12 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Przychodzi Lisiecki do PKP

Koniecznie przeczytaj

Właściciel „Wprost” chciał od PKP podpisania umowy na usługi marketingowe z tygodnikiem, sugerując powstrzymanie dziennikarzy opisujących ministra transportu, nadzorującego tę państwową spółkę – wynika z korespondencji prezesa PKP z ówczesnym szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

– Michał Lisiecki poinformował mnie, że dysponuje informacjami na temat nieprawidłowości w Grupie PKP zebranymi przez dziennikarzy „Wprost”, którzy przygotowują w tej sprawie artykuł; dodał, że jest to ten sam zespół dziennikarzy, który od kilku tygodni pracuje nad artykułami poświęconymi ministrowi Sławomirowi Nowakowi, nadzorującemu Grupę PKP – czytamy w notatce Jakuba Karnowskiego, ówczesnego prezesa PKP, do szefa CBA Pawła Wojtunika.

Karnowski alarmował, że mimo stwierdzenia nieprawdziwości doniesień „Wprost”, właściciel tygodnika chciał, by prezes PKP podpisał umowy na usługi marketingowe. Miały być „argumentem” w rozmowie z podległymi Lisieckiemu pracownikami.

Cena życia ministra

Według notatki wysłanej do szefa CBA Karnowski spotkał się z Michałem Lisieckim 9 maja 2013 r. ok. godziny 15:00 w siedzibie PKP w Warszawie. O spotkanie wnioskował Lisiecki – prezes PMPG (spółka wydająca „Wprost”).

Po wysłuchaniu rewelacji Lisieckiego prezes PKP odparł, że jego doniesienia są nieprawdziwe i odniesie się do nich (tak też zrobił 11 maja w mailu wysłanym do właściciela „Wprost” o godz. 15:23).

– Następnie Pan Lisiecki zaproponował natychmiastowe podpisanie umów marketingowych pomiędzy tygodnikiem „Wprost” a Grupą PKP – czytamy dalej w notatce do szefa CBA.

Co ciekawe – rozmowy na temat takich umów miały toczyć się od 8 marca 2013 r. – czyli na miesiąc przed rozpoczęciem publikacji w tygodniku „Wprost” na temat ówczesnego ministra nadzorującego PKP Sławomira Nowaka.

– Po mojej stanowczej odmowie (stwierdziłem – cytuję z pamięci – „to nie jest dobry moment”, „źle by to teraz wyglądało”) zaproponował (Lisiecki – red.) zadraftowanie takiej umowy (nawet bez podpisywania), włożenie do szuflady i podpisanie jej za jakiś (krótki) czas; zasugerował przy tym, że istnienie takiej umowy mogłoby być dla niego argumentem w rozmowie z dziennikarzami; w tym kontekście zrozumiałem to następująco: dziennikarze mogą wówczas przestać atakować ministra Nowaka – czytamy dalej w notatce prezesa PKP do szefa CBA.

– Powiedziałem także, że do rozmów, które się toczyły, powinniśmy wrócić za kilka miesięcy, ponieważ podpisanie lub nawet przygotowanie takiej umowy teraz mogłoby zostać odebrane jako próba wpływania na działania dziennikarzy tygodnika „Wprost” – podsumowuje prezes PKP.

Prezes PKP w swojej notatce do szefa CBA podkreśla, że sytuacja, w której postawił go wydawca „Wprost”, nie miała dobrego wyjścia. Jeżeli umowa zostałaby podpisana, to zachowanie takie mogłoby zostać uznane za próbę przekupienia dziennikarzy, piszących serię artykułów stawiających ministra transportu i podległą mu spółkę PKP w złym świetle.

Niepodpisanie umowy – które to rozwiązanie prezes PKP uznał za właściwe – mogło zostać uznane za „karę” dla „Wprost” za publikację nieprzychylnych wobec ministra i PKP artykułów.

Notatka skierowana do szefa CBA datowana jest na 17 maja 2013 r.

„Wprost” na polowaniu

Prezes PKP nie był jedynym szefem spółki Skarbu Państwa, którego z dziwną propozycją odwiedziło „Wprost”. Według dokumentów ABW, które publikowaliśmy w ub. roku, na przełomie grudnia 2013 i stycznia 2014 r. do Biura Komunikacji PSE S.A. (Polskie Sieci Elektroenergetyczne – jednoosobowa spółka Skarbu Państwa – red.) wpłynęła oferta tygodnika „Wprost” z propozycją medialnej promocji spółki PSE. Propozycja opiewała na kwotę około 3 mln zł. Została odrzucona przez PSE S.A. z uwagi na zbyt wysokie koszty. W lutym 2014 r. w tygodniku „Wprost” ukazał się artykuł przedstawiający w negatywnym świetle osobę Henryka Majchrzaka – prezesa zarządu PSE S.A.

Prezes PSE wystąpił przeciwko tygodnikowi „Wprost” z powództwem cywilnym. Przedstawiciele tygodnika „Wprost” próbowali zakończyć spór polubownie, do czego jednak nie doszło. Na przełomie czerwca/lipca 2014 r. ze strony tygodnika „Wprost” wpłynęła do PSE S.A. propozycja polegająca na odpłatnym umieszczeniu nazwy oraz logo spółki PSE w pasku znajdującym się na stronie tytułowej publikacji tygodnika pt. „Energia dla klienta”. Oferta została odrzucona.

