać zwrot na poziomie około 22 000 złotych! I to tylko z powodu tego, że jest rolnikiem. Zwykły Kowalski, gdy tankuje swój samochód jadąc do pracy, nie może liczyć na takie właśnie ulgi. Tymczasem nasi rolnicy wykorzystują to i tankują olejem swoje prywatne samochody. Gdy większość społeczeństwa tankuje swoje niskiej klasy samochody paliwem po 4,5 złotych za litr, rolnik tankuje swoje najnowsze BMW paliwem, które kosztuje go trochę ponad 2,5 złotego.

Zdarza się również coraz częściej, że rolnik z własnym dużym gospodarstwem rozpoczyna działalność w zakresie usług rolniczych. Jest wówczas również i podwykonawcą. Zaraz po rozpoczęciu takiej działalności gospodarczej, zakupuje drogi sprzęt. Urząd skarbowy nie ma podstaw do kwestionowania zwrotu podatku VAT w okresie rozliczeniowym. Dopiero skrupulatna analiza całego zeznania rocznego pozwala na stwierdzenie, że rolnik uzyskiwał dochody rzędu kilkunastu tysięcy złotych w skali roku. Rolnik jest w tym przypadku zarazem usługodawcą, jak i rolnikiem z własną ziemią. Chociaż ma obowiązek, to nie rezygnuje z ryczałtu i będąc na zryczałtowanym podatku, odlicza także podatek VAT związany z zakupem maszyn. Ale z zakupem przez rolnika maszyn rolniczych największe oczekiwania wiążą zorganizowane grupy przestępcze. Dzieje się tak z jednego zasadniczego powodu. Otóż rolnicy nie mają obowiązku prowadzenia ewidencji środków trwałych. Tym samym nie ma narzędzi, które umożliwiałyby ustalenie, ile rzeczywiście posiadają oni maszyn i czy przypadkiem nie dokonali odsprzedaży zakupionej wcześniej maszyny rolniczej. Tymczasem bardzo często zdarza się, że rolnik, który pracuje samodzielnie, kupuje za środki pochodzące z dotacji kilka lub kilkanaście maszyn rolniczych tego samego typu. Odlicza VAT, a następnie sprzedaje sprzęt rolnikom ryczałtowym po cenie netto. Kontrola skarbowa nie wie, ile maszyn faktycznie posiadał rolnik. Ustalenia tego nie dadzą również oględziny posiadanych przez niego maszyn, bo maszyny mogą przecież znajdować się poza jego gospodarstwem. Schemat jest zatem prosty: rolnik kupuje z dotacji kilka maszyn i odlicza podatek VAT, następnie sprzedaje je innym rolnikom zazwyczaj po mocno zaniżonych cenach i bez dokumentacji fakturowej tej sprzedaży. Co ciekawe kontrole skarbowe nie mają żadnego wglądu do warunków udzielonej rolnikowi na ten cel dotacji. Instytucje państwa nie współpracują bowiem ze sobą i właśnie ten element nagminnie wykorzystują udający rolników oszuści podatkowi. Jeden z takich przypadków odkryła kontrola skarbowa. Okazało się, że rolnik kupował sprzęt rolniczy i zapłacił za niego zaliczkę, na co otrzymał fakturę zaliczkową. Gdy miało dojść do ostatecznej finalizacji tego zakupu, rolnik zarejestrował się jako płatnik podatku VAT i wystąpił o dotację na zakup sprzętu. Firma sprzedająca maszynę zwróciła na rachunek rolnika zaliczkę i wystawiła korektę faktury zaliczkowej, jednocześnie wystawiła fakturę VAT na całą wartość maszyny. Podatnik tego samego dnia dokonał zapłaty z dotacji i wystąpił o zwrot podatku VAT. Tymczasem gdyby wykazał, że jest VAT-owcem, nie dostałby tej dotacji. Jednak o dziwo w tym przypadku kontrolerom nie zabrakło determinacji do tego, aby ustalić, czy faktycznie miał on prawo do pobrania wspomnianej dotacji. Gdy okazało się, że nie miał, instytucja, która udzieliła mu dotacji, sama wszczęła procedurę kontrolną, co pozwoliło wykryć dokonane przez niego wyłudzenie.

——————

Czytaj całość w najnowszym numerze “Gazety Finansowej”.gfokmaj6

Autor

Poprzedni artykułAgonia Nowoczesnej
Następny artykułRynek recyklingu w Polsce

Najnowsze