19.5 C
Warszawa
sobota, 2 lipca 2022

Najdroższa jedenastka futbolu

Koniecznie przeczytaj

Bez Polaków, ale także bez Messiego i Ronaldo.

Ponad miliard złotych. Na tyle renomowana agencja wyceniła czterech najlepszych polskich piłkarzy. Kolejność rankingu budzi zaskoczenie. „Lewy” znów tanieje, drożeje natomiast Piątek. „Zielu” i Milik bez zmian. Na łeb lecą akcję Ronaldo, zaś notowania Messiego wciąż są wysokie, jednak nie na tyle, by znaleźć się w najdroższym piłkarskim składzie.

Idzie młode
W czerwcowej korekcie piłkarskiej agencji ratingowej CIES Football Observatory znajdziemy sporo niespodzianek. Nowa wycena wartości rynkowej najdroższych zawodników pokazuje, że na naszych oczach kończy się epoka finansowo-sportowej dominacji Argentyńczyka Leo Messiego (FC Barcelona) oraz Portugalczyka Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn). Ten pierwszy nie znalazł się nawet na podium zestawienia, drugi natomiast wypadł jeszcze gorzej, bo wylądował dopiero na 20. pozycji. Jeszcze kilka lat temu pozycje lidera i wicelidera były okupowane na zmianę przez argentyńsko-portugalski duet. Teraz jednak obaj mają już trzydziestkę na karku i najlepsze lata kariery za sobą. Co ciekawe, po raz pierwszy od wielu lat żaden z nich nie znalazł się w najdroższej „jedenastce” opracowanej w corocznej edycji hiszpańskiego dziennika „AS”. Pałeczkę przejęło młodsze pokolenie, o czym świadczy średnia wieku topowej trójki piłkarzy, która wyniosła zaledwie 23 lata. W rankingu CIES znajdziemy też polskie wątki. W pierwszej setce najbardziej wartościowych zawodników uplasowało się czterech biało-czerwonych. Ich łączna wartości to ponad 1,2 mld złotych. W nowej wycenie Krzysztof Piątek potwierdził swoją przewagę nad Robertem Lewandowskim. Napastnikowi Bayernu Monachium ciężko będzie dogonić w rankingu młodszego kolegę z reprezentacji, chociaż w porównaniu do wyceny z zeszłego miesiąca „Lewy” skrócił finansowy dystans do Piątka.

Jedenastka za 1,6 miliarda
Na podstawie rankingu agencji CIES hiszpański dziennik sportowy „AS” opublikował w połowie czerwca zestawienie jedenastu najdroższych zawodników na poszczególnych pozycjach w klasycznym ustawieniu 1–4–3–3, a więc z bramkarzem, czwórką obrońców, trójką pomocników i taką samą liczbą napastników. W ten sposób powstała „jedenastka” warta łącznie ponad 1,6 miliarda euro, której średnia wieku piłkarzy wyniosła ok. 25 lat. Dominują w niej zawodnicy Premier League. Tylko dwóch zawodników pochodzi z innych lig, cała reszta to przedstawiciele angielskich rozgrywek. Taka proporcja nie może jednak dziwić, wszak kluby z Wysp zdominowały tegoroczne puchary europejskie. Wystarczy przypomnieć, że w gronie czterech półfinalistów Ligi Mistrzów znalazły się trzy drużyny z Premier League, czego konsekwencją był „angielski finał” pomiędzy FC Liverpoolem a Tottenhamem Hotspur, wygrany przez „The Redds” 2:0.

Defensywa
Według zestawienia „AS’a” najdroższym bramkarzem na świecie jest Brazylijczyk Alisson Becker, tegoroczny triumfator Ligi Mistrzów w barwach Liverpoolu. 26-latek został wyceniony na 107,5 mln euro. Do ekipy „The Redds” dołączył w minionym roku, wcześniej natomiast był zawodnikiem AS Romy. Rzymianie otrzymali za niego 60 mln euro, co jest drugim najdroższym transferem bramkarza w historii futbolu. O 20 mln więcej zapłaciła rok temu Chelsea Londyn Atleticowi Bilbao za Hiszpana Kepę. W linii obrony znalazło się miejsce dla trzech podopiecznych trenera Jürgena Kloppa oraz jednego zawodnika Manchesteru City. Trzon defensywy tworzy dwójka stoperów: Holender Virgil van Dijk z Liverpoolu oraz Francuz Aymeric Laporte, broniący barw „The Citizens”. Ten pierwszy został wyceniony na 112,1 mln euro, drugi natomiast na 105,4 mln. Półtora roku temu za 27-letniego van Dijka „The Redds” zapłacili FC Southampton 85 mln, co oznacza, że zawodnik ten jest obecnie najdrożej kupionym defensorem w historii futbolu. Z kolei Laporte kosztował Manchester City 65 mln, które w styczniu 2018 roku wpłynęły na konto Atletic Bilbao. Nigdy wcześniej ani później baskijski klub nie zarobił takiej kwoty na sprzedaży jednego zawodnika. Najdroższe skrzydła obrony tworzą podstawowi piłkarze Liverpoolu: Anglik Trent Alexander-Arnold – z prawej strony oraz Szkot Andrew Robertson – z lewej. Wg raportu CIES rynkowa wartość tego pierwszego to 130,2 mln. Co ciekawe, Liverpool nie wydał nawet centa za 20-letniego obrońcę, ponieważ ten jest klubowym wychowankiem i jak do tej pory nie był bohaterem żadnego transferu. Z kolei 25-letni Robertson jest wart ok. 88 mln, co oznacza, że „The Redds” zrobili na nim niezły interes, kupując go dwa lata temu za zaledwie 9 mln.

