11.8 C
Warszawa
niedziela, 2 października 2022

Kto kradnie pracę?

Koniecznie przeczytaj

Które zawody znikną, a które zostaną w pełni zautomatyzowane? Czy jesteśmy gotowi na falę zwolnień?

„Zbigniew Wodecki nie żyje. Ile zarabiał Zbigniew Wodecki” – artykuł z takim tytułem pojawił się tuż po śmierci muzyka na portalu „Super Expressu”, budząc powszechne oburzenie internautów. – Był to błąd bota – tłumaczyła sytuację Monika Polewska, rzeczniczka ZPR Media, do której należy tabloid.

Taka sytuacja to oczywiście wyjątek, a coraz więcej firm decyduje się zastępować żywych pracowników robotami lub oprogramowaniem wyposażonym w sztuczną inteligencję. Inne decydują się na rozwiązania pośrednie. Jaka przyszłość czeka rynek pracy i czy jesteśmy gotowi na rewolucję, która pochłonie część zawodów?

Krótkowzroczność

W poniedziałek miał miejsce ogólnopolski strajk taksówkarzy. Jadący powoli kierowcy paraliżowali ruch w największych miastach, budząc frustrację innych użytkowników dróg, jak i zwykłych mieszkańców. W samej Warszawie miało protestować nawet 4 tys. taksówkarzy. Protest miał zwrócić uwagę na „nieuczciwą” konkurencję – m.in. w postaci Ubera, jednak trudno stwierdzić by przyniósł oczekiwane rezultaty.

Taksówkarze od dawna domagają się od rządu podjęcia działań (w tym m.in. częstszych kontroli) wobec firm oferujących tanie przewozy, łączących kierowców z pasażerami za pośrednictwem aplikacji w telefonach. Firmy takie korzystają z braku definicji pośrednika w Ustawie o Transporcie Drogowym i nie wymagają od kierowców np. posiadania licencji, jakie muszą posiadać zwykli taksówkarze – dlatego oskarżane są o działanie w szarej strefie.

– Nielegalne przewozy mają się świetnie. Konkurencja nas dusi – argumentował w rozmowie z Polskim Radiem jeden z protestujących taksówkarzy Rafał Zawisza.

Do sporu dołączyli też politycy m.in. Nowoczesnej Ryszarda Petru czy Kukiz’15, opowiadając się po różnych stronach, przedstawiając własne rozwiązania. Sami klienci zazwyczaj kierują się portfelem.

Tocząca się od kilku lat wojna taksówkarzy z wypierającym ich Uberem stała się nawet przedmiotem żartów w popularnym serialu, amerykańskiej stacji telewizyjnej FOX, „Family Guy”, którego główny bohater postanowił zostać kierowcą taniego przewoźnika.

Jednak taksówkarze toczący batalię z amerykańskim przedsiębiorstwem nie zauważają, że niebawem ich zawód może w ogóle przestać istnieć. Zarówno Uber, jak i Google czy Apple od dłuższego czasu pracują nad pojazdami autonomicznymi, czyli takimