19.5 C
Warszawa
sobota, 2 lipca 2022

Fuzja ratunkowa

Koniecznie przeczytaj

Fuzja sprawi, że powstanie trzeci największy bank w Europie

Finalizowana właśnie fuzja Deutsche Banku z Commerzbankiem sprawi, że powstanie trzeci największy bank w Europie, lecz nie świadczy to bynajmniej o sile niemieckiego sektora bankowego.

Kilka dni temu szefostwo największego niemieckiego banku potwierdziło oficjalnie to, o czym mówiło się już od wielu miesięcy. Władze państwowe nie będą już czyniły żadnych większych problemów i wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dojdzie wkrótce do fuzji pierwszego i trzeciego spośród niemieckich banków. Pod względem wartości aktywów (szacowanych łącznie na 1,8 bln euro) nowy podmiot zajmie jednak dopiero trzecie miejsce wśród wszystkich banków na kontynencie, pozostając wciąż w tyle m.in. za brytyjskim HSBC (2,1 bln euro) czy też francuskim BNP Paribas (1,9 bln euro). Jak na europejskie warunki powstanie więc bank spory, lecz w kontekście coraz większej konkurencji na globalnym rynku wcale nie należący do topowej ligi. Na samym szczycie znajdują się obecnie wielkie chińskie banki (m.in. Industrial and Commercial Bank of China oraz China Construction Bank), a ewentualna fuzja nie jest nawet w stanie wprowadzić nowego niemieckiego banku do pierwszej dziesiątki największych banków świata.

Długoletnie problemy
Rozmowy w sprawie fuzji prowadzone są zresztą nie w kontekście ekspansji banku, lecz próby wyjścia z wieloletniego kryzysu, który zaczął się w Deutsche Banku co najmniej w 2008 roku. Obecnie ma mu pomóc niemal czterokrotnie mniejszy i posiadający inny profil Commerzbank, który sam został uratowany przed bankructwem w 2008 roku. Niemiecki rząd udzielił mu wówczas bailoutu w zamian za przejęcie 25 proc. akcji, pragnąc tym samym zabezpieczyć interesy średniej wielkości przedsiębiorstw, stanowiących główną bazę klientów banku. W ramach przygotowywanego wciąż połączenia trudno więc wyróżnić podmiot, który byłby naprawdę zdrowy i potrafi ł dzięki temu postawić partnera na nogi. Połączenie obydwu banków to kwestia niemal w zupełności polityczna, podyktowana chęcią ratowania banku, który powstał pierwotnie w 1870 roku po to, aby umożliwić niemieckiej gospodarce ekspansję na światowych rynkach.

Choć wydawało się, że zjednoczenie Niemiec, przyjęcie euro oraz poszerzenie Unii Europejskiej o nowe kraje, przyczyni się do wielkiej ekspansji niemieckiego sektora bankowego i jego lidera, tak naprawdę w ostatnich latach znacznie lepiej radzą sobie chociażby banki francuskie czy też brytyjskie. Niemcy otrzymały siedzibę Europejskiego Banku Centralnego i nieformalną rolę przywódczą w Unii, ale nie potrafiły przekuć tak bardzo uprzywilejowanej pozycji na wymierny sukces bankowy. Symbolem tej niemocy jest Deutsche Bank, który w ostatnich latach zamiast trwale zwiększać swój potencjał stał się przedmiotem wielu skandali. Poprzednie rozmowy na temat fuzji zostały podjęte już w 2016 roku w reakcji na rekordowo niskie ceny akcji Deutsche Banku na światowych giełdach. Po kilku miesiącach cena uległa jednak odbiciu i największy niemiecki bank wkraczał nawet w 2017 rok w nieco lepszych nastrojach, gdyż zapowiadało się, że udało się już opuścić niebezpieczny dołek. Ostatnie dwa lata stoją jednak pod znakiem nieustannych spadków, których końca jak dotąd nie widać.