Linia pomocy
W linii pomocy pojawia się pierwszy zawodnik spoza Premier League: jest nim Brazylijczyk Philippe Coutinho, na co dzień piłkarz FC Barcelony, do niedawna jeszcze gracz Liverpoolu. Ironią losu jest to, że rok po zmianie klubu jego koledzy z byłej drużyny wygrali Ligę Mistrzów, po drodze upokarzając „Barcę” (w półfinałowym dwumeczu Barcelona uległa Liverpoolowi 4:3, mimo że po pierwszym spotkaniu na Camp Nou miała przewagę 3:0 i do „miasta Beatelsów” jechała z jedną nogą w finale). 27-letni Coutinho został wyceniony na 129,4 mln, a więc poniżej kwoty, jaką Barcelona zapłaciła za niego w 2018 roku (145 mln). Kolejnym najdroższym pomocnikiem jest Portugalczyk Bernardo Silva z Manchesteru City, którego rynkowa wartość wynosi 136,9 mln. Dwa lata temu arabscy włodarze „The Citizens” zapłacili za 24-latka ok. 50 mln rosyjskiemu miliarderowi Dmitr Rybolovlevowi, właścicielowi AS Monaco. Trzecim z pomocników jest Francuz Paul Pogba, którego „akcje” warte są 125,1 mln. Trzy lata temu za 26-latka Manchester United zapłacił ok. 105 mln, co wówczas było transferowym rekordem, który rok później został pobity przy okazji transferu Brazlijczyka Neymara do PSG za 222 mln. Najbliższe tygodnie pokażą, jaka jest rzeczywista wartość Pogby, bowiem zawodnik ten jest już jedną nogą poza Manchesterem i niedługo może stać się bohaterem głośnego transferu. „Chciałbym zmienić coś w swoim życiu” – stwierdził niedawno Francuz, co jest równoznaczne z „szukam nowego klubu”. Jak donoszą hiszpańskie dzienniki, pomocnik jest na orbicie zainteresowań Realu Madryt, jednak „Królewscy” musieliby najpierw kogoś sprzedać, by móc sfinansować zakup Pogby. Real bowiem zdążył już wydać przeszło 300 mln, a zgodnie z zasadami FIFA kwoty sprzedaży i zakupu zawodników muszą się bilansować.

Snajperzy
Najwięcej finansowej pikanterii znajdziemy w linii ataku, tradycyjnie zdominowanej przez zawodników z Premier League. Trio atakujących otwiera reprezentant Egiptu, a na co dzień zawodnik Liverpoolu – Mohamed Salah. 27-letni snajper został wyceniony na 219,6 mln, co plasuje go na 2. miejscu najdroższych zawodników wg rankingu CIES. Kolejnym napastnikiem wartym krocie jest 24-letni Anglik Raheem Sterling, którego notowania wynoszą 207,8 mln, co przekłada się na 3. miejsce w zestawieniu szwajcarskiej agencji. Linię ataku zamyka obecnie najdroższy piłkarz globu – Francuz Kylian Mbappé, wyceniony na ćwierć miliarda. Ten zaledwie 20-letni zawodnik jest największym po Neymarze aktywem katarskich właścicieli PSG. Półtora roku temu szejkowie zapłacili za niego ok. 135 mln. Kasa powędrowała wówczas na konto rosyjskiego oligarchy Rybolovleva, który jako pierwszy dostrzegł talent młodego snajpera. Wykupienie Francuza z PSG to marzenie wielu klubów, w tym Realu, który od dłuższego czasu bada negocjacyjny grunt w Paryżu. Prezes „Królewskich” nie chce jednak dogadywać się z piłkarzem za plecami Katarczyków, z którymi od kilku lat utrzymuje ciepłe stosunki. Ci zaś wykluczają sprzedaż swojego najlepszego piłkarza, a zatem Mbappé kolejny sezon powinien spędzić w stolicy mody.

