10.9 C
Warszawa
środa, 28 października 2020

Samozwańczy cenzorzy internetu

Koniecznie przeczytaj

Pełzający lockdown

Nie zrobiono nic...

Górski Karabach. Nowe ludobójstwo Ormian?

Do tej wojny nigdy by nie doszło...

Lockdown w wersji pełzającej

Pod dyktando paniki

Perły polskiego biznesu

25 najbardziej przedsiębiorczych kobiet

Powstała grupa samozwańczych cenzorów internetu zwalczająca nie tyle fake newsy, co wolność słowa i opinie, z którymi się nie zgadzają. Brak przejrzystości i procedur doprowadził do stworzenia quasi-kapturowych sądów, które uderzają w podstawy finansowania niezależnych mediów.

Finansuje ich rząd PiS, 90-letni miliarder George Soros i ambasada USA, ale dla kogo pracują naprawdę?

Grupa studentów otrzymująca pieniądze z amerykańskiej ambasady w Polsce, od kontrowersyjnego miliardera Georga Sorosa (lansuje budowę globalnego społeczeństwa i koniec państw narodowych) i polskiego rządu cenzuruje polski Internet. Za ich pomyłki nikt nie odpowiada. Niezależne portale i internetowe telewizje przeżywają kryzys. Powodem jest ukrywanie ich materiałów w wyszukiwarkach internetowych, a nawet usunięcie z indeksu wiadomości.

Przyczyną cenzury mogą być pomówienia o szerzenie fake newsów lub teorii spiskowych, które nie mają twardego oparcia w faktach. W sytuacji, gdy internetowa dystrybucja informacji opiera się na zaledwie kilku portalach społecznościowych (Facebook, Twitter, YouTube) i agregatorach wiadomości (Google News, Microsoft News) wystarczy donos do tych instytucji, a portal lub telewizja znika przynajmniej na kilka tygodni. Donos może złożyć każdy internauta, ale nie jest on wtedy szybko rozpatrywany. Co innego, gdy do akcji wkroczy tzw. agencja fact-checkingu. Samozwańczy weryfikatorzy chętnie wysmażą donos, ale gdy się pomylą, to nie liczcie, że będą apelować o pomoc dla poszkodowanych, ani że pokryją szkody – chociażby za odcięcie od wpływów reklamowych.

Ucho Sorosa

Przykładem takich domorosłych weryfikatorów jest stowarzyszenie Demagog.org.pl. Zespół tworzą w dużej mierze studenci, a szefuje im Małgorzata Kilian, przedstawiająca się jako absolwentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim, specjalistka ds. komunikacji i PR. Studenci pod wodzą specjalistki od PR działają od 2014 r., ale zrobiło się o nich głośno dopiero dwa lata temu. Wówczas, w trakcie wyborów samorządowych nagłaśniali manipulacje polityków. Przedstawiciele Demagoga brylowali zarówno w prorządowych mediach, jak i tych bliskich opozycji. Problem w tym, że ani jedna, ani druga strona nie zapytała ich o źródła finansowania, ani o kwalifikacje.

Dlaczego nagle politycy i media zaczęli lansować nieznaną nikomu ekspertkę od PR i jej studentów? Odpowiedzi może być kilka.

Z jednej strony kreujący się na niezależnych weryfikatorów członkowie Demagoga w trakcie ostatniej kampanii samorządowej otrzymali duży grant od rządu Mateusza Morawieckiego.

Chodzi o finansowanie z programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich Narodowego Instytutu Wolności. Ów Instytut, to agencja powołana do życia przez rząd PiS we wrześniu 2017 r.

Jak się okazuje, Instytut rozdysponowuje gigantycznymi pieniędzmi z kieszeni podatników, a mało kto zwraca na niego uwagę. Wspomniany Demagog dostał z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Narodowego Instytutu Wolności aż 275,6 tys. zł.

Na co? Zgodnie z deklaracją na stronie Demagoga grant przyznany został na okres 1 lipca 2018 r. do końca 2019 r. i miał wesprzeć projekt „Krytyczny umysł – Obywatele w walce o prawdę!”.

– W ramach projektu przeprowadzony zostanie monitoring wyborów samorządowych, rozwiniemy projekt Akademia Fact-Checkingu o platformę e-learningową, przeprowadzimy pierwsze w Polsce badanie dotyczące fake news. Analitycy portalu przeanalizują stan realizacji obietnic wyborczych i publicznych wypowiedzi polityków, a zasięg Akademii Fact-Checkingu zostanie poszerzony poprzez przeprowadzenie warsztatów w 35 miastach – czytamy na stronie stowarzyszenia.

W praktyce o Demagogu było głośno tylko w kontekście walki o Warszawę, gdzie obie strony politycznego konfliktu zarzucały sobie kłamstwa.

