Sukces jest sumą dobrych decyzji

Rynki finansowe od zawsze są przestrzenią silnych emocji. Mówimy o boomach i załamaniach, strachu i chciwości, depresjach i maniach, euforii i panice. Są byki wierzące w dalsze wzrosty i niedźwiedzie oczekujące pogorszenia koniunktury. Każdego dnia uczestnicy rynku analizują sentyment inwestorów i zastanawiają się, jakie może mieć on konsekwencje dla przyszłych notowań.

Kyle Rodda, ekspert capital.com

Kiedy dorastałem, podobnie jak wielu chłopców, marzyłem o karierze sportowca. Zanim zrozumiałem, że natura nie obdarzyła mnie predyspozycjami niezbędnymi do zostania gwiazdą sportu, poświęcałem cały swój czas i energię na treningi oraz budowanie formy, które miały pomóc mi spełnić to marzenie. Mój ojciec chętnie podsycał te ambicje – być może kosztem znacznie ważniejszych spraw, takich jak matematyka czy inne zainteresowania, które mogłyby okazać się bardziej przydatne w życiu. Jedno zdanie powtarzał jednak niezmiennie przed treningami, podczas meczów czy wtedy, gdy godzinami biegałem za piłką w ogrodzie: „sport to w 10 proc. talent, a w 90 proc. nastawienie psychiczne”.

Jak można się domyślić, zawodowym sportowcem nie zostałem. Być może mój ojciec zbyt rzadko podkreślał, że w sporcie naturalne predyspozycje są bezwzględnym warunkiem sukcesu. Jeden z trenerów ujął to kiedyś dosadnie: jeśli chcesz zostać sportowcem, możesz być niski, możesz być szczupły, możesz być wolny – ale nie możesz być jednocześnie wszystkim naraz.

Jednak gdy moje priorytety się zmieniły, a sportowe marzenia ustąpiły miejsca znacznie bardziej realistycznej karierze na rynkach finansowych, lekcja ojca dotycząca znaczenia odpowiedniego nastawienia nie straciła na aktualności. Po ponad dekadzie pracy w branży mogę stwierdzić, że wszystkie osoby odnoszące sukcesy jako traderzy czy inwestorzy łączy jedna cecha: właściwa psychologia działania.

Rynki finansowe od zawsze są przestrzenią silnych emocji. Mówimy o boomach i załamaniach, strachu i chciwości, depresjach i maniach, euforii i panice. Są byki wierzące w dalsze wzrosty i niedźwiedzie oczekujące pogorszenia koniunktury. Każdego dnia uczestnicy rynku analizują sentyment inwestorów i zastanawiają się, jakie może mieć on konsekwencje dla przyszłych notowań.

To środowisko, które łatwo może przytłoczyć, zaburzyć racjonalne myślenie i utrudnić podejmowanie trafnych decyzji. Jednocześnie dla wielu osób staje się źródłem paraliżującego lęku przed popełnieniem błędu, który skutecznie zniechęca do działania.

Przez osiem lat pracy jako analityk na platformie tradingowej miałem okazję wielokrotnie obserwować te mechanizmy w praktyce. To, jak przewidywalne potrafią być ludzkie zachowania, bywa wręcz zaskakujące.

W przypadku inwestorów aktywnie handlujących na rynku często można zauważyć tendencję do zajmowania pozycji przeciwnych do dominującego trendu. Próbują sprzedawać aktywa, których ceny rosną, oraz kupować te, które znajdują się w trendzie spadkowym. Gdy rynek porusza się przeciwko nim, pozwalają stratom narastać. Gdy natomiast transakcja zaczyna przynosić zyski, zbyt szybko zamykają pozycję i inkasują zysk. W efekcie w dłuższej perspektywie straty często przewyższają osiągane zyski.

Inwestorzy długoterminowi – a warto podkreślić, że inwestowanie i trading to dwa różne podejścia, którym towarzyszą odmienne zachowania i mechanizmy psychologiczne – również nie są wolni od przewidywalnych błędów poznawczych.

