-0.7 C
Warszawa
piątek, 9 grudnia 2022
Advertisement

W Afryce bez zmian

Koniecznie przeczytaj

Jakie były kulisy zmiany władzy w Zimbabwe i co oznacza ona dla Europy i USA?

– Ja, Robert Gabriel Mugabe, składam formalnie natychmiastową rezygnację z funkcji prezydenta Zimbabwe. (…) Moja decyzja jest samodzielna i bierze się z obaw o dobro ludu Zimbabwe i mojego pragnienia, by transfer władzy przebiegł gładko i bez przemocy – poinformował w liście z 21 listopada prezydent kraju. Pismo sprawującego 37 lat władzę Mugabe dostarczył minister Helton Bonongwe. Sam ustępujący prezydent nie stawił się na jego odczytaniu ani na zaprzysiężeniu nowego prezydenta – swojego dawnego przyjaciela Emmersona Mnangagwa. Jakie były kulisy zmiany władzy w kraju i co ona oznacza dla Europy i USA?

Droga na szczyt

Robert Mugabe objął funkcję premiera w 1980 roku. Był pierwszym szefem rządu niepodległego Zimbabwe. Wcześniej kraj ten nosił nazwę Zimbabwe Rodezja (państwo istniało kilka miesięcy, kierował nim premier biskup Abel Muzorewa) i Rodezja (pokolonialna republika, nazwana tak na cześć brytyjskiego przedsiębiorcy, Cecila Rhodesa).

Okres jego premierostwa dla Zimbabwe był czasem wewnętrznego konfliktu politycznego między lewicowym Afrykańskim Narodowym Związkiem Zimbabwe (którego był liderem) a prawicowym Afrykańskim Ludowym Związkiem Zimbabwe. Dwa lata po wyborach z 1985 roku obie formacje doszły do porozumienia i utworzyły Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe – Front Patriotyczny oraz zmieniły system władzy z parlamentarnego na prezydencki. Szefem państwa został Mugabe (poprzedni i zarazem pierwszy prezydent Zimbabwe, Canaan Banana, stał się później twarzą skandalu obyczajowego – miał upijać i molestować swoich ochroniarzy).

Panowanie i konflikty

Dziesięć lat rządów Mugabe doprowadziło do przesilenia. Biali mieszkańcy zaczęli opuszczać kraj, w związku z szykanami i odbieraniem im ziemi, a inflacja zaczęła rosnąć w zatrważającym tempie. Mimo to rządząca elita miała się dobrze. Zimbabwe jest bogate w surowce (głównie złoto), a handel nimi pozwalał prezydentowi i najbliższemu gronu beneficjentów utrzymywać spokój.

Rok po śmierci znienawidzonego przez białych wiceprezydenta Simona Muzenda (aktywnie brał udział w programie odbierania ziemi białej ludności) w 2003 roku, wiceprezydentem została Joyce Mujuru. Mujuru cieszyła się większą sympatią mieszkańców od swojego poprzednika. Zaczęła publicznie podnosić niewygodne dla władzy tematy (m.in. problem korupcji), czym skonfliktowała się z Mugabe i jego dworem. Odwołana została w atmosferze skandalu i oskarżeń o korupcję w 2014 roku (według niektórych źródeł przyczyną konfliktu była śmierć jej męża – Solomona Mujuru w 2011, za którą stać mieli zwolennicy Mugabe).

Według zachodnich mediów Joyce naraziła się również pierwszej damie Zimbabwe, Grace Mugabe, która chciała zostać prezydentem po śmierci męża.

Afera z CIA

W 2014 roku nowym wiceprezydentem został Emmerson Mnangagwa nazywany potocznie „ngwena” – „Krokodylem”, który od lat pełnił najwyższe funkcje państwowe. Był m.in. ministrem bezpieczeństwa w czasie gdy Mugabe był premierem i ministrem obrony w latach 2009–2013.

W cieniu zmian na szczycie formowała się „Generacja 40”, nieformalna grupa w strukturach rządzącej krajem partii. Jako jej lidera wskazywano speca od PR prezydenta i ministra informacji – Jonathana Moyo. „Generacja 40” miała być zapleczem dla pierwszej damy, w chwili, gdy wraz z młodszymi działaczami przejmie stery władzy.

Pod koniec wakacji 2017 roku wiceprezydent Mnangagwa trafił do szpitala w Afryce Południowej. Jak później wyznał w wywiadzie, ktoś próbował go otruć. Jednak prawdziwy polityczny kryzys wybuchł na początku października 2017 roku. Mnangagwa oskarżył szefa „Generacji 40” Jonathana Moyo o bycie szpiegiem i współpracę z CIA. Mnangagwa zaalarmował prezydenta o swoim odkryciu w obszernym raporcie dotyczącym m.in. aktywności amerykańskich służb, którego fragmenty wyciekły później do mediów.

Zanim raport trafił do prezydenta, Jonathan Moyo oskarżył Krokodyla o zmuszenie wpływowego dziennikarza do wyskoczenia przez okno (który został sparaliżowany) w trakcie kłótni o dziewczynę w 1987 roku. Wiceprezydent domagał się przeprosin od Moyo, a następnie pozwał go o 3 mln USD.