Co ciekawe, zanim do Demagogów zaczęła płynąć kasa od rządu PiS, stowarzyszenie dostało jeszcze inny zastrzyk pieniędzy. Tym razem od Fundacji Batorego założonej przez słynnego George’a Sorosa. Ten 90-letni miliarder jest aktywnym zwolennikiem globalizacji, który stał się sztandarowym wrogiem konserwatystów i zwolenników utrzymania państw narodowych.

Dotacja miała zostać przyznana w 2017 r., a okres realizacji to od kwietnia 2018 r. do końca marca 2019 r. Za pieniądze od fundacji Sorosa Demagog miał rozbudować portal Demagog.org.pl oraz zbudować strategię komunikacji oraz fundraisingu, czyli zbierania funduszy na swoją działalność.
– Analitycy portalu przeanalizują stan realizacji obietnic wyborczych i publicznych wypowiedzi polityków, a zasięg Akademii Fact-Checkingu zostanie poszerzony poprzez przeprowadzenie warsztatów w 60 miastach – dodają autorzy Demagoga.

Ponadto na rozkręcenie działalności Demagoga zrzuciła się, i to dwukrotnie, ambasada Stanów Zjednoczonych. Pierwszy raz w 2017 r., gdy placówką kierował ostatni ambasador z nadania Baracka Obamy Paul W. Jones. Wówczas Demagog otrzymał 12 tys. dolarów (ok. 50 tys. zł) za realizację projektu „Akademia Fact-Checking uczy jak radzić sobie z fałszywymi informacjami” w okresie 29 sierpnia 2017 r. do końca marca 2018 r. Warsztaty realizowane były w ramach współpracy z American Corners (Amerykańskie Centra Informacyjne). Drugi, większy grant z ambasady USA, Demagog dostał niedawno, już za rządów kontrowersyjnej ambasador Georgette Mosbacher. Stowarzyszenie dostało niemal 20,5 tys. dolarów (ponad 80 tys. zł) za realizację projektu „Akademia Fact-Checkingu – warsztaty na temat edukacji medialnej dla szkół podstawowych” w okresie od lipca 2020 r. do końca czerwca 2021 r.

Kolejnym źródłem finansowania, do którego przyznają się Demagogowie, jest Facebook.
– Od września 2019 r. jesteśmy członkiem Programu niezależnej weryfikacji treści Facebooka. W jego ramach zajmujemy się weryfikacją nieprawdziwych treści (artykułów, zdjęć, filmów) w celu ograniczenia rozprzestrzenianie się fake newsów w mediach społecznościowych. Przyjmując jakiekolwiek zewnętrzne źródło finansowania działalności Stowarzyszenia Demagog zastrzegamy, że nie ma ono żadnego wpływu na zakres merytoryczny naszej pracy. Cała odpowiedzialność za dobór tematyczny naszych artykułów, a także przeprowadzany w nich proces analityczny, spoczywa wyłącznie na zespole redakcyjnym portalu Demagog – zapewnia stowarzyszenie.

Partnerami Demagoga są: SentiOne, Facebook, Narodowy Instytut Wolności, Ambasada Stanów Zjednoczonych, News Literacy Project, EuropeanCyberSecurity Forum, Biuro Parlamentu Europejskiego we Wrocławiu, Fundacja Batorego, Instytut Polityk Publicznych.

Towarzysze z południa

W mało znanym wywiadzie (zaledwie 344 wyświetlenia na YouTube), którego Bartosz Pawłowski z Demagoga udzielił bliskiej PiS TV Republika tuż przed ciszą wyborczą w 2018 r., padło kilka ciekawych stwierdzeń, których próżno szukać na oficjalnej stronie stowarzyszenia.

Demagog ma według niego działać bowiem w Polsce już od kwietnia 2014 r., a jego celem jest „szerzenie, rozwój i realizacja idei społeczeństwa obywatelskiego” czy „promowanie wiedzy dotyczącej Unii Europejskiej oraz innych organizacji międzynarodowych, promowanie otwartego społeczeństwa zaangażowanych obywateli Europy”.

W wywiadzie Pawłowski przyznaje, że Demagog ma swoje korzenie za południową granicą Polski.
– W naszym regionie pojawiło się to (fact-checking – red.) w 2010 r. na Słowacji. Sukces tamtej organizacji przeniósł się na to, że dwa lata później powstała siostrzana organizacja w Czechach, a od 2014 r. działamy w Polsce jako siostrzana organizacja tych dwóch, a od 2016 r. już pełnoprawnie jako stowarzyszenie– przyznał.

Co istotne, Pawłowski pytany o doświadczenie i przygotowanie do rzetelnej pracy weryfikatorów Demagoga, stwierdził, że kandydatów sami szkolą i przeprowadzają testy. Natomiast pytany o reakcje opisywanych i sytuacje sporne uciął, iż „zdarzają się nam błędy”.

