26.2 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Koniecznie przeczytaj

3 mld zł straconych przychodów z myta

KAS nie może powtórzyć błędów porzedników

Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) przejęła od Generalnego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD) zarządzanie Krajowym Systemem Opłat Drogowych (KSPO). Instytut Staszica wskazuje w najnowszym stanowisku, że przez ostatnie dwa lata państwo zrezygnowało z 3 mld zł dodatkowego przychodu, zaniedbując rozszerzenie systemu dla ciężarówek oraz nie spełniło obietnicy ułatwienia przejazdu państwowymi autostradami dla samochodów osobowych.

KAS jest już trzecią instytucją państwową, która zajmie się poborem myta w Polsce. W 2011 r. opłaty od ciężarówek zbierane są elektronicznie, nowy system zastąpił nieefektywne winiety. Najpierw KSPO administrowane było przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad – w systemie znalazło się niespełna 4 tys. km dróg z deklarowanych 7 tys. km, a w 2018 r. myto trafiło pod zarząd kolejnej instytucji – tym razem GITD. Od tego momentu do systemu nie została przyłączona żadna nowa trasa. Dla porównania w Niemczech ponad 50 tys. km dróg jest objęta opłatami.

„Obecne e-myto oparte na technologii radiowej jest niemal całkowicie szczelne – prawie żadna ciężarówka nie jeździ na gapę, przy czym nie ma mowy o podniesieniu stawek za przejazdy. KAS, jeżeli chce zapewnić więcej środków na budowę dróg, musi dołączać nowe trasy do systemu. Jej poprzednik – GITD nie dołączył do systemu nawet jednego kilometra. Gdyby Inspektorat, zamiast wyhamowania, utrzymał tempo rozszerzania systemu poprzedników (które i tak było zbyt wolne), do Krajowego Funduszu Drogowego trafiłoby 9 mld zł, a nie o 3 mld zł mniej. Te wyliczenia nie uwzględniają wzrostu kosztów obsługi systemu, a same wpływy. Jak podawała NIK, ministerstwo infrastruktury uzasadniało zmianę administratora w 2018 r. koniecznością zmniejszenia kosztów funkcjonowania o 20–30 proc. Tymczasem z wyliczeń NIK, na podstawie danych Banku Gospodarstwa Krajowego dotyczących KFD, wynika, że przejęcie systemu od GDDKiA i prywatnego podwykonawcy zakończyło się wzrostem kosztów o około 7 proc. (ok. 36 mln zł miesięcznie na lipiec 2019 r.)” – pisze Instytut Staszica w swoim najnowszym stanowisku. Przychody z KSPO trafiają bezpośrednio do Krajowego Funduszu Drogowego (KFD). Główna część systemu obejmuje samochody ciężarowe, w tym zagranicznych przewoźników, którzy traktują Polskę jak kraj tranzytowy.

Mniej znaczącą częścią systemu są opłaty od samochodów osobowych na autostradach zarządzanych przez państwo. Ze względu na problemy z korkami na placach poboru opłat prywatni operatorzy autostrad zrezygnowali z archaicznych bramek i zastąpili je videotollingiem, czyli poborem opłat poprzez rejestratory tablic samochodu. W 2019 r. takie rozwiązanie przyjęła np. AmberOne – odcinek prowadzącej nad morze trasy A1. Ma to zapobiec korkom przy wjazdach na autostradę, które wymuszały rezygnację z opłat poprzez podniesienie szlabanów w okresie wakacyjnym. Podczas premiery nowej technologii na AmberOne minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapowiedział, że podobna technologia będzie wprowadzona na państwowych autostradach latem 2020 r. Jak zauważa Instytut Staszica, GITD zwlekało z procedurą wdrożenia videotollingu, co może skończyć się kolejnymi latami oczekiwania na likwidację wakacyjnych korków na autostradach.

„Prywatni zarządcy odcinków autostrad A1 i A4 zdecydowali się w ostatnich latach zmodernizować system poboru opłat i zamiast budek na placach poboru opłat postawili na videotolling, czyli system skanujący rejestracje samochodów, a następnie poprzez aplikacje pobierający opłaty od użytkowników. Minister Infrastruktury w 2019 r. mówił, że na wakacje 2020 będziemy mogli skorzystać z tego rozwiązania również na państwowych, płatnych autostradach. Niestety GITD nie rozstrzygnęło przetargu na wykonawcę tego systemu, zasłaniając się końcem swojej administracji nad opłatami drogowymi. W efekcie osoby jadące na wakacje znowu utkną w korkach na placach poboru opłat, a rząd będzie musiał otworzyć szlabany, z własnej woli decydując się na utratę przychodów. To, że w XXI wieku jeszcze istnieją budki z szlabanami na autostradzie, jest niesamowitym absurdem i archaizmem. KAS powinno jak najszybciej zająć się tą kwestią, która będzie dużym ułatwieniem dla kierowców, a równocześnie nie będzie stawiało państwa w sytuacji, w której będzie musiało fundować darmowe przejazdy” – uznaje Instytut Staszica. Instytut uważa, że duże inwestycje infrastrukturalne mogą być kołem zamachowym wydatków publicznych, które mogą uratować Polskę przez recesją. Obciążenie dodatkowymi kosztami ciężarówek nie oznacza zwiększenia wydatków polskich firm, ponieważ duża część transportu pochodzi z zagranicy. Przejęcie KSPO przez KAS oznacza ułatwienie procedur związanych z śledzeniem przemytu czy towarów akcyzowych. KAS już zapowiada potraktowanie kwestii przejazdów ciężarowych priorytetowo. Kwestia ułatwień dla kierowców osobówek pozostaje otwarta.

WN

Autor

Najnowsze