|

Koszty finansowania raczej już niższe nie będą

Wojna w Iranie dała nowy impuls inflacyjny. W efekcie wszystko wskazuje na to, że minimum, jeśli chodzi o koszty finansowania w tym cyklu obniżek stóp procentowych, mamy już za sobą.

Doskonale pamiętamy mocny skok inflacji, który uderzył w znaczną część świata w 2022 i 2023 r. w związku z pandemią i działaniami Rosji. W niektórych krajach, jak w Polsce, dodały się do tego jeszcze czynniki wewnętrzne. W efekcie zanotowaliśmy wzrost cen dawno niespotykany. W przypadku USA od prawie pięćdziesięciu lat, a w przypadku Polski od ponad dwudziestu.

Oczywiście inflacja nie uderzyła wszędzie, czego najlepszym przykładem są Chiny, borykające się w ostatnim czasie raczej z deflacją, czyli spadkiem cen. W krajach, w których ceny zaczęły gwałtownie rosnąć, trzeba było oczywiście z tym zjawiskiem walczyć, czyli podwyższać stopy procentowe. W efekcie mocno wzrosły koszty finansowania. Mówiąc innymi słowy, podrożały wszelkiego rodzaju kredyty i pożyczki oparte na zmiennej stopie procentowej.

W apogeum walki z inflacją koszty finansowania w euro i złotówkach – kredyty i pożyczki w tych dwóch walutach są z punktu widzenia działalności gospodarczej w naszym kraju najistotniejsze – mocno się do siebie zbliżyły. Czyli oprocentowanie na przykład kredytu w euro nie było dużo niższe niż w złotych.

Potem znowu doszło do pogłębienia różnicy na skutek mocniejszych cięć stóp w strefie euro. Było to możliwe dzięki szybszemu wygaszaniu inflacji. W pewnym momencie spadła ona nawet do poziomu poniżej celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego, który wynosi 2 proc. w ujęciu rok do roku. Główna stopa EBC została obniżona do poziomu 2,15 proc., który można uznać za docelowy.

W przypadku Polski proces ograniczania nadmiernego wzrostu cen trwał nieco dłużej i w 2026 r. weszliśmy z główną stopą referencyjną na poziomie 4,0 proc., spodziewając się dalszych cięć. W optymistycznej wersji nawet o punkt procentowy, w pesymistycznej przynajmniej o 25 pb.


Gdzie trafiają twoje podatki? Wydatki państwa bez cenzury


I kiedy wydawało się, że taki koszt finansowania w euro utrzyma się na dłużej, a w przypadku Polski po kolejnym cięciu czy cięciach również długo nie zobaczymy zmian, doszło do wojny w Iranie, która doprowadziła do podwyższenia inflacji.

Dzisiaj musimy zakładać, że w perspektywie kolejnych miesięcy i kwartałów koszt finansowania w strefie euro wzrośnie, a w Polsce w najlepszym razie utrzyma się na obecnym poziomie. Możemy zatem postawić tezę, że obecny cykl luzowania polityki monetarnej, czyli właśnie obniżania stóp procentowych, się zakończył.

Prezes NBP wyraźnie odcinał się od określenia działań w ostatnich miesiącach jako cyklu obniżek, ale de facto tak możemy do tego podchodzić. Czyli, znowu mówiąc wprost, doszliśmy do minimum, jeśli chodzi o oprocentowanie kredytów i pożyczek. Jeśli teraz będziemy zaciągać jakieś zobowiązania, to trzeba zakładać, że w perspektywie nieco dłuższej raczej będzie drożej.

No i jeśli ktoś myśli o takim instrumencie jak stała stopa procentowa, to moim zdaniem w sposób szczególny warto go dzisiaj rozważyć.

Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że ostatnie lata to różnego rodzaju niespodziewane wydarzenia. Nikt nie zakładał na początku 2020 r. – ja w każdym razie nikogo takiego nie znam – że inflacja w Polsce spadnie. A jednak spadła, choć nie na długo, bo przyszła pandemia i odgórnie zamrożono naszą aktywność. Załamanie popytu wygasiło wzrost cen. Ale w drugiej fazie pandemii odbicie konsumpcji i ograniczenia podaży wygenerowały mocny impuls inflacyjny.

Zmierzam do tego, że niestety zawsze coś nas może zaskoczyć. I o tym pamiętajmy.

Podobne wpisy