-3.5 C
Warszawa
piątek, 2 grudnia 2022
Advertisement

Bez znieczulania – Niepoważne państwo

Koniecznie przeczytaj

Potwierdzenie, że można ustawić wyrok także w Sądzie Najwyższym, nikomu w Polsce nie jest na rękę.

Jeżeli polskie państwo ma być traktowane, jako poważne, to jeden z nich powinien skończyć w więzieniu – stwierdził Janusz Korwin Mikke, gdy w 1995 r. ówczesny minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski oskarżył premiera Józefa Oleksego o szpiegostwo. Jak wiemy, nic takiego się nie wydarzyło. Ani Oleksy nie został skazany za szpiegostwo, ani Milczanowski nie trafił do więzienia za fałszywe oskarżenie.

Podobieństwa
Dziś pod pewnymi względami mamy podobną historię. Znany menadżer Ryszard Jach oskarżył w październiku 2012 r. publicznie pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf (stanowisko to objęła w 2014 r.) o to, że działając w konflikcie interesu, dwukrotnie dopuściła się zbrodni sądowej, czyli potwierdzenia nieprawdy jako sędzia. Jej orzeczenia miały konkretny skutek. W ich wyniku zalegalizowano niewypłacenie Jachowi należnego mu wynagrodzenia. Małgorzata Gersdorf nie powinna była orzekać jako sędzia w sprawach Ryszarda Jacha z dwóch powodów. Po pierwsze była członkiem rady nadzorczej jednego z towarzystw Otwartych Funduszy Emerytalnych. A właśnie całą branżę OFE Jach oskarżył o oszustwa na szkodę przyszłych emerytów. Po drugie Gersdorf pracowała dla telewizyjnego koncernu TVN, gdzie wpływ na decyzje o zatrudnieniu jej jako prawnika miał Wojciech Kostrzewa, który podjął wcześniej w innej firmie decyzję o niezapłaceniu wynagrodzenia Jachowi. W międzyczasie wyszło też na jaw, że gdy sędzia Gersdorf orzekała w innej, analogicznej sprawie, która nie dotyczyła Ryszarda Jacha, podjęła przeciwstawną decyzję.

Kwintesencja patologii
Po blisko 7 latach od wysunięcia publicznych oskarżeń przez Jacha, ani on, ani prof. Gersdorf nie mają zarzutów. Ciekawe jest, że prof. Gersdorf nie odnosi się do merytorycznych zarzutów Jacha, a stara się je ignorować. Zadziwia też bierność obecnych władz. Spierały się z prof. Gersdorf o kształt Sądu Najwyższego, ale kompletnie ignorują aferę, która jest kwintesencją patologii w polskim sądownictwie. 18 lutego 2019 r. poseł Robert Majka zadał ministrowi sprawiedliwości kluczowe pytania. Dlaczego wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej, wbrew obowiązującemu prawu, nie przeprowadził żadnych czynności w sprawie zawiadomień Ryszarda Jacha na przestępstwa, których popełnienie zarzuca prof. Małgorzacie Gersdorf. A także, dlaczego pomimo oskarżeń publicznych przez Ryszarda Jachach, nie wszczęto postępowań karnych przeciwko prof. Gersdorf lub jemu, jeżeli dopuścił się pomówienia.

Kompletna bajka
Wszyscy czołowi politycy obozu władzy udają, że sprawy oskarżeń Ryszarda Jacha nie ma. To dowodzi właśnie tego, że szef PiS Jarosław Kaczyński miał doskonałą diagnozę, gdy na podsłuchanej rozmowie mówił „My wiemy, jak w Polsce funkcjonuje prawo, że opowieść o państwie prawa jest kompletną bajką”. Bajką, do której istnienia przyczyniają się obecne rządy PiS, ignorując tak poważne oskarżenia, wysuwane pod adresem najważniejszego sędziego w Polsce.

O co naprawdę chodzi w tym sporze?
W poważnym państwie nie może być tak, że nad takimi oskarżeniami przechodzi się do porządku dziennego. Prokuratura, a zapewne także i sąd powinny się w tej sprawie wypowiedzieć. Ignorowanie tej sprawy każe przypuszczać, że pod płaszczykiem wielkiego konfliktu o władzę, z jakim mamy dziś do czynienia w Polsce, wciąż są tematy tabu, których nie wolno dotykać. Proszę sobie zadać logiczne pytanie. Skoro rzekomo bezpardonowo walczący z prof. Gersdorf PiS nie chce wyjaśnić sprawy, która kompromituje wizerunek I prezes Sądu Najwyższego, to o co naprawdę chodzi w sporze? Wszystko wskazuje na to, że potwierdzenie, iż można ustawić wyrok także w Sądzie Najwyższym, nikomu w Polsce nie jest na rękę.

 

Autor

Poprzedni artykułObniżanie wzrostu
Następny artykułDozór dla Zuckerberga

Najnowsze