17.5 C
Warszawa
sobota, 25 września 2021

Sektor handlowy – dziś, jutro i możliwości rozwoju

Koniecznie przeczytaj

Złota setka

Rynek gazu

Restrukturyzacja

Nie będzie e-commerce bez sklepów stacjonarnych i nie będzie sklepów stacjonarnych bez e-commerce – podsumowuje Krzysztof Poznański, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych w rozmowie w BiznesINFO.TV 

Mamy za sobą niezwykle ciężki rok. Sklepy w centrach handlowych były zamknięte, nie mogły działać, podobnie restauracje, kina. Straty branży zarówno najemców, jak i wynajmujących są przez to olbrzymie, to są miliardy złotych. Także rok 2021 nie zaczął się najlepiej. Kolejne otwarcia, zamknięcia i znowu otwarcia centrów handlowych powodowały olbrzymie zamieszanie, bałagan i dużą niepewność. Straty się pogłębiają. Na dzisiaj to jest pomiędzy 150 a 190 mln zł tygodniowo.

W tej chwili centra handlowe to 12 mln m2, z czego 86 proc. to są typowe centra handlowe, 11 proc. to parki handlowe, 2 proc. centra wyprzedażowe. W zeszłym roku otwarto 4 proc. więcej powierzchni handlowej, łącznie 280 tys. m2 powierzchni wynajmu. Jest to oczywiście efekt działań sprzed pandemii. Na razie inwestycje są kontynuowane i spodziewamy się, że w tym roku zostanie otwartych kolejne 94 tys. m2 powierzchni najmu. 

Nowa strategia działań

Objąłem stanowisko dyrektora PRCH w dosyć trudnym momencie, w czasie głębokiego kryzysu, pandemii, która miała poważne konsekwencje dla członków PRCH, dla wynajmujących i dla najemców. Zarząd Polskiej Rady Centrów Handlowych miał też bardzo konkretne oczekiwania dotyczące zarządzania organizacją. Mówiąc w skrócie: musimy nieco przeorientować nasze działania i inaczej rozłożyć akcenty. Pandemia pokazała, że cała branża musi włożyć więcej wysiłku w przekazywanie decydentom, opinii publicznej, ale również członkom, informacji o swoich działaniach. Chcemy kierować te działania do różnych adresatów: do rządzących, żeby informować ich o potrzebach, o sytuacji w branży, o naszych argumentach, o naszych postulatach. Chcemy informować klientów, jak wygląda sytuacja w centrach handlowych, mówić o tym, że centra handlowe są i będą bezpieczne. Musimy po prostu znacznie mocniej przekazywać nasz punkt widzenia. W ostatnim czasie zapadały decyzje mocno krzywdzące całą branżę, szczególnie wynajmujących, i mamy wrażenie, że głos środowiska, nie był wystarczająco słyszalny. Mamy wrażenie, że nasze argumenty nie trafiały do rządzących.

Zmiany na rynku

Rozwój handlu internetowego i e-commerce jest niezwykle dynamiczny. Epidemia tylko przyspieszyła ten proces, ponieważ klienci nie mogli wychodzić na zewnątrz, nie mogli kupować w sklepach stacjonarnych, więc siłą rzeczy musieli przerzucić się na sklepy internetowe. Jednak kiedy centra handlowe są otwarte, ludzie do nich wracają, chcą kupować bezpośrednio, w sklepach. Poziom sprzedaży poprzez kanały e-commerce zaś spada, wraca do stanu sprzed epidemii. Oczywiście są trendy długoterminowe, poziomy e-commerce będą rosły. Uważamy natomiast, że zawsze te kanały dystrybucji będą musiały współistnieć ze sobą. Nie będzie e-commerce bez sklepów stacjonarnych i nie będzie sklepów stacjonarnych bez e-commerce. Natomiast rzeczywiście rola sklepów stacjonarnych w przyszłości będzie się zmieniała. Centra handlowe będą miejscami nie tylko dokonywania zakupów, ale też spędzania wolnego czasu w gronie rodziny, znajomych, zaspokajania potrzeb korzystania z różnego rodzaju instytucji kultury. Podobnie sklepy w centrach handlowych będą nieco zmieniały swoją rolę.

Nowe regulacje

Tutaj musimy powiedzieć o dwóch rzeczach. Pierwsza to jest abolicja czynszowa, czyli artykuł 15ze ustawy covidowej z marca zeszłego roku, która powodowała, że najemcy w obiektach handlowych o powierzchni sprzedaży powyżej 2 tys. m2 mogli nie płacić czynszów w zamian za przedłużenie umowy najmu o okres 6 miesięcy. Te regulacje obowiązują do dzisiaj. Z punktu widzenia właścicieli centrów handlowych są to normy bardzo krzywdzące, powodują bowiem, że właściciele centrów handlowych nie otrzymują wpływów z czynszu. Na dzisiaj jest to kwota  ponad 5,5 mld zł strat wpływów z czynszu, z czego 3,5 mld zł to są straty pochodzące właśnie z abolicji czynszowej, a 2 mld wynikają z dobrowolnych negocjacji pomiędzy wynajmującymi a najemcami. Zatem wynajmujący są w coraz gorszej sytuacji. Centra muszą być oświetlone, muszą być ogrzane, muszą być posprzątane, muszą być chronione. One są w końcu otwarte, bo niektóre sklepy w centrach handlowych nadal funkcjonują i działają. Od początku wprowadzenia tej regulacji wynajmujący apelowali do rządu, aby ją zmienić.

1 kwietnia premier Morawiecki i wicepremier Gowin ogłosili na konferencji prasowej projekt wprowadzenia nowych regulacji czynszowych, jeszcze bardziej pogarszających pozycję centrów handlowych. Rząd proponuje, żeby w trakcie kolejnych lockdownów, a nie wiemy, ile ich jeszcze będzie, najemcy płacili wynajmującym 20 proc. czynszu, a pozostałe 80 proc. należności zostało zredukowane. Po okresie lockdownu zaś, przez kolejne 3 miesiące, najemcy mają płacić tylko połowę czynszu. Z naszego punktu widzenia ta propozycja jest zła. Ona w ogóle nie powinna być dyskutowana. 

Przywróćmy niedziele handlowe

Stanowisko branży w sprawie niedziel handlowych jest takie, że to nie ustawa i nie ustawodawca powinien regulować to, czy branża handlowa może pracować w niedzielę, czy nie, czy ludzie mogą kupować w niedzielę, czy nie i jak mają spędzać wolny czas. Stanowisko rządu skupia się natomiast na kwestii zapewnienia odpoczynku i zapewnienia dni wolnych pracownikom, ale tak jak powiedziałem, można ten problem rozwiązać w zupełnie inny sposób, nie wylewając dziecka z kąpielą i nie zakazując  handlu w niedzielę. 

Po pandemii ten rynek będzie wracał do normy i myślę, że bardzo dynamicznie. Można sobie jednak życzyć deregulacji, by rząd nie ingerował i nie próbował regulować tego rynku, bo to przynosi tylko więcej szkody niż pożytku. Mówię tutaj nie tylko o niedzielach handlowych, ale też o regulacjach czynszu i podobnych pomysłach rządu, które mogą spowodować tylko większe zamieszanie i utrudnienie w działalności branży handlowej.

Autor

Najnowsze