W podobny sposób bronił się również w 2018 r. – tym razem w TOK FM redaktor naczelny Demagoga – Paweł Terpiłowski. – Nie do wszystkich źródeł możemy dojść, czasami coś nam umknie. Każda organizacja factcheckerska się czasami myli, choć staramy się, by błędów było jak najmniej – zapewniał.

Problem w tym, że w ramach wspomnianej współpracy – m.in. z Facebookiem, Demagog zgłasza materiały, w których jego zdaniem doszło do manipulacji, a platforma zawierzając stowarzyszeniu po prostu rozprawia się z automatu z danym portalem lub telewizją.

Jeśli okaże się, że doszło do błędu, to problem z odkręceniem blokady spada na dziennikarzy, którym specjalistka od PR i jej zespół zarzucili umyślne szerzenie fake newsów. W ten sposób powstała grupa samozwańczych cenzorów internetu zwalczająca nie tyle fake newsy, co wolność słowa i opinie, z którymi się nie zgadzają. Brak przejrzystości i procedur doprowadził do stworzenia quasi-kapturowych sądów, które uderzają w podstawy finansowania niezależnych mediów.

Jedną z tak zaatakowanych redakcji jest portal CAI24 należący do wydawnictwa Federal Media Company FMC. Prezes wydawnictwa Piotr Bachurski poinformował, że obecnie jest przygotowywany przez jedną z warszawskich kancelarii prawnych pozew sądowy wobec stowarzyszenia i osób prowadzących Demagoga. Chodzi o nieuczciwą konkurencję i utracone wpływy. Na pytanie o wysokość żądanego odszkodowania, prezes wydawnictwa odpowiedział, że z uwagi na codziennie ponoszone straty z powodu de facto ataku Demagoga, z każdym dniem kwota żądanego odszkodowania rośnie, więc będzie wysoka. Piotr Bachurski zachęca też inne redakcje poszkodowane przez Demagoda do występowania na drogę sądową z żądaniem odszkodowania od tego stowarzyszenia i osób zarządzających.

Redakcje, którymi „zajął się” Demagog:

Życie Kalisza

https://demagog.org.pl/fake_news/artykul-o-niewygodnych-wiadomosciach-na-temat-covid-19-zawiera-falszywe-informacje/

Fronda (2)

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-katarzyna-lubnauer-nie-powiedziala-ze-trzeba-ujarzmic-polakow-aby-wygrac-wybory/

Kontrrewolucja

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-szczepienie-na-tezec-nie-powoduje-bezplodnosci-kobiet/

Onet (Plejada)

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-katy-perry-nie-jadla-ludzkiego-miesa/

Prawy.pl

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-kraje-bez-sieci-5g-nie-sa-wolne-od-koronawirusa/

Biznes Info

https://demagog.org.pl/fake_news/odbieraja-500-plus-falszywy-tytul-artykulu/

Najwyższy Czas! (2)

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-cristiano-ronaldo-nie-przeksztalci-swoich-hoteli-w-szpitale/

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-szwajcaria-nie-wstrzymala-wdrazania-technologii-5g/

Planeta.pl (Grupa Radio Zet)

https://demagog.org.pl/fake_news/nie-koronawirus-nie-jest-bronia-biologiczna/

https://demagog.org.pl/fake_news/200-plus-zamiast-500-falszywy-naglowek/

Radio Wnet

https://demagog.org.pl/fake_news/wojciech-cejrowski-rozpowszechnil-fake-newsa-izrael-nie-zakazal-budowania-masztow-5g/


Działalność Demagoga
– W 2014 r. mieli ZERO informacji o fake newsach.
– W 2015 r. mieli ZERO informacji o fake newsach.
– W 2016 r. mieli JEDNĄ informację o fake newsach.W 2017 r. mieli TRZY informacje o fake newsach.
– W 2018 r. mieli JEDNĄ informację o fake newsach.
– W 2019 r. wpisy zaczęły pojawiać się od maja – łącznie 38 wpisów o fake newsach do końca roku.

Nie licząc ww. Tytułów, to ich rewelacje o fake newsach dotyczą głównie anonimowych wpisów na FB / TT z memami i portali, których nikt nie zna. Ktoś mógłby pomyśleć, że sami je stworzyli, aby później z nimi walczyć i zgarniać granty.

Poprzedni artykułZielona energia
Następny artykułJak wybrać odpowiednie autocasco?

Najnowsze

Lockdown w wersji pełzającej

Pod dyktando paniki

Cenzura z YouTube

O tym, że serwisy społecznościowe takich gigantów jak Facebook czy Google cenzurują zamieszczane przez użytkowników treści, wiadomo od dawna.

Podatnicy nie chcą nowego JPK-VAT

Pomysł od początku ułomny prawnie

Życie na podsłuchu

Ceną za tę wygodę jest nasza prywatność

Czy budżetowa prognoza przychodów z VAT I akcyzy na 2021 r. będzie wykonana?

Planowane dochody budżetowe zmniejszą się o 14 mld zł.