28.6 C
Warszawa
czwartek, 30 czerwca 2022

W obronie gotówki

Koniecznie przeczytaj

Wstęp do totalitarnego państwa

W krajach UE, szczególnie Polsce, wolności i prawa do prywatności wciąż się broni. Pamiętajmy o tym, że dla nas, mieszkańców Europy, prawo do posiadania gotówki zaczyna powoli być tym, czym prawo do broni dla mieszkańców USA – gwarancją wolności i prywatności.

W Chinach od zeszłego roku coraz szybciej rozwija się sieć miejsc, w których płacić można… twarzą. To sposób płacenia, który w przyszłości ma zupełnie wyeliminować konieczność korzystania z gotówki. System działa w miejscowej sieci restauracji ze smażonym kurczakiem i jest niemal nieomylny. Jego dokładność szacowana jest na 99,97 proc. W bazie ma zdjęcie klienta wykonane w technologii 3D. Przy identyfikacji branych jest pod uwagę ponad 600 miejsc na twarzy, znaków szczególnych i odległości między nimi. Nie bez powodu właśnie eliminacja gotówki ma miejsce w imperium chińskim, w którym swobody demokratyczne i wolność ludzi nie są w cenie. Równolegle w Chinach w fazie testów jest też tak zwany system punktów społecznych. W fazie testowej bierze udział obecnie 30 chińskich miast. Na bazie tego systemu publicznego monitoringu analizowane jest zachowanie obywateli. Punkty w systemie zdobywa się, przestrzegając prawa, dokonując dobrych uczynków (oddanie krwi, wolontariat). Za bycie wzorowym obywatelem (według władzy), dostaje się zniżki w opłatach, tańszy transport, a nawet szybsze przyjęcie do lekarza. Kary zaś za zachowania niepopierane przez władze. Te ostatnie to ograniczenie prawa wstępu do takich miejsc jak restauracje, kina, prawo przemieszczania się między miastami, a nawet dzielnicami lub… wolniejszy internet. To wszystko pokazuje, jak bardzo niebezpieczne jest eliminowanie prywatności z życia ludzi. Jeżeli zacznie się ludzi monitorować i tresować w trybie nadzoru 24 h na dobę, odcinając jednocześnie od swobodnego dostępu do ich pieniędzy, to mówimy o niemal niewolnictwie XXI wieku. W Chinach ten system de facto już działa. I to nie tylko w zakresie, że każdy odpowiada za swoje czyny. Np. jeden ze studentów, chociaż zdał znakomicie egzaminy na studia w Pekinie, nie będzie mógł się uczyć na wymarzonej uczelni, bo… jego ojciec ma niską liczbę punktów związaną z problemami w spłacie kredytów i podejrzeniami o sprzyjanie przeciwnikom władzy. W Polsce od lat trwa ogromna presja na eliminowanie gotówki z rynku, która wciąż dominuje w 70 proc. transakcji. Dla rządów gotówka to patologia ułatwiająca oszukiwanie na podatkach. Dla obywateli Unii Europejskiej, to tak naprawdę ostatni i niezbędny bastion wolności i prywatności.

