18.6 C
Warszawa
czwartek, 6 października 2022

Przepis na Brexit

Koniecznie przeczytaj

Pan Brexit

Historia człowieka, który nie wpuścił Wielkiej Brytanii do strefy euro i wyprowadził ją z Unii Europejskiej.

Dominic Cummings (25 listopada skończy 48 lat) wygląda na niewiele znaczącego urzędnika. Chociaż formalnie jest tylko jednym z wielu doradców konserwatywnego premiera Borisa Johnsona, to faktycznie ma na niego ogromny wpływ. Zwolennicy i sympatycy nazywają go „Megamózgiem” (nawiązując do słynącej z inteligencji postaci z kreskówki wytwórni Dreamworks), lewicowa prasa zaś wyzywa od złych duchów i porównuje do Rasputina (legendarnego mnicha i uzdrowiciela, który omamił rodzinę ostatniego cara Rosji Mikołaja II), a nawet Mefista – diabła. Bez wątpienia Cummings przejdzie do historii jako człowiek, który zasadniczo zmienił sposób, w jaki przeprowadzane są batalie wyborcze. To on szefował w latach 2015–2016 r. zwycięskiej kampanii na rzecz brexitu. Wykorzystując najnowocześniejszą technologię identyfikowania niezdecydowanych wyborców, dokonał rzeczy niemożliwej: wygrał konfrontację, mając przeciwko sobie największe media, tradycyjnie nieprzyjazne pomysłowi wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Zwolennicy brexitu zaufali Cummingsowi, bo już wcześniej walnie przyczynił się do odrzucenia przez Wielką Brytanię unii walutowej. Dziś, w roli doradcy do zadań specjalnych premiera Johnsona, chce doprowadzić do końca to, co zaczął, wygrywając referendum. Wbrew pozorom sprawa nie jest przesądzona, bo w Wielkiej Brytanii silny jest głos elit, które chcą zignorować wolę wyborców i pozostać we Wspólnocie.

Zawodowy psychopata
Nawet materiały lewicowych mediów o Cummingsie nie ukrywają podziwu dla jego inteligencji. Dziennikarze podkreślają, że wraz z równie bystrym i cynicznym premierem Borisem Johnsonem stanowią niebezpieczny duet. David Cameron, były lider Partii Konserwatywnej, nazwał niegdyś Cummingsa „zawodowym psychopatą”. Budzący dziś tyle emocji polityk urodził się w Durnham, niewielkim miasteczku (ok. 42 tys. mieszkańców) w północno-wschodniej Anglii. W 1994 r. na Oxfordzie ukończył historię starożytną i współczesną, po czym niespodziewanie wyjechał do Rosji, gdzie pracował przez trzy lata. Z publicznych wypowiedzi, których udziela niechętnie, można dowiedzieć się, że jego ulubionym autorem jest gigant rosyjskiej literatury – Fiodor Dostojewski. Politycznym idolem pozostaje zaś słynny pruski, a później niemiecki kanclerz Otto von Bismarck. Jak mało który polityk w historii łączył on w sobie zdolność gromadzenia i wykorzystywania informacji dla osiągnięcia pożądanego celu. „Żelazny kanclerz”, jak go ówcześnie nazywano, nie miał specjalnych oporów przed postępowaniem, które dziś uznano by za cyniczne. Hasło: „cel uświęca środki” mogło być i jego dewizą.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii Cummings brał udział w działaniach mających na celu powstrzymanie Wielkiej Brytanii od wejścia do strefy euro (w latach 1999–2002 r.). W uznaniu zasług w 2002 r. został człowiekiem odpowiedzialnym za strategię całej Partii Konserwatywnej. Dla 31-latka było to ogromne wyróżnienie. Na stanowisku utrzymał się jednak tylko osiem miesięcy. Nie potrafił bowiem specjalnie ukrywać pogardy dla stojących wyżej w hierarchii partyjnej, jeżeli jego zdaniem upierali się przy błędach. Ówczesnego lidera torysów potrafił określić mianem „niekompetentnego”, a było to podobno jedno z bardziej cenzuralnych określeń. W latach 2003–2007 pracował nad szeregiem kampanii politycznych. Najważniejsze były starania podejmowane w latach 2004–2005, których celem było storpedowanie projektu konstytucji Unii Europejskiej. Dwa lata późnej, w 2007 r. został głównym doradcą ministra edukacji Michaela Gove’a. Z krótką przerwą w 2010 r. stanowisko to pełnił do stycznia 2014 r. Jak dziś podkreśla, odszedł wtedy na własną prośbę, chociaż lewicowe media sugerują, że po prostu wylano go z pracy za zbyt radykalne pomysły.

