21.6 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Miało być dobrze, wyszło jak zwykle

Koniecznie przeczytaj

Rząd chciał ułatwićżycie spadkobiercom, kontynuującym działalność gospodarczą po zmarłym.

Zamiast tego nałożył na nich podatek i obowiązek sporządzania remanentu.

Podatniczka chciała się tylko upewnić, czy nowe przypisy nie nakładają na nią obowiązku zapłaty podatku VAT z powodu przejęcia firmy po zmarłej matce. Skarbówka nie miała wątpliwości, że taki obowiązek powstał. Wynika on z nowych regulacji o zarządzie sukcesyjnym, które z założenia miały ułatwić życie spadkobiercom.

Dwie strony medalu
Przepisy o zarządzie sukcesyjnym weszły w życie 25 listopada 2018 r. Zamiarem ustawodawcy było ułatwienie prowadzenia firmy po jej zmarłym właścicielu. Dzięki nowym regulacjom śmierć przedsiębiorcy nie jest równoznaczna z kresem jego działalności gospodarczej. Jej miejsce zajmuje bowiem tzw. przedsiębiorstwo w spadku, stanowiące odrębny podmiot. Jego właścicielem może zostać osoba, która odziedziczyła majątek po zmarłym np. w drodze notarialnego poświadczenia albo prawomocnego postanowienia sądu. Najczęściej będzie to zatem członek najbliższej rodziny. Ustawa wprost wskazuje na małżonka przedsiębiorcy lub spadkobiercę ustawowego albo testamentowego. Taka osoba, do czasu ustanowienia zarządu sukcesyjnego, ma prawo do podejmowania tzw. czynności zachowawczych koniecznych do zachowania i zabezpieczenia majątku firmowego. Może zatem kupować i sprzedawać towary, wykorzystywać środki trwałe w procesie produkcji oraz korzystać z licencji i koncesji po zmarłym przedsiębiorcy. Wprowadzenie podobnych przepisów było postulowane już od dawna. Brak stosownych regulacji w tym zakresie doprowadził do likwidacji wielu rodzinnych firm, budowanych przez pokolenia. Dane na ten temat są wręcz szokujące.

Wystarczy przypomnieć, że przed wejściem w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym miesięcznie średnio 800 przedsiębiorców było wykreślanych z Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej z powodu śmierci. To z kolei skutkowało utratą pracy przez ok. 7,5 tys. osób rocznie w latach 2015–2017. Kilka tygodni temu resort rozwoju świętował rocznicę uchwalenia przepisów o zarządzie sukcesyjnym. „Wprowadzenie rozwiązania, które umożliwia sukcesję, było bardzo ważne, ponieważ w perspektywie 10–20 lat problem przekazania prowadzenia biznesu będzie dotyczył coraz większej liczby polskich firm” – chwalili się urzędnicy, dodając, że nowa ustawa „daje szansę na uratowanie setek tysięcy polskich jednoosobowych przedsiębiorstw”. I trudno nie zgodzić się z tym stanowiskiem, nawet jeżeli zostało ono nieco wyolbrzymione. Niestety, jest też druga strona medalu, którą autorzy przepisów woleliby przemilczeć. Tym bardziej że powoli zaczyna ona zbierać pierwsze żniwa. Przekonała się o tym niedawno podatniczka, która z powodu nowej ustawy musi zapłacić VAT od towarów przejętych po zmarłej matce.

Z VAT czy bez?
Przed uchwaleniem ustawy o zarządzie sukcesyjnym niewiele mówiło się o podatkowych skutkach nowych regulacji. Nawet eksperci podatkowi nie zwrócili uwagi na pewne zagrożenia, które ujawniły się dopiero po roku obowiązywania przepisów. Okazuje się bowiem, że w podatku VAT ustawa o zarządzie sukcesyjnym może wyrządzić spadkobiercom więcej złego niż dobrego. W wielu sytuacjach ci ostatni, zamiast spokojnie kontynuować biznes po zmarłym, będą obowiązani do sporządzenia remanentu oraz zapłaty podatku VAT. Krótko mówiąc, już na samym starcie mogą mieć pod górkę. W taki sposób nowe przepisy zinterpretował niedawno Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (sygn. nr 0114-KDIP1-3.4 012 244.2019.2.RMA). Chodzi o podatniczkę, która we wniosku o wydanie interpretacji wyjaśniła, że jej matka, która prowadziła działalność gospodarczą w postaci zakładu konfekcyjnego, zmarła 13 marca 2019 r., nie sporządzając wcześniej żadnego testamentu. Zgodnie z przepisami jej córka była jedyną osobą uprawnioną do spadku. 22 marca notariusz wydał kobiecie zaświadczenie o dziedziczeniu. Cztery dni później z tym dokumentem spadkobierczyni złożyła fiskusowi oświadczenie o kontynuowaniu przedsiębiorstwa po zmarłym, na podstawie ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (art. 12 ust. 1c). Córka miała dwa miesiące, licząc od śmierci matki, na ustanowienie zarządu sukcesyjnego, czego ostatecznie nie zrobiła. Z tego powodu firma jej matki została wykreślona z CEIDG oraz uchylono jej NIP.

