23 C
Warszawa
czwartek, 11 sierpnia 2022

Koniecznie przeczytaj

Andrzej Arendarski: Przedsiębiorcy muszą być szaleni, ale w racjonalny sposób

– Każdy, kto rozpoczyna swoją działalność biznesową, musi wiedzieć, że nie wszystko zależy od niego. Może być najlepszym biznesmenem i mieć świetne rozeznanie rynku, a jednak przychodzą takie okoliczności jak teraz – czyli pozornie zwyczajne, ale jednak trudne do przewidzenia, które po prostu podcinają same podstawy jego biznesu – mówił Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, podczas otwartego wykładu online „Korpo czy własny biznes”, organizowanego przez platformę edukacyjną Akademia Zarządzania i Rozwoju.

Czy własny biznes w pandemii to na pewno dobry pomysł? Dla przedsiębiorców, których dotknął kryzys, podobne pytanie może brzmieć dzisiaj nieco egzotycznie, a znacznie korzystniejszą opcją wydawać się może praca na etat i „ciepła posada”, np. w korporacji. Ale czy właściwie kiedykolwiek jest ten „dobry moment”? Andrzej Arendarski opowiedział słuchaczom AZiR również o tym, jak wystartować z własnym biznesem i co jest ważne, aby zdać celująco ten pierwszy, najważniejszy egzamin w życiu każdego przedsiębiorcy.
Niespodziewany cios dla przedsiębiorców
O tym, że w biznesie może być różnie, przedsiębiorcy przekonali się w ostatnim czasie na własnej skórze. I to nawet ci, którzy z sukcesem prowadzili swoje biznesy od wielu lat, a jedynym, co mogło im realnie zagrażać, była konkurencja – ta wewnątrz kraju lub zagraniczna. – Polska gospodarka przez to, że mogła konkurować niskimi kosztami, dawała sobie dobrze radę nawet w konfrontacji z firmami z tych krajów, w których gospodarka rynkowa działa od wielu lat i gdzie przedsiębiorstwa mają ogromne zasoby środków. Nasze firmy nawet bez tych środków i bez tej tradycji, ale właśnie dzięki dużemu entuzjazmowi, dużemu nakładowi pracy i dzięki czemuś, co nazywam „ułańską fantazją”, świetnie odnalazły się na rynku – wyjaśniał Arendarski.
Prezes KIG zaznaczył także, że przedsiębiorca powinien cały czas oglądać się za siebie. – Musimy zawsze myśleć o tym, czy ktoś nie oferuje towaru lepszego technologicznie, tańszego, bardziej konkurencyjnego – dodaje. W takich przypadkach konieczne może okazać się więc cięcie kosztów lub szukanie nowych rozwiązań technologicznych – wszystko po to, żeby sprostać konkurencji i wymogom, które dyktuje nam rynek. W każdy biznes w sposób naturalny wpisane jest jednak ryzyko, a w ryzyko – potencjalna porażka i upadek. Jak sobie z nimi radzić i co więcej, jak powinniśmy do nich podchodzić? Jak twierdzi Arendarski, choć stosunek do niepowodzeń w biznesie zaczął się w naszym kraju zmieniać, nadal pozostaje on niewłaściwy i wpływa negatywnie zarówno na samych przedsiębiorców i ich interesy, jak i na rozwój przedsiębiorczości jako takiej. – W Polsce, jeśli ktoś zbankrutuje, to jako przedsiębiorca jest już właściwie przegrany. Taka osoba nie dostanie kredytu na otwarcie nowej działalności i jest w jakimś sensie napiętnowana. W krajach, w których kapitalizm ma swoje początki, bankructwo jest natomiast czymś zupełnie normalnym. Jak rozpoczynasz biznes, to zawsze ponosisz ryzyko i nie zawsze musi się udać – zapewnił.
Pamiętajmy o ludziach
