19 C
Warszawa
sobota, 25 maja 2024

Koniecznie przeczytaj

Dyrektywa dotycząca podgrzewanego tytoniu niesie negatywne skutki gospodarcze

Konieczność wdrożenia w Polsce dyrektywy Komisji Europejskiej o podgrzewanych wyrobach tytoniowych może przynieść negatywne i nieodwracalne skutki dla polskiej gospodarki oraz dla budżetu państwa – uznali eksperci Ośrodka Analiz im. Cegielskiego. Ich zdaniem dyrektywa jest wadliwa prawnie i została słusznie zaskarżona do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

– Dyrektywa delegowana o podgrzewanych wyrobach tytoniowych, która miała tylko uszczegóławiać nadrzędną dyrektywę tytoniową, tak naprawdę wprowadza nowe rozwiązania i definicje, do czego Komisja Europejska nie była upoważniona – powiedział na konferencji prasowej w Warszawie Łukasz Bernaciński, wiceprezes Ośrodka Analiz Prawnych, Społecznych i Gospodarczych im. Hipolita Cegielskiego (OAC).

Eksperci OAC podkreślali, że w całej sprawie chodzi przede wszystkim o niedostatki mechanizmu przygotowywania i wydawania dyrektyw przez Komisję Europejską. Wezwali do stworzenia mechanizmu kontroli państw członkowskich UE nad weryfikacją aktów prawnych niższego rzędu oraz systemu, który będzie pozwalał na opóźnienie ich wdrożenia do czasu ewentualnej ostatecznej decyzji TSUE.

– Dyrektywa delegowana o podgrzewanych wyrobach tytoniowych słusznie została zaskarżona do TSUE, ponieważ może to być jedyna droga jej weryfikacji – zauważył Bernaciński. Wskazał, że Komisja Europejska całkowicie zignorowała protesty złożone przez Cypr, Bułgarię, Grecję i Włochy, które uznały, że zakres dyrektywy delegowanej wykracza poza kompetencje przekazane Komisji.

Współautorka raportu, Anna Wawrzyniak, zwróciła uwagę na istotne wątpliwości prawne.

– Dyrektywa delegowana może jedynie doprecyzować akt główny, a tymczasem wprowadzono w niej nową definicję dotyczącą podgrzewanych wyrobów tytoniowych – podkreśliła. – Definicja należy do elementów istotnych aktu prawnego, a one nie mogą być zmieniane w akcie doprecyzowującym – dodała Wawrzyniak.

Autorzy raportu zwrócili uwagę na negatywne skutki budżetowe i gospodarcze dyrektywy delegowanej. Warzyniak zwróciła uwagę na bardzo krótki termin wdrożenia do prawodawstwa krajowego. – W efekcie producenci i dystrybutorzy będą musieli podgrzewane wyroby smakowe w krótkim czasie wycofać z oferty i mogą nie zdążyć sprzedać już wyprodukowanych wyrobów. W wymiarze całego państwa będziemy się mierzyć natomiast z brakiem spodziewanych wpływów z podatku akcyzowego – mówiła ekspertka OAC.

Nowy zakaz może doprowadzić do powstania szarej strefy, niosącej ryzyko kolejnych strat dla budżetu i narazi konsumentów na ryzyko zdrowotne, związane z korzystania z nieprzebadanych produktów, znajdujących się poza kontrolowanym obrotem. Bernaciński zwrócił uwagę, że nawet jeżeli TSUE uzna, iż dyrektywa została wydana w sposób wadliwy, a będzie ona już wdrożona w Polsce, to i tak będzie to oznaczało negatywne i nieodwracalne skutki dla polskiej gospodarki.

Jeden z recenzentów raportu OAC, radca prawny, dr nauk prawnych Marcin Niedbała zwrócił uwagę na szerszy wymiar skutków prawnych i fiskalnych przejmowania przez Komisję Europejską kolejnych kompetencji państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego. Wskazał między innymi na planowane obrady państw sygnatariuszy Konwencji Ramowej WHO o Ograniczeniu Użycia Tytoniu (WHO FCTC) w Panamie 20-25 listopada br., gdzie Komisja Europejska chce, bez wcześniejszego uzgodnienia na drodze konsensusu, reprezentować wspólne stanowisko całej Unii Europejskiej.