Detronizacja Ronaldo i Messiego
Po analizie zestawienia najdroższej jedenastki pojawia się uzasadnione pytanie: a gdzie Ronaldo i Messi? Otóż 32-letniemu Argentyńczykowi zabrakło zaledwie kilku milionów, by wylądować w zestawieniu „AS’a”. Jego wycena to 167,4 mln, a zatem gdyby linię ataku tworzyło czterech piłkarzy, wówczas znalazłoby się tam miejsce dla gracza FC Barcelony. Zdecydowanie niższe notowania ma 34-letni Portugalczyk, którego wartość oszacowano na 118,1 mln, co przełożyło się na odległą 20. lokatę w rankingu CIES. Akcje obu zawodników od kilku sezonów systematyczne spadają, przy czym wartość Messiego wciąż utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie jak na wiek tego zawodnika. W przypadku obu piłkarzy tendencja spadkowa ich wartości jest nieodwracalna. Dlaczego? Ponieważ analitycy z CIES biorą pod uwagę nie tylko dorobek piłkarski, ale również wiek zawodników i możliwość ich dalszego rozwoju, a w tych ostatnich kategoriach argentyńsko- -portugalski duet już kilka lat temu osiągnął swoje maksimum. Teraz czas na młodszych.

„Lewy” ogląda plecy Piątka
Agencja CIES wzięła pod lupę czterech zawodników z polskim paszportem. Najdroższym z nich jest Krzysztof Piątek, którego wartość oszacowano na 79,2 mln, czyli ponad 2 razy więcej, niż AC Milan zapłacił za niego na początku 2019 roku (ok. 35 mln). W porównaniu do majowej wyceny akcje Piątka wzrosły o 8 mln (z 71,2 mln), co może być efektem jego ostatnich popisów w narodowych barwach. Wzrosły również notowania Lewandowskiego z 66 mln do 75,5 mln, czego przyczyn należy szukać w zdobyciu przez niego tytułu króla strzelców niemieckiej Bundesligi. Mimo dodatniej korekty w wycenie „Lewego”, czerwiec jest kolejnym miesiącem z rzędu, w którym 30-letni snajper ogląda plecy Piątka w finansowej tabeli. Różnica wiekowa pomiędzy napastnikami oraz dynamiczny rozwój kariery tego drugiego (w sezonie 2018/19 Piątek strzelił 22 gole we włoskiej Serie A) wskazują, że w kolejnym sezonie różnica w wycenie obu zawodników może się pogłębić.

Duet z Napoli
W pierwszej setce zestawienia agencji CIES znalazło się jeszcze miejsce dla dwóch Polaków, występujących – podobnie jak Piątek – w lidze włoskiej. Mowa o pomocniku Piotrze Zielińskim, który został wyceniony na 68,9 mln. Tak wysokie notowania 25-latka nie powinny dziwić, ponieważ zawodnik ten ma za sobą solidny sezon, w którym odgrywał pierwszoplanową rolę w układance trenera Carlo Ancelottiego, notował asysty, strzelał bramki, a ostatnio rozegrał swój mecz życia w reprezentacji przeciwko Izrealowi. Jego notowania mają jeszcze duży margines do wzrostu, ponieważ – jak podkreślają piłkarscy eksperci – pomocnik wciąż nie pokazał całego swojego repertuaru. Włodarze Napoli są zadowoleni z usług Polaka, dlatego zaraz po sezonie zaproponowali mu nowy kontrakt ze znaczną podwyżką z 1,1 do 2,3 mln rocznie. „Zielu” nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, ponieważ jest kuszony przez kilka klubów z Premier League, w których mógłby liczyć na jeszcze większe zarobki. Jednak – jak podaje włoska „La Gazzetta dello Sport” – przeszkodą w zmianie klubu jest zawrotna kwota 100 mln euro, jakiej oczekuje Napoli za reprezentanta Polski. Czwartym najdroższym piłkarzem znad Wisły jest Arkadiusz Milik, którego wartość oszacowano na 61,5 mln. Klubowy kolega Zielińskiego również ma jeszcze spory zapas do rozwoju, często jednak na przeszkodzie stawały liczne kontuzje. Na szczęście w minionym sezonie urazy omijały go szerokim łukiem, za co napastnik odwdzięczył się 17 bramkami dla Napoli, co przełożyło się na wzrost jego notowań oraz na propozycję nowego kontraktu, na mocy którego miałby otrzymać półmilionową podwyżkę (z 2,5 do 3 mln).          

Autor

Poprzedni artykułEtat na słupa
Następny artykułAuto na wakacjach

Najnowsze