– Pandemia zaskoczyła wszystkich i wiele dobrze prosperujących biznesów zamykało się z dnia na dzień. Myślę przede wszystkim o hotelach i restauracjach, czyli tej sferze usług, gdzie przychodzili ludzie i z powodów sanitarnych, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa, nagle nakazano im zamknąć interes. To był cios zupełnie nieoczekiwany. W różnych krajach robiono to różnie, w niektórych ten lockdown był pełny, ale krótki, a u nas – raz otwierają, raz zamykają i przedsiębiorcy nie bardzo wiedzą, co mają robić. To wymaga od nich wielkiej odporności psychicznej i wiary w przyszłość, aby nie załamać się i wytrwać – mówił Arendarski. Pomoc od państwa może pomóc choćby w pokrywaniu kosztów stałych w firmie i przede wszystkim – w zachowywaniu miejsc pracy. Nie zawsze jednak okazuje się ona wystarczająca i w wielu przypadkach nie skutkuje również nawet drastyczne ograniczanie wydatków przedsiębiorstwa. Właściciele niejednokrotnie stają więc przed dramatycznymi wyborami i jak się okazuje, zdolni są do największych poświęceń – zadłużają się, sprzedają własne mieszkania. Wszystko po to, aby za wszelką cenę utrzymać swój biznes i – co może być dla nas w dzisiejszych czasach pokrzepiające – zachować miejsca pracy.
– Ludzie to naprawdę najwartościowszy kapitał w firmie. I kiedy przychodzi taka chwila, jak teraz i właściwie nie ma pracy i nie ma pieniędzy, żeby płacić, przedsiębiorcy wiedzą, że kiedyś przecież wróci normalność i wtedy o tych ludzi będzie trudno. Więc stają na głowie, aby zatrzymać pracowników – zaznaczył Arendarski. Jak podkreślił, w obliczu niecodziennej i niełatwej sytuacji, w jakiej znaleźli się obecnie zarówno przedsiębiorcy, jak i pracownicy – potrafią się oni porozumieć i wspólnie ratować firmę, która w końcu „żywi jednych i drugich”. Nawet kosztem wyrzeczeń, takich jak choćby ograniczanie pensji.
Być szalonym, ale w racjonalny sposób
Jakie cechy powinien posiadać kandydat na dobrego biznesmena? – Każdy biznesmen musi być osobą szaloną i to bardziej niż trochę. Musi porywać się na pewne wyzwania, na które pewnie człowiek nieprzedsiębiorczy by się nie porwał. To szaleństwo jest potrzebne, ale musi być trzymane w ryzach, bo jeśli jest go za dużo – wtedy prosta droga do upadku. Krótko mówiąc, trzeba być szalonym, ale w racjonalny sposób i to szaleństwo tak dawkować, żeby było korzystne dla podejmowania decyzji, pokonywania lęków i oporów, a z drugiej strony – żeby nie narażało nas na zbyt duże ryzyko – ostrzegał przyszłych przedsiębiorców Arendarski.
Według niego praca na własny rachunek może być wartościową przygodą, która daje unikalną możliwość realizacji własnych celów i robienia czegoś „po swojemu”. – Jest to również pewna szansa na zmienianie świata i wnoszenia do niego czegoś swojego, czegoś oryginalnego. Poza tym nie jesteśmy kierowani przez nikogo i mamy satysfakcję, że się udało, a w dłuższej perspektywie – wyższe zarobki, niż gdybyśmy pracowali na popularnym etacie – zapewniał prezes KIG. Każdy medal ma jednak dwie strony, a prowadzenie własnego biznesu nie jest pozbawione „minusów” – prywatny przedsiębiorca nie podlega wprawdzie przełożonym, ale wydaje się, że jego praca może częściej odbijać się negatywnie na jego życiu pozazawodowym. Paradoksalnie, zajęte weekendy czy nieustanna praca do późna mogą więc sprawiać, że samodzielność i wolność, jaką zapewnia własny biznes, prowadzą do zniewolenia. Pełny zapis transmisji wykładu Andrzeja Arendarskiego pt.: „Korpo czy własny biznes” jest dostępny na fanpage’u Akademii Zarządzania i Rozwoju na Facebooku. Partnerem strategicznym AZiR jest Żabka Polska.

Autor

Najnowsze