Ekspert OAC wskazał, że takie działanie może oznaczać wykroczenie przez Komisję Europejską poza jej uprawnienia.

– Sprawy fiskalne powinny należeć do kompetencji ministrów finansów państw członkowskich. Jeżeli KE podejmie skuteczne działania, aby jej mandat został rozszerzony i by mogła modyfikować swoje stanowisko nawet w ustaleniach podczas konferencji, to mogłoby wypaczyć uwagi zgłaszane przez państwa członkowskie i stworzyć ryzyko naruszenia ich suwerenności w sprawach podatków, w tym akcyzy – mówił Marcin Niedbała.

Recenzent raportu, dr Janusz Roszkiewicz, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz ekspert w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, zwrócił uwagę, że w obecnym stanie prawnym Polska nie może przeciwstawić się wdrożeniu wadliwie przygotowanej dyrektywy delegowanej.

– W przyszłości widziałbym miejsce na wprowadzenie, na poziomie prawa UE, dodatkowej procedury akceptacji takich dyrektyw, aby stworzyć skuteczny system hamulców i równowagi w zakresie dokumentów delegowanych. Inaczej będzie wychodziło na to, że państwa członkowskie działają nieefektywnie, a KE je tłamsi – mówił Janusz Roszkiewicz.

Adwokat Jerzy Kwaśniewski, wiceprezes Ośrodka Analiz Cegielskiego, zwrócił uwagę na szerszy kontekst powstania wadliwej prawnie dyrektywy dot. podgrzewanego tytoniu.

– To przykład globalnej tendencji, żeby w sprawach trudnych i ryzykownych, dotyczących wolności obywatelskich czy wolności gospodarczej i stabilności inwestycji, dokonać eksportu kompetencji do technokratycznych organów eksperckich, nad którymi kontrola demokratycznych rządów jest iluzoryczna. Jest to paradoksalnie wygodne dla rządów w państwach demokratycznych, bo zdejmuje z nich odpowiedzialność polityczną wobec ich wyborców – mówił Jerzy Kwaśniewski.

Według Kwaśniewskiego przykładami organizacji, które mnożą własne kompetencje kosztem suwerennych państw członkowskich, są nie tylko Unia Europejska, ale także ONZ czy Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Jak podkreślał, są to organy międzynarodowe, które nie są wyłaniane w procedurze demokratycznej, ale ich działalność ma konsekwencje dla państw demokratycznych.

– Do szczególnie rażących sytuacji dochodzi wtedy, gdy w efekcie takiego przejmowania kompetencji następuje uderzenie w przedsiębiorców, co może zaburzyć fundamentalne kwestie bezpieczeństwa obrotu handlowego – mówił Jerzy Kwaśniewski.

Wiceprezes OAC zwrócił uwagę na postulowaną w raporcie konieczność powołania międzynarodowego organu weryfikacyjnego, który badałby prawidłowość wdrożenia unijnych aktów prawnych niższego rzędu.

– W takich sytuacjach powinna obowiązywać zasada, że jeżeli jest źródłowa wada dyrektywy, to taki zaskarżony akt prawny nie obowiązuje do momentu decyzji TSUE” – argumentował Jerzy Kwaśniewski, podkreślając, że Polska powinna w tej sprawie bronić swojej suwerenności. „Rolą państwa suwerennego jest obrona tej suwerenności. Polska, dopóki nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia TSUE, powinna się wstrzymywać z implementacją dyrektywy, żeby nie doszło do sytuacji stworzenia nowych warunków rynkowych dla całej branży bez jakiejkolwiek podstawy prawnej w prawie wspólnotowym – mówił Kwaśniewski.

Według niego niezbędna jest polityczna reakcja, przynajmniej regionalna, np. wśród państw Grupy Wyszehradzkiej.

            Źródło: PAP MediaRoom

Najnowsze