12 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Bez znieczulania – Sztuka kłamania

Koniecznie przeczytaj

Albo zaczniemy – jako państwo – się profesjonalnie komunikować ze światem, albo za 50 lat w większości podręczników na świecie uczyć będą, że Holokaust był dziełem Polaków i pomagających im Nazistów.

W 1990 r. 15-letnia dziewczynka z Kuwejtu Nayirah al-Sabah opowiedziała amerykańskim mediom wstrząsającą historię. Oto była świadkiem mordu na setkach niemowląt, które iraccy żołnierze – którzy najechali Kuwejt – wyjęli z inkubatorów. Zbrodnia wstrząsnęła opinią publiczną całego świata zachodniego i ułatwiła zawiązanie koalicji, która pokonała irackiego dyktatora Saddama Husseina. Gdy ucichła wojna, okazało się, że ów świadek potwornych zbrodni był tak naprawdę córką kuwejckiego dyplomaty, a jej relacja kompletną fikcją nagraną na amerykańskiej ziemi. USA wspierały jednak przez lata krwawą dyktaturę Saddama Husseina i trzeba było opinii publicznej jakoś wytłumaczyć konieczność zmiany. Ten mechanizm manipulowania opinią publiczną jest powszechnie wykorzystywany dziś przez polityków, tajne służby, speców od manipulowania mediami (nazywanymi nieładnie „piarowcami”).

Produkcję takich seryjnych kłamstw właśnie zaserwowano nam przy okazji konferencji w Paryżu, poświęconej „Nowej polskiej szkole badania Holokaustu”. Najbardziej widoczni byli na niej profesorowie Jan Tomasz Gross i Jan Grabowski znani z lansowania tezy o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust. Podczas konferencji miało dojść do awantur i zachowań polskiej publiczności o charakterze antysemickim. W tej sprawie potępienia protestujących przeciwko manipulacjom profesorów uczestników domagał się od polskich władz przedstawiciel francuskiego rządu. Zarzucał on, że przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej nie reagował na antysemickie wypowiedzi. Gdy nagrania trafiły do internetu, okazało się, że żadnych antysemickich ekscesów na konferencji nie było. Przekaz poszedł jednak w świat. Kłamstwo niestety sprzedaje się lepiej niż prawda. Ludzie chętniej chodzą do kina na filmy fabularne i dokumentalne, a to co obejrzą, traktują, niestety, w większości jako źródło wiedzy.

Wytworzono dziś specjalną atmosferę, w której wiadomo, że atakowanie Polski i Polaków i oskarżanie o antysemityzm, będą mile widziane w świadku medialnym. Ci, którzy piszą właściwe teksty i książki, są nagradzani. Dostają stypendia, nagrody zawodowe itp. Instytut Pamięci Narodowej opublikował właśnie pracę dr Tomasza Domańskiego, w której postawił on poważne zarzuty manipulacji i kłamstw autorom książki o Holokauście „Dalej jest noc”. Z tej krótkiej książki można wyczytać, że dopuszczano się manipulacji tak zeznaniami, jak też przemilczano wszystko to co nie pasowało do tezy: że Polacy czynnie brali udział w Holokauście. W normalnym kraju badacze, którzy dopuścili się takich działań, byliby skompromitowani. Prof. Jan Grabowski, jeden z dwójki głównych redaktorów tej książki, nie odniósł się merytorycznie do stawianych mu zarzutów. Zaatakował tylko personalnie autora publikacji IPN, w stylu że autor nie ma dorobku, aby móc z nim dyskutować. Opowieści o braku wolności badań historycznych, rządzie, który prześladuje niewygodnych naukowców – to są kłamstwa powielane, aby promować nieprawdę dotyczącą Holokaustu.

Próba wykreowania problemu medialnego ma oczywiście drugie dno. Chodzi o zbudowanie globalnej narracji, że skoro Polacy pomagali mordować Żydów „nazistom” (bo słowa Niemcy rzadko przechodzą profesorom „nowej szkoły przez gardło”), to państwo polskie nie może być spadkobiercą Żydów zamordowanych w Holokauście, którzy nie mają spadkobierców. Właśnie chęć zmuszenia polskiego rządu do uznania roszczeń żydowskich organizacji do mienia obywateli polskich pochodzenia żydowskiego jest dziś powodem bezprecedensowego działania nowej szkoły badań nad Holokaustem. Szkoły kłamania. Pomijając aspekt etyczny i prawny. Fakt, że zadośćuczynienie tym żądaniom oznaczałoby wprowadzenie do prawa polskiego „definicji Żyda”, co samo w sobie budzi najgorsze skojarzenia (warto by zapytać oficjalnie, jak sobie to amerykańskie organizacje żydowskie wyobrażają…). Mamy do czynienia z festiwalem psucia dobrego imienia Polski. Niestety spotka się to z kompletnym brakiem profesjonalnej reakcji, a walka toczona z pozycji naukowców IPN, czy pospolitego ruszenia dziennikarzy i polityków prostujących kłamstwa – jest niewystarczająca. Albo zaczniemy – jako państwo – się profesjonalnie komunikować ze światem, albo za 50 lat w większości podręczników na świecie uczyć będą, że Holokaust był dziełem Polaków i pomagających im Nazistów.

 

Autor

Poprzedni artykułTeraz albo nigdy
Następny artykułSzkolnictwo wyższe

Najnowsze