Pan Brexit
Po odejściu z administracji zaszył się na wsi, gdzie realizował swoje prywatne projekty, m.in. napisał artykuł z najbogatszym człowiekiem świata Jeffem Bezosem (założycielem platformy handlowej Amazon) o korzyściach, jakie da utworzenie bazy na Księżycu. Z tego dobrowolnego wygnania wyciągnięto go na szefa kampanii zwolenników opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Chociaż jego rola była jawna, to nikt do końca nie wiedział, w jaki sposób Cummings osiągnął to niespodziewane zwycięstwo. Już wówczas do mediów przeciekały historie o aroganckich odzywkach wobec tych, którzy nie zgadzali się z jego strategią. Z cienia wyszedł dzięki filmowi „Brexit. The Uncivil War” (Brexit. Mało kulturalna wojna), który od marca tego roku można obejrzeć na platformach płatnej telewizji HBO. Cummingsa brawurowo zagrał popularny brytyjski aktor Benedict Cumberbatch (w Polsce znany głównie z roli Sherlocka Holmesa we współczesnej adaptacji słynnej powieści). Film dość wiernie pokazuje, jak połączenie geniuszu z determinacją sprawiło, że to, co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Cummings kampanię nazwał krótko: „Wychodzimy!”, a jej hasłem przewodnim uczynił słowa: „Odzyskać kontrolę”. Do tego dorzucił równie chwytliwy slogan, że 350 mln funtów oszczędności tygodniowo, powstałe po likwidacji unijnej składki, będzie przeznaczone na służbę zdrowia.

Po wygranym głosowaniu parlamentarzyści próbowali rozliczać z tej obietnicy tak Borisa Johnsona (był on jednym z ważniejszych zwolenników brexitu), jak i Cummingsa. Ten jednak niespecjalnie się przejął tymi próbami i je po prostu zlekceważył. Co ciekawe, Cummings bardzo mocno podkreśla, że pozostaje politycznie niezależny i nie należy do żadnej partii. Niektórzy publicyści uważają, że nie lubi nawet Partii Konserwatywnej, a służy jej wyłącznie dlatego, że to torysi chcieli skorzystać z jego umiejętności. Dali mu tym samym możliwość przetestowania w praktyce jego teorii o wywieraniu wpływów na wyborców. Jednak w brexicie Cummings rzeczywiście upatruje szansy na zmianę oligarchicznego systemu rządów w Wielkiej Brytanii. Jego zdaniem (pisał o tym na swoim blogu https://dominiccummings.com) takie kryzysy zdarzają się nie częściej niż raz czy dwa na całe stulecie. To po prostu okazja do naprawienia złych rzeczy, które nagromadziły się w wyspiarskiej polityce przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

Dziś brytyjska prasa obwinia go o nieprzejednaną postawę premiera Borisa Johnsona w sprawie doprowadzenia do brexitu za wszelką cenę. Dziennikarze i politycy zwracają uwagę, że szef rządu, człowiek z wyższych sfer, zaczął posługiwać się językiem ludu („Wolę skończyć martwy w rowie niż opóźnić brexit”), takim, jakim mówi się w pubach, a nie w salach parlamentu. Za tym wszystkim kryje się kolejny szatański plan Cummingsa. Tak naprawdę nie chodzi mu o to, czy i jak dojdzie do brexitu, ale o to, by jego szef Boris Johnson stał się tym, który na fali społecznego oburzenia na elity, nieszanujące demokratycznego wyboru wygrał zdecydowanie kolejną elekcję. To ryzykowna gra, ale dotychczasowy przebieg kariery Cummingsa jako specjalisty do kreowania politycznych decyzji pokazuje, że ma on zapewne przygotowanego jakiegoś asa w rękawie

Autor

Poprzedni artykułUnia korupcji
Następny artykułWiedeńska układanka

Najnowsze