Zanim to jednak nastąpiło, kobieta kontynuowała działalność po zmarłej matce jako wyłączny właściciel przedsiębiorstwa w spadku. Podatniczka wyjaśniła fiskusowi, że w ramach czynności zachowawczych składała zamówienia na materiały, nabywała oraz sprzedawała towary, a także dokonywała płatności ze środków zgromadzonych na rachunku zmarłej matki, a na koniec miesiąca składała deklaracje VAT i pliki JPK_VAT. Dodała, że po tym, jak fiskus wykreślił firmę matki z rejestru, robiła to samo, z tą różnicą, że odbywało się to w ramach jej własnej działalności gospodarczej (córka prowadzi swój zakład konfekcyjny). Wobec powyższego stanu faktycznego kobieta zadała skarbówce pytanie, czy powinna przeprowadzić tzw. spis z natury (remanent) oraz zapłacić podatek VAT od towarów i środków trwałych, które przejęła po zmarłej matce, nie ustanawiając wcześniej zarządu sukcesyjnego.

VAT obowiązkowy
Fiskus odpowiedział twierdząco. Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (KIS) powołał się na art. 14 ust. 1 pkt 3 ustawy o VAT, który przewiduje obowiązek sporządzenia spisu z natury w razie wygaśnięcia zarządu sukcesyjnego albo uprawnienia do powołania zarządcy sukcesyjnego w sytuacji, gdy złożyło się wcześniej oświadczenie o kontynuowaniu działalności, co też kobieta uczyniła. Podatniczka twierdziła z kolei, że skoro towary i środki trwałe będą wykorzystywane przez nią w ramach działalności gospodarczej, to nie dojdzie do ich konsumpcji i przeznaczenia na własne cele prywatne. Podatek VAT jest bowiem podatkiem konsumpcyjnym, dlatego z samej definicji majątek przejęty po matce nie powinien podlegać opodatkowaniu – podkreśliła. Kobieta powołała się m.in. na art. 18 unijnej Dyrektywy VAT z 2006 r. (2006/112/WE), zgodnie z którym państwa członkowskie mogą nałożyć podatek, gdy następca prawny (spadkobierca) nie będzie kontynuował działalności i jednocześnie przejmie towary, od których spadkodawca odliczył wcześniej VAT. Fiskus był jednak odporny na te argumenty. Nawet się do nich nie odniósł, przyjmując fikcję, że majątek przejęty po zmarłej matce córka „skonsumowała” i dlatego musi zapłacić podatek VAT.

Co to oznacza?
Taka interpretacja oznacza dla podatniczki obowiązek sporządzenia remanentu. Musi w nim uwzględnić wszystkie towary, środki trwałe oraz elementy wyposażenia, od których jej matka odliczyła podatek VAT. Spis z natury opiera się na wartościach rynkowych, a więc kobieta powinna najpierw zorientować się, jak obecnie kształtują się ceny poszczególnych towarów. Może się to wiązać z koniecznością opłacenia rzeczoznawcy. Jego usługi będą szczególnie potrzebne w związku z wyceną środków trwałych, których wartość jest trudniejsza do określenia. To jednak nic w porównaniu z obowiązkiem zapłacenia samego podatku. W zależności od wartości odziedziczonego majątku ciężar daniny może okazać się nie do udźwignięcia przez spadkobiercę. To zaś oznacza kłopoty z fiskusem, a w skrajnych sytuacjach odpowiedzialność karno-skarbową oraz zajęcie majątku przez skarbówkę.

Nieznajomość prawa nie szkodzi
Można było tego uniknąć, gdyby resort finansów przeprowadził rzetelną analizę skutków prawnych nowych przepisów. Tak się jednak nie stało. Co dalej? W grę wchodzi albo nowelizacja, albo wydanie przez ministra instrukcji dla fiskusa, by w takich sytuacjach nie domagał się podatku. Ani jedno, ani drugie nie nastąpi jednak natychmiast. Zanim urzędnicy pójdą po rozum do głowy, niejeden podatnik straci ją, gdy dowie się, że musi zapłacić VAT wraz z odsetkami. Analizując kłopotliwe przepisy można dojść do wniosku, że najlepiej nie robić nic w razie odziedziczenia firmy. Jeżeli bowiem podatnik zgłosi fiskusowi chęć kontynuowania działalności (na podstawie art. 12 ust. 1c ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników), wówczas skarbówka zrobi to samo, co Dyrektor KIS, a więc stwierdzi obowiązek zapłaty daniny. Na szczęście większość spadkobierców nie zna nowych przepisów i z tego powodu właśnie nie robi nic, co paradoksalnie jest najkorzystniejszym rozwiązaniem po śmieci przedsiębiorcy. Okazuje się zatem, że wbrew starej łacińskiej sentencji: ignorantia iuris nocet, nieznajomość prawa nie zawsze zaszkodzi.

Autor

Poprzedni artykułSzwedzka robota
Następny artykułBibi, Beni, czy Awigdor?

Najnowsze