-1 C
Warszawa
czwartek, 1 grudnia 2022
Advertisement

Skok na akcje

Koniecznie przeczytaj

Jak Michał Lisiecki odkupił od PMPG udziały Orlego Pióra.

 Prezes notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych Platformy Mediowej Point Group Michał Lisiecki odkupił (jako osoba fizyczna) od niej akcje spółki Orle Pióro (dawniej Tv Point Group – spółka zależna od PMPG) za rekordowo niską cenę. Rzeczniczka prezesa broni się, że możliwość wykupienia akcji Orlego Pióra od PMPG przez Lisieckiego było przewidziane w umowie założycielskiej. Rynek nie był jednak poinformowany o takiej opcji. KNF nie chce udzielać informacji o podjętych przez siebie działaniach.

Wisienka z tortu

Platforma Mediowa Point Group (PMPG Polskie Media) to spółka notowana na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Spółka posiada udziały w dwóch kluczowych spółkach zależnych – AWR Wprost – wydającej tygodnik „Wprost” oraz Orle Pióro (do 2013 r. Tv Point Group) wydającej tygodnik „Do Rzeczy”.

Kondycja tygodnika „Wprost” stoi dzisiaj pod znakiem zapytania. Niedawno zrezygnowano z jednego wydania majowego – według oficjalnej wersji powodem przerwy były święta majowe. Wszystkie pozostałe poniedziałkowe tygodniki jednak się ukazały, co wskazywałoby, że wydanie numeru nie przyniosłoby zysku. Ostatnimi czasy z tygodnika odeszło wielu dziennikarzy a dane dotyczące sprzedaży podawane przez ZKDP odzwierciedlają rzeczywistość równie celnie, co podawanie walorów przyrodzenia razem z długością kręgosłupa.

W lepszej kondycji jest tygodnik „Do Rzeczy”, którego sprzedaż jest znacznie wyższa od „Wprost”, a dzięki zmianie ekipy rządzącej jest zasilany reklamami ze spółek Skarbu Państwa. Według podanych przez portal WirtualneMedia.pl danych cennikowych w pierwszym kwartale 2016 r. wydatki reklamowe Spółek Skarbu Państwa w „Do Rzeczy” wyniosły 261 tys. zł , a wydatki reklamowe ministerstw 424 tys. zł .

Tym samym Orle Pióro budowało wartość PMPG, które posiadało w nim udziały. Tymczasem 4 lutego zarząd PMPG Polskie Media zbył na rzecz swojego prezesa (jako osoby fizycznej) 151 udziałów w spółce Orle Pióro. Co ciekawsze – notowana na giełdzie PMPG nie tylko zbyła ważne dla siebie udziały, ale zbyła je po rekordowo niskiej cenie. Za 151 udziałów Orlego Pióra Lisiecki zapłacił raptem 276 tys. i 28 zł.

Efekt tej transakcji jest jeszcze jeden. Lisiecki stał się właścicielem 50,1 proc. kapitału zakładowego i 50,1 proc. udziału głosów w ogóle na zgromadzeniu wspólników – de facto przejął kontrolę nad Orlim Piórem.

Dziwna cena

Skoro za 151 udziałów, stanowiących 15,1 proc. spółki Lisiecki zapłacił kierowanej przez siebie spółce giełdowej 276 028 zł, to przeliczając na 100 proc. daje nam to wartość Orlego Pióra na poziomie 1,8 mln zł. To absurdalnie niska kwota. PMPG będąca spółką giełdową utraciła natomiast kontrolę nad ważną dla siebie spółką Orle Pióro.

Jak zauważył portal wPolityce.pl – „Kapitalizacja PMPG na dzień 21.03.2015 wynosi 24,5 mln zł. W sprawozdaniu Zarządu czytamy, iż przychody Orlego Pióra stanowią 25 proc. Rodzi się zatem pytanie, czy wobec tego wartość spółki przynoszącej 1/4 przychodów to zaledwie 1,8 mln zł?” Lisiecki miał nie zapłacić również przyjętej na rynku dodatkowej premii za przejęcie kontroli.

– Spółka Orle Pióro już na etapie rozmów i umowy intencyjnej  została zdefiniowana jako spółka pomiędzy dziennikarzami a PMPG SA i Michałem Lisieckim jako inwestorem indywidualnym, gwarantem transakcji.  – powiedziałą rzecznik PMPG Anna Pawłowska-Pojawy. – Prezes PMPG Polskie Media od początku rozpoczęcia działalności wydawniczej przez spółkę Orle Pióro był jej znaczącym udziałowcem (posiadał 35 proc. udziałów).  W okresie, w którym spółka rozpoczęła działalność wydawniczą, jako osoba prywatna zainwestował w nią znaczne środki finansowe, umożliwiając jej rozpoczęcie i dalsze prowadzenie działalności. Poniósł całe finansowe ryzyko niepowodzenia przedsięwzięcia. Tym samym PMPG została udziałowcem spółki, nie ponosząc żadnych nakładów finansowych, a „jedynie” wnosząc swoje zasoby administracyjne. Taka konstrukcja wynikała z faktu, iż w tamtym okresie PMPG nie posiadała wolnych środków, które mogłaby zainwestować w start-upowe przedsięwzięcie obarczone znaczącym ryzykiem.

Umowy założycielskie spółki Orle Pióro, na mocy których udziałowcami byli redaktorzy wnoszący do spółki swoją pracę oraz Michał Lisiecki, zapewniający finansowanie (i ponoszący ryzyko), przewidywały opcje na odkupienie od PMPG części udziałów, z których to opcji udziałowcy mogli skorzystać w przyszłości. Opcje, zgodnie z praktyką rynkową, stanowiły zachętę i wynagrodzenie dla kluczowych osób angażujących się w działalność spółki. Były one systematycznie realizowane przez redaktorów aż do ich wyczerpania. Z opcji także skorzystał Lisiecki, czego skutkiem była transakcja, o której spółka poinformowała raportem bieżącym. Wartość transakcji była wynikiem porozumienia w sprawie opcji, a zatem nie odzwierciedlała aktualnej wartości udziałów, która nie jest znana, bowiem wycena Spółki nie była sporządzana (nie było takiej potrzeby).

PMPG nie poniosła żadnej szkody na skutek tej transakcji. A ponieważ Spółka wciąż rozwija się i potrzebuje dalszych środków finansowych na planowane projekty, PMPG jako wspólnik ma pierwszeństwo w objęciu dodatkowych udziałów i może zwiększyć swój udział w przedsięwzięciu – tłumaczyła rzecznik. Gdy jednak spytaliśmy ją o to, czy rynek był informowany o opcji preferencyjnego wykupu akcji Orlego Pióra usłyszeliśmy, że spółka „nie miała obowiązku, aby podawać takie informacje”.

Z pytaniami o to, jakie działania w tej sprawie podjęła Komisja Nadzoru Finansowego zwróciliśmy się do rzecznika Łukasza Dajnowicza. – Nie możemy informować o poszczególnych sprawach nadzorczych, ze względu na tajemnicę zawodową z art. 147 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi w związku z art. 19 ustawy o nadzorze nad rynkiem kapitałowym – usłyszeliśmy. Proszony o komentarz do naszej informacji nt. wszczęcia przez KNF postępowania w tej sprawie rzecznik zasłonił się tajemnicą zawodową.

Autor

Poprzedni artykułLewa kasa prezydenta Gdańska?
Następny artykułDoradztwo podatkowe

Najnowsze