Wszystko o wszystkich
Na razie, w zależności od badania, ok. 60 proc. Polaków sprzeciwia się eliminacji gotówki. W grę wchodzą czysto względy psychologiczne i właśnie ochrona prywatności. Tak wyśmiewana dziś przez tych, którzy lobbują za pełnym obrotem bezgotówkowym („uczciwi nie mają się czego brać”). Mało kto dziś pamięta, że podatki dochodowe wprowadzono zwykle po to, aby doraźnie finansować wojny. Płacili je głównie najbogatsi. Jednym z koronnych argumentów przeciw wprowadzeniu stałego podatku dochodowego w USA, co uczyniono w 1913 r., była obawa, że… rząd będzie wiedział, ile zarabiają obywatele. Dziś nikogo to nie szokuje, że rząd wie o nas niemal wszystko. 100 lat temu ludzie obawiali się, że taka wiedza oznacza zbyt dużą władzę dla rządzących. Charakterystyczne jest, nie tylko dla Polski, że politycy będący w opozycji, znacznie mocniej wypowiadają się za obroną prywatności, niż będąc u władzy. Eliminowanie gotówki z prywatnych transakcji to trend mocno forsowany przez lewicowych polityków, będących u steru Unii Europejskiej. Docelowo zmierzają oni do eliminacji szarej strefy poprzez delegalizację transakcji gotówkowych. Już dziś w większości państw UE płatności gotówkowe powyżej 1000 euro (ok. 4 tys. zł) są po prostu nielegalne. Eliminując gotówkę, państwo i instytucje finansowe stają się posiadaczami wiedzy o tym, co każdy obywatel robi. Gdzie jest, co kupuje i najważniejsze: jaki nacisk finansowy jest w stanie wytrzymać. Już dziś wolność słowa jest iluzoryczna, bo duże korporacje próbują zamykać usta dziennikarzom i małym wydawcom horrendalnymi procesami sądowymi. Mając wiedzę, ile należy takich procesów wytoczyć, aby zamknąć wydawnictwo lub uniemożliwić dziennikarzowi egzystencję, będzie można bardzo silnie cenzurować debatę publiczną. Będzie można bardzo precyzyjnie wyliczyć, jak mocno trzeba będzie uderzyć finansowo dziennikarza, aby „się uspokoił”. W taki sam sposób będzie można eliminować niewygodnych działaczy społecznych, czy biznesmenów. Dostęp do danych zgromadzonych przez państwo będzie bowiem przedmiotem handlu i układów urzędników, którzy będą udzielali takich informacji za łapówki. Dlaczego? Bo tak po prostu jest.

Mentalność totalitarna
„Demokracja jest wtedy, gdy dwa wilki i owca głosują, co zjeść na obiad. Wolność jest wtedy, gdy uzbrojona po zęby owca, może się bronić przed demokratycznie podjętą decyzją” – mawiał jeden z ojców Stanów Zjednoczonych Benjamin Franklin. Wolność może istnieć wtedy, gdy między państwem, a obywatelem jest względna równowaga siły. Dlatego ojcowie założyciele USA zagwarantowali obywatelom prawo do posiadania broni. Chodziło im o stworzenie równowagi między władzą, a ludźmi. Jeżeli dziś władza w USA przegnie, to ludzie zawsze mają broń. Jeżeli wyeliminujemy w 100 proc. gotówkę, to dane z kont będą w stanie dowodzić nie tylko nadużyć finansowych, lecz także spraw obyczajowych, np. zakupów gadżetów erotycznych, odwiedzania lokali z usługami erotycznymi itp. Taka wiedza, wcześniej czy później, zostanie przez państwo użyta przeciwko obywatelom. Walka z przestępstwami podatkowymi jest najbardziej efektywna, gdy obniża się podatki, a nie wprowadza masową inwigilację. Chyba, że podatki to tylko pretekst, a tak naprawdę chodzi o budowanie Domu Wielkiego Brata, na wzór tego chińskiego. W chińskiej cywilizacji, nie nawykłej do wolności jednostki, takie rozwiązania przechodzą niemal bez protestów. W krajach UE, szczególnie Polsce, wolności i prawa do prywatności wciąż się broni. Pamiętajmy o tym, że dla nas, mieszkańców Europy, prawo do posiadania gotówki zaczyna powoli być tym, czym prawo do broni dla mieszkańców USA – gwarancją wolności i prywatności. Gotówkę warto również bronić z innego powodu. Istnienie tylko pieniądza cyfrowego sprawiłoby, że ewentualny cyberatak mógłby sparaliżować całą gospodarkę. Prawo do posiadania gotówki jest równie ważną gwarancją wolności osobistej i prawnej (na prawnika też trzeba mieć pieniądze), co prawo do niezależnych sądów czy demokracja. Faszyzm politolodzy definiują jako system rządów państwa, które ściśle kontroluje własność prywatną. W tym wypadku wszelkie działania zmierzające do eliminacji gotówki z obiegu (niezależnie pod jak szlachetnymi hasłami), należy traktować jako wprowadzanie faszystowskiego systemu zarządzania gospodarką (brzmi fatalnie, prawda?). Jest oczywiste, że system, w którym władza będzie dysponować tak wielką wiedzą i władzą, będzie źle wykorzystywany. Decyduje o tym po prostu ułomna natura ludzka. Musimy zrozumieć, że eliminowanie gotówki, to tak naprawdę zamach na naszą wolność.

Autor

Poprzedni artykuł„Daj przepisa!”
Następny artykułDłuższy pobyt Ukraińców

Najnowsze