18.6 C
Warszawa
czwartek, 6 października 2022

Danina Morawieckiego

Koniecznie przeczytaj

Premier Morawiecki zapowiedział wprowadzenie nowego podatku. Co najgorsze, zamierza zrealizować swoją obietnicę.

Najprawdopodobniej rząd wprowadzi trzecią stawkę PIT. Tak głęboko do kieszeni obywateli nie sięgała nawet ekipa PO- PSL.

Jedna z podstawowych zasad obowiązujących w świecie biznesu zakłada, że decyzje o strategicznym znaczeniu powinny zostać poprzedzone szczegółową analizą „za” i „przeciw”. Przykładowo, przed wypuszczeniem na rynek nowego produktu, racjonalny przedsiębiorca sprawdza, czy konkurencja nie wpadła wcześniej na podobny pomysł, a jeżeli wpadła, to kombinuje, w czym można by ją przebić. Jako były prezes jednego z największych banków komercyjnych premier Mateusz Morawiecki doskonale zna tę zasadę. Stosował ją w praktyce, chociażby wówczas, gdy wyznaczał strategię rozwoju BZ WBK oraz decydował o zatrudnieniu takiego, a nie innego dyrektora.

Podczas piątkowego (20 kwietnia) spotkania z rodzicami i opiekunami niepełnosprawnych dzieci Morawiecki postąpił zupełnie wbrew tej zasadzie. Pod wpływem emocji wywołanych nerwową wymianą zdań z protestującymi, „wyskoczył” z pomysłem wprowadzenia nowego podatku, górnolotnie nazwanego przez premiera „daniną solidarnościową”. Podatek ten mieliby płacić najbogatsi obywatele, dochody uzyskane zaś w ten sposób zostałyby w pełni przeznaczone na specjalny fundusz, z którego rząd sfinansowałby postulaty protestujących opiekunów osób niepełnosprawnych.

Według różnych szacunków rząd zamierza wycisnąć z nowej daniny ok. 9 mld zł rocznie. Pomysł premiera spotkał się z falą krytyki zarówno ze strony środowisk biznesowych, jak i – co ciekawsze – ze strony samych protestujących. Jak do tej pory z ust szefa rządu nie padły żadne konkrety w tej sprawie, oprócz tego, że nowy podatek miałby obowiązywać już od przyszłego roku oraz tego, że obejmie pół procenta najbogatszych Polaków.

Zdaniem wielu komentatorów, do złożenia kontrowersyjnej obietnicy premiera zmusiły wcześniejsze zapewnienia prezydenta Andrzeja Dudy, że to on osobiście rozwiąże problem. Morawiecki uniósł się honorem, ponieważ chciał, by spełnienie postulatów protestujących zostało zapisane na jego konto. W efekcie tych politycznych przepychanek padła obietnica, której zrealizowanie zaszkodzi nie tylko premierowi osobiście, ale całej „zjednoczonej prawicy”.

Czego żądają protestujący? (..)

Cały artykuł w Gazecie Finansowej 16/2018

{source}

Gazeta Finansowa 16/2018

{/source}

Autor

Poprzedni artykułPrzyparci do chińskiego muru
Następny artykułŚmieszna Ekstraklasa

Najnowsze