19.5 C
Warszawa
sobota, 2 lipca 2022

Na czym wyłoży się PiS

Koniecznie przeczytaj

PiS straci władzę, ale po pierwsze nie nastąpi to szybko, po drugie, nie z tych powodów, o których piszą salonowe media.

Tak, jesteśmy ludzkimi panami, bo jesteśmy panami w przeciwieństwie do niektórych ludzi – mówił Jarosław Kaczyński w Sejmie. Szef PiS, wbrew nagonce salonowych mediów, nie wywyższał swojego środowiska, ale reagował na chamskie zaczepki posłów opozycji. Mimo to przekaz medialny był skrajnie niekorzystny dla obecnej władzy i zapewne odejmie w kolejnych sondażach jej parę punktów procentowych. Ta historia, zresztą charakterystyczna dla temperamentu szefa PiS, nie będzie miała większego wpływu na losy tej formacji. Rządy tej partii skończą się w pewnym momencie zawałem, bo opierają się na konkretnych ludziach, a nie na procedurach. Dramatyczny koniec sanacji w Polsce w 1939 r., w którym ekipa rządząca doprowadziła do wojny na dwa fronty z dwoma wówczas najsilniejszymi państwami świata, była możliwa tylko dlatego, że stworzono system rządów dla osobowości formatu Józefa Piłsudskiego. Gdy jego zabrakło, system pozostał. Brakowało jednak ludzi, którzy mieliby zdolności intelektualne dźwigać „garnitur” władzy po Piłsudskim.

Największy grzech PiS

PiS w warstwie programowej to partia chrześcijańsko-socjalistyczna. Mało kto tam jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak funkcjonuje gospodarka. Można powiedzieć, że rządy PiS przyniosły pewien postęp. Prezes PiS Jarosław Kaczyński, zdaje się jedynym z nielicznych polityków po 1989 r. sprawujących realną władzę, którym autentycznie zależy na poprawie sytuacji w kraju. Ekipa Donalda Tuska, mówiąc językiem młodzieżowym, olała sprawę rozwoju i zajęła się dostarczaniem ciepłej wody w kranie. Nie próbowała niczego reformować, niczego zmieniać. Zajęła się wyłącznie własnymi karierami i swoich kolegów. A przecież widać gołym okiem, że Polska ma problemy. „Eksport” 2,5 mln ludzi za granicę nie sprawił, że pozbyliśmy się problemu nieefektywnej gospodarki i 25 proc. bezrobocia. Po prostu ów eksport pozwolił utrzymać nieefektywny system rządów. Gdyby bowiem ci ludzie nie mogli wyjechać i zarabiać np. na Wyspach Brytyjskich, to w kraju wybuchłaby rewolucja. Problemem PiS jest to, że blisko 1,5 roku po objęciu rządów, nie zrobił nic dla przedsiębiorców. Co więcej, były groźne pomruki prezesa, który chciał ścigać firmy za to, że nie inwestują. Jak celnie skomentował to Roman Giertych, spowodowane było to tym, że o gospodarce wypowiadali się ci, którzy nigdy nie wystawili faktury. Największym grzechem PiS jest bowiem to, że opiera się nie na kompetentnych ludziach, ale na „swoich”, „zaufanych”. A ci, mimo szczerych chęci, nie mają pomysłu na wydobycie Polski z „pułapki średniego wzrostu gospodarczego”.

Drugi grzech PiS

Środowiska wolnościowe (większość skupiona jest wokół „Najwyższego Czasu!”) i PiS miały zbliżoną diagnozę III RP. Problemem jest program naprawczy. PiS chce wszystkomogącego państwa, które rozwiąże problemy. My chcemy zwrócenia ludziom wolności. „Najpierw państwo, później własność, bez której nie może być wolności jednostki, no i rynek. Czy rynek może istnieć bez państwa? Nie może istnieć bez państwa, państwo musi zagwarantować bezpieczeństwo ogólne, osobiste tych, którzy funkcjonują na rynku, bezpieczeństwo obrotu. Musi powołać także różnego rodzaju instytucje, które funkcjonują na rynku, w związku z rynkiem, no i przede wszystkim pieniądz” – mówił szef PiS Jarosław Kaczyński, podczas konferencji „Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę” w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu (tzw. uczelnia ojca Rydzyka). To właśnie stawianie na pierwszym miejscu państwa odbije się „czkawką” politykom PiS. Jedynie stawka na ludzi i ich wolność osobistą może przynieść poprawę.

Ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych zrobili dwie silne blokady, aby państwo nie mogło zdominować obywateli. Pierwszą było prawo do posiadania broni przez każdego obywatela (wyobraźmy sobie naszych urzędników skarbowych mających świadomość, że kontrolowany przez nich przedsiębiorca ma spluwę w szufladzie). Drugą było sądownictwo. W USA większość sędziów pochodzi z wyborów powszechnych, ale co ważniejsze, o winie lub karze decydują zwykli ludzie wybierani losowo do ław przysięgłych jako zwykli obywatele. Tak, ma to swoje wady, ale ma jedną niezaprzeczalną zaletę. Nie można sobie bowiem kupić wymiaru sprawiedliwości na zawsze. Nie da się również zainstalować układów, bo przysięgli wciąż się zmieniają.

Wiara w haki

PiS i zwolennicy wolności zgadzają się, że III RP była szambem. Postkomunistycznym szambem. Miejscem, gdzie kariery robiły głównie skorumpowane szuje. I oto mieliśmy dwa rządy PiS, pierwszy z lat 2005–2007, drugi od 2015 r. I co? No i nic. Szambo nie wybiło. Próżno szukać informacji o byłych współpracownikach reżimu w PRL w mediach. Okazuje się bowiem, że PiS okazuje się zadziwiająco wyrozumiały dla tych, których chroniła także III RP. Przypomnijmy słynny epizod ze spotkania prezydenta Lecha Kaczyńskiego ze znaną dziennikarką. Ówczesny prezydent obrzucił ją po ostrej rozmowie epitetem „Stokrotka”, sugerującym niedwuznacznie współpracę z jakąś tajną służbą. Później przysłał kwiaty na przeprosiny, dane kim była owa „Stokrotka”, jednak się nie pojawiły. Szefowie PiS nie chcą bowiem pełnej lustracji. Znacznie lepiej czują się w kraju, w którym są haki. Mówiąc z dużym uproszczeniem, nie tyle chcą likwidacji polskiej „demokracji hakowej”, ile pragną nią sterować.

Reasumując: zwolennicy wolności chcą budować uczciwe państwa na podstawie procedur i kompetentnych ludzi. PiS chce budować państwo, w którym będą rządzić „nasi”. Grzechy „naszych” w tym państwie pozostaną bezkarne. Jaka to jest różnica, pokazała sprawa mediów publicznych na przełomie 2008/2009. Wówczas dość egzotyczna koalicja środowisk Ligi Polskiej Rodzin i dziennikarzy wolnościowych przejęła w nich władzę. Było to po 3 latach rządów PiS. Mocno popierały tę sytuację środowiska „Gazety Wyborczej”, nawołując odsunięcia PiS od mediów. 3 miesiące później wajcha się przesunęła i „GW” wołała o powrót PiS do telewizji jako prawowitej władzy. Ta anegdota (prawdziwa!) doskonale pokazuje, jak działa i rządzi środowisko PiS.

Właśnie na tego rodzaju działalności wyłoży się PiS. Jeżeli dodamy do tego kolejne ustawy ograniczające wolność ludzi (zwiększające inwigilację) czy dające możliwości sterowania wszystkimi procesami gospodarczymi, to obraz będzie jasny. Takiego czegoś nie da się pogodzić. Nie można zbudować zamożnego społeczeństwa bez wolności. Zawsze jest pewien pułap wzrostu gospodarczego, gdy dyktatury miękną, bo zamożni ludzie zaczynają działać na rzecz ich demontażu. Dziś jedyną potężną dyktaturą są Chiny i można sądzić, że za parę lat bogacące się społeczeństwo zacznie domagać się wolności.

W Polsce PiS nie ma oczywiście żadnej dyktatury. Jest władza, która chce kontrolować obywateli i zmuszać ich do określonych zachowań. I to się źle dla PiS skończy. Obecną władzę, de facto absolutną, PiS zawdzięcza wypadnięciu SLD z gry. W kolejnych wyborach do rządzenia – jeżeli utrzyma poparcie – będzie potrzebował koalicjanta. A jeżeli będzie arogancką partią władzy, na dodatek ograniczającą wolność ludzi, to doczeka się sytuacji: wszyscy przeciw PiS. Jeszcze mają czas, aby zawrócić. Jednak bardziej prawdopodobny jest scenariusz zimnego prysznica.

Autor

Poprzedni artykułGersdorf pomogła kolegom?
Następny artykułRosyjska bieda

Najnowsze