Rząd nalega
W obliczu postępującego spadku wartości naciski na dokonanie ważnych zmian wzrosły, szczególnie ze strony obecnego ministra finansów Olafa Scholtza, który mocno naciska na kierownictwo DB, aby zgodziło się na połączenie jeszcze przed spodziewaną ostrą recesją. Biorąc pod uwagę to, jak bardzo rozczarowujący w ostatnich latach jest największy niemiecki bank, rząd jest nawet ponoć skłonny zagrozić, aby w razie braku zgody na fuzję z Commerzbankiem partnera do ratowania DB znaleźć poza granicami banku. Niemieckie elity biznesowo-polityczne zdecydowanie bardziej preferowałyby fuzję z niemieckim partnerem, lecz fatalna kondycja Deutsche Banku wymusza na nich bardzo pragmatyczne myślenie. W grę wchodzi bowiem stabilność całego niemieckiego systemu finansowego. Zwolennikiem fuzji z bankiem z innego kraju jest na pewno Bruksela, której bardzo zależy na tym, aby kapitał w Unii Europejskiej był jak najbardziej wymieszany narodowo i tym samym wzmacniał konstrukcję unii monetarnej. Losy Deutsche Banku stałyby się w ten sposób niezwykle ważne nie tylko bezpośrednio dla Niemiec, ale i dla innych powiązanych z nim kapitałowo banków.

Przeciwko takiej opcji jest za to kierownictwo niemieckiego giganta, które pomimo notowania ogromnych strat nie jest wcale skłonne uznać swojej winy i pójść na ustępstwa. Tym bardziej, że już teraz coraz głośniej mówi się o tym, że w wyniku fuzji może dojść do likwidacji nawet 30 tys. etatów. Połączenie obydwu banków jest w Niemczech także krytykowane jako niekonstruktywne rozwiązanie, gdyż tak naprawdę obnaża strukturalne niedomagania niemieckiej bankowości. Nowy podmiot pozostałby tak naprawdę jedynym dużym niemieckim bankiem obecnym na giełdzie, a sama fuzja nie daje tak naprawdę gwarancji zmiany niepokojących trendów. Łącząc swoje siły, DB i Commerzbank mogą tak naprawdę wspólnie pogrążyć się w jeszcze większym kryzysie, a wraz z nim całe niemieckie państwo. Pomimo stale pogarszającej się kondycji Deutsche Banku rozmowy na temat fuzji przyspieszyły dopiero teraz, gdyż jeszcze kilka miesięcy temu cały świat finansów żył aferą Danske Banku, który miał pomagać w praniu brudnych pieniędzy przy pomocy swego estońskiego oddziału oraz kont Deutsche Banku. Jednocześnie DB został posądzony o to, że za jego pomocą dochodziło do współpracy pomiędzy amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem oraz rosyjskimi oligarchami. Obydwie sprawy nieco przycichły, lecz ostatnie lata Deutsche Banku stanowią nieustanne pasmo afer, które wydatnie zaszkodziły jego wizerunkowi.

Symbol Niemiec
Kondycja czwartego największego banku w Europie stanowi tak naprawdę swego rodzaju symbol tego, w jakim miejscu znalazły się same Niemcy. Na papierze są wciąż najsilniejszym państwem w Europie, decydującym w największym stopniu o Unii Europejskiej. Jednocześnie ta właśnie Unia traci coraz mocniej swój pierwotny impet, a globalna pozycja Berlina słabnie z roku na rok. Obecnie niemiecka gospodarka zajmuje wciąż 5-te miejsce pod względem wielkości na świecie, lecz wedle prognoz ekonomicznych w 2030 roku będzie dopiero na 10. pozycji, wyprzedzona m.in. przez Turcję, Brazylię czy też Egipt. Nieustannie słabnie także region, któremu przewodzą Niemcy, o czym świadczy chociażby fakt, że strefa euro odpowiada obecnie za zaledwie ok. 4 proc. światowego wzrostu PKB. Na mówienie o upadku Deutsche Banku jest jeszcze oczywiście za wcześnie, niemniej jednak spodziewane połączenie z Commerzbankiem może mu zapewnić jedynie przedłużenie obecnej wegetacji. Bezsprzecznie można jednak mówić o tym, że Niemcy i ich system finansowy znalazły się w nieciekawym położeniu bez perspektywy szybkiej poprawy swojej sytuacji. W krótszej perspektywie fuzja może pomóc zatuszować niektóre problemy, lecz nie pomoże zmierzyć się z największymi wyzwaniami, przed którymi stoi nasz zachodni sąsiad.

Autor

Poprzedni artykułWenezuela czeka na pucz
Następny artykułNauka za łapówkę

Najnowsze