Na rynkach regularnie pojawiają się okresy FOMO (Fear of Missing Out), czyli lęku przed przegapieniem okazji. Inwestorzy angażują kapitał w aktywa, które już znacząco wzrosły, obawiając się, że ominie ich dalszy ruch. Z drugiej strony występuje zjawisko FONGO (Fear of Not Getting Out), kiedy gwałtowne spadki wywołują paniczną sprzedaż aktywów ze strachu przed jeszcze większymi stratami.

Oba zachowania są przejawem podejmowania decyzji pod wpływem emocjonalnej presji – i oba zazwyczaj prowadzą do gorszych rezultatów inwestycyjnych.

Niezależnie od tego, czy mówimy o traderach, czy inwestorach, źródła problemów są zazwyczaj podobne. Emocje prowadzące do błędnych decyzji są wpisane w ludzką naturę. Daniel Kahneman i Amos Tversky opisali szereg mechanizmów poznawczych, które skłaniają nas do zachowań irracjonalnych i często działających na naszą niekorzyść.

Mamy naturalną skłonność do awersji do strat – strata boli bardziej, niż cieszy zysk tej samej skali. Ulegamy efektowi posiadania, przeceniając wartość aktywów, które już należą do nas. Intuicyjnie źle oceniamy prawdopodobieństwo zdarzeń i często przeceniamy atrakcyjność scenariuszy mało prawdopodobnych, ale potencjalnie bardzo zyskownych. Ulegamy również tzw. regule szczytu i końca, zapamiętując doświadczenia przede wszystkim przez pryzmat ich najbardziej emocjonalnego momentu lub zakończenia, co wpływa na przyszłe decyzje. Zbyt często podejmujemy działania pod wpływem impulsu, zamiast kierować się planem i chłodną oceną sytuacji.

Zasada 90 proc.

Każdy inwestor i trader musi mierzyć się z licznymi pułapkami psychologicznymi. W przeciwieństwie jednak do kariery zawodowego sportowca, tych ograniczeń nie determinują niezmienne cechy fizyczne. Można nad nimi pracować i stopniowo je przezwyciężać.

Najlepsi inwestorzy i traderzy, których spotkałem, wykazywali wiele wspólnych cech. Zaczynali od wyznaczania celów – realistycznych, konkretnych i mierzalnych. Następnie budowali strategię prowadzącą do ich realizacji. Konsekwentnie trzymali się przyjętych założeń, unikając rozpraszających bodźców i pokusy ciągłych zmian. Zamiast radykalnie przebudowywać swoje podejście, wprowadzali niewielkie, stopniowe usprawnienia.

Z góry określali warunki wejścia w transakcję lub inwestycję, a także – co często jeszcze ważniejsze – moment wyjścia z rynku. Stosowali rygorystyczne zasady zarządzania ryzykiem i dbali o kontrolowanie emocji. Nie popadali ani w euforię po sukcesach, ani w przygnębienie po porażkach.

Kluczową cechą skutecznych uczestników rynku jest zrozumienie, że dobre decyzje kumulują się w czasie. Budowanie wyników inwestycyjnych to proces składający się z wielu niewielkich zysków i strat, a nie droga na skróty do szybkiego wzbogacenia się.

Odwołując się do kolejnej sportowej analogii, rynki finansowe przypominają raczej maraton niż sprint.

Łatwo o tym mówić, znacznie trudniej wcielić te zasady w życie. To właśnie dlatego skuteczni inwestorzy i traderzy pozostają mniejszością. Wiedza i umiejętności stanowią jedynie część wyzwania. Zdecydowanie większą rolę odgrywa psychologia.

Ludzkiego sposobu myślenia nie da się zmienić z dnia na dzień. Podobnie jak rozwój kompetencji inwestycyjnych, jest to proces stopniowy. Rynki finansowe pozostają miejscem pełnym emocji i często irracjonalnych zachowań. Jednak odpowiednie narzędzia, jasno określone procedury i konsekwencja w działaniu mogą pomóc inwestorom podejmować coraz lepsze decyzje.

Podobne wpisy