Prezes PSE wygrał wytoczony tygodnikowi proces, a na łamach pisma opublikowano przeprosiny autora zniesławiającego artykułu, Cezarego Bielakowskiego. Bielakowski – według KRS – był założycielem Związku Zawodowego „Porozumienie Pracowników Public Relations i Mediów Reputacja” oraz prezesem spółki Stereo, firmy Stereo Media Cezary Bielakowski oraz członkiem zarządu Sport Life Fundacja Promocji i Rozwoju Sportu.

Na przełomie grudnia 2012 r. i stycznia 2013 r. od należącego do Skarbu Państwa Totalizatora Sportowego właściciel „Wprost” chciał 2 mln zł w zamian za kontrakt reklamowo-promocyjny. Wówczas tygodnik również atakował opornego prezesa. Według notatki urzędowej ABW, Lisiecki w kontaktach z Wojciechem Szpilem, ówczesnym kandydatem na prezesa Totalizatora Sportowego, miał twierdzić, że przychodzi w imieniu ministra Skarbu Państwa (był nim wówczas Aleksander Grad).

– Michał Lisiecki stwierdził z jednej strony, że on nie wpływa na dziennikarzy i redaktora naczelnego „Wprost” w ich działalności prasowej. Jednak dodał po pewnym czasie, na co zwróciłem uwagę, że jeżeli Totalizator będzie współpracował ze „Wprost”, to należy oczekiwać, że tygodnik nie będzie publikował krytycznych tekstów na temat spółki, bo „dziennikarzom będzie głupio atakować kogoś, kto z nimi współpracuje” – czytamy w protokole zeznania Szpila.

Pytany o tamte dwa przypadki Lisiecki odpisał za pośrednictwem rzeczniczki PMPG, że są one „bezprawną i bezpodstawną insynuacją, naruszającą dobra osobiste prezesa Lisieckiego, których celem jest wyłącznie jego zniesławienie”, zdarzenia „nie miały miejsca”, a Lisiecki „nie zna osobiście” prezesa PSE ani Aleksandra Grada i nie powoływał się na wpływy u niego.

Autorzy tamtych publikacji są obecnie zatrudnieni w państwowych mediach (Michał Majewski – Polskie Radio 24, Cezary Bielakowski – wicenaczelny PAP).

Agencja Wymuszania Reklam „Wprost”?

O komentarz ws. notatki prezesa PKP do ówczesnego szefa CBA poprosiliśmy prawników.
– Nie wierzę, że ta notatka jest prawdziwa, bo gdyby to była prawda, to CBA musiałoby złożyć zawiadomienie do prokuratury o usiłowaniu wymuszenia rozbójniczego, które zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności – komentuje mec. Roman Giertych.

W imieniu Michała Lisieckiego, którego poprosiliśmy o komentarz w sprawie spotkania z prezesem Karnowskim, odpisał mec. Bogusław Kosmus: – Oświadczam, wykonując zlecenie mojego mandanta, że powyższy opis nie odpowiada rzeczywistości, stanowi natomiast pomówienie, które należy rozpatrywać, jako akt bezprawnego naruszenia jego dóbr osobistych. Adwokat Lisieckiego broni swojego mocodawcę dodając, że wymuszenie rozbójnicze odnosi się do stosowania przemocy, groźby zamachu na życie, zdrowie lub mienie więc pytanie o to, czy opisana sytuacja miała jego znamiona, ma charakter kuriozalny i stanowi jaskrawo bezprawny atak na dobra osobiste właściciela „Wprost”.

Korespondencja prezesa PKP z ówczesnym szefem CBA wyszła na jaw podczas procesu, w wyniku którego Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia umorzył postępowanie przeciwko wydawcy „Gazety Finansowej” z oskarżenia prywatnego Michała Lisieckiego i PMPG Polskie Media. Sąd podzielił stanowisko prezentowane przez obronę w tej sprawie, wskazując, że w artykułach „Gazety Finansowej” z 2013 r. (kiedy to pierwszy raz opisywane były propozycje właściciela „Wprost”) nie stawia się wprost tezy o szantażu, a jedynie opisuje prawdziwe fakty. W ocenie sądu dopuszczalne było ujawnienie opinii publicznej okoliczności, w których wydawca tygodnika „Wprost” pozyskiwał kontrakty marketingowe, tym bardziej że dotyczyło to spółek Skarbu Państwa. Zdaniem sądu fakt, iż oferty były składane równocześnie z jednoznacznie krytycznymi publikacjami w tygodniku „Wprost”, mógł budzić zastrzeżenia, a co najmniej wzmożone zainteresowanie opinii publicznej.

Według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy sprzedaż ogółem (suma sprzedaży egzemplarzowej wydań drukowanych, sprzedaży egzemplarzowej e-wydań oraz wszystkich form prenumeraty wydań drukowanych i prenumeraty e-wydań) tygodnika „Wprost” spadła w grudniu poniżej 20 tys. egzemplarzy i wyniosła 19 486 egz.

JKW1

Autor

Poprzedni artykułJak kłamie Doda
Następny artykułCzego boi się KGHM?

Najnowsze