Otwarty konflikt

Mugabe, mimo informacji z CIO (Central Intelligence Organisation – wywiad Zimbabwe), że wiceprezydent ma za sobą wojskowych, stanął po stronie żony i Moyo, odwołując 6 listopada Mnangagwę. Decyzja ta spotkała się z niezadowoleniem zarówno wojska, jak i zwykłych obywateli, którzy darzyli sympatią wiceprezydenta, postulującego reformy, mające wyciągnąć kraj z gospodarczej zapaści.

Nie widząc możliwości dalszego dialogu, wojskowi uznali, że Mugabe musi ustąpić. Nad prezydentem zawisło widmo puczu. Jednak generałowie sprzyjający zdymisjonowanemu wiceprezydentowi chcieli, by zmiana władzy odbyła się pokojowo – by nie powtórzyć scenariuszy krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Mugabe zaczął być coraz bardziej podejrzliwy wobec swojego otoczenia – w tym szefa armii – gen. Constantino Chiwenga, weterana wojen z białymi z lat 70. Jeszcze pod koniec października Mugabe – według informacji agencji Reuters – miał dać do zrozumienia generałowi, że wystąpienie przeciwko pierwszej damie (która nie cieszyła się poparciem armii), będzie kosztować go życiem.

– Chiwenga został ostrzeżony przez Mugabe, że to najwyższa pora dla niego, by zaczął się słuchać. Zakomunikował generałowi, że ci, którzy walczą z jego żoną, są skazani na śmierć w męczarniach – miał brzmieć fragment raportu CIO (wywiad w Zimbabwe również miał ulec podzieleniu się na frakcje: za i przeciwko prezydentowi – stąd przecieki do mediów).

Gen. Chiwenga odmówił podporządkowania się pierwszej damie, demonstrując wierność Mnangagwie. Gdy Reuters zwrócił się o komentarz ws. przecieków do rzecznika prezydenta, George Charamba wysłał dziennikarzom w odpowiedzi SMS 23 listopada o treści: „Enjoy Reuters copy. Good night” – informował „The Sydney Morning Herald”. Rzecznicy generała Chiwenga odmówili komentarza.

Chiwenga opuścił stolicę kraju – Harare (dawniej Salisbury) po kolejnym spotkaniu z prezydentem 5 listopada (dzień później doszło do odwołania wiceprezydenta). Udał się wówczas do Chin, głównego zagranicznego inwestora w Zimbabwe.

Pucz

Tuż po odwołaniu z funkcji wiceprezydenta Mnangagwa został ostrzeżony, iż jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie. Udał się do Mozambiku, skąd poleciał do Chin, gdzie spotkał się z gen. Chiwengiem. 10 listopada Chiwengie spotkał się z ministrem obrony Chin Changiem Wanquan. Chang miał go zapewnić, że Pekin nie będzie ingerował w przypadku teoretycznego puczu. Według przecieków Reutersa wiceprezydent i wojskowi mogli liczyć na poparcie Pekinu i Moskwy.

Reuters zwrócił się o komentarz w tej sprawie do ministerstw obrony i ministerstw spraw zagranicznych Chin oraz Rosji. Pytania pozostały bez odpowiedzi.

Oba kraje od lat współpracują z Zimbabwe i zmiany w fotelu prezydenta – a przynajmniej zmiany dotyczące opodatkowania zagranicznych firm inwestujących w kraju, byłby im na rękę. Mugabe po rozmowie z szefem policji miał przygotować zespół składający się z 100 policjantów i agentów wywiadu, przygotowanych na powrót generałów. Prezydent nie wiedział, że informacje trafiły do wojskowych, którzy przygotowali kilkusetosobową kontr-grupę. Zdający sobie sprawę z sytuacji policjanci zachowali bierność, pozwalając wojskowym na spokojny powrót.

Chiwenga spotkał się z prezydentem dwa dni po przylocie. Następnie, w wystąpieniu dla mediów, oświadczył, że gdy zajdzie potrzeba wojsko nie zawaha się interweniować.

Niedługo po tych wydarzeniach pierwsza dama miała domagać się zablokowania mediów społecznościowych, jednak było już na to za późno. Wojsko przejęło też państwowe radio ZBC (Zimbabwe Broadcasting Corporation), które zmieniło ramówkę i zaczęło nadawać muzykę. Pobito szefa wywiadu CIO Alberta Ngulube, który miał grozić żołnierzom, że ich zastrzeli. Pobity został również ukrywający się szef resortu finansów Ignatius Chombo (obecnie usłyszał zarzuty dot. korupcji). Były PR-owciec prezydenta Jonathan Moyo schronił się w rezydencji Mugabe.

21 listopada, gdy parlament rozpoczynał procedurę impeachmentu, Mugabe podał się do dymisji. Jego majątek szacuje się na ponad 1,7 mld USD.

Autor

Poprzedni artykułRosja na walizkach
Następny artykułPustki w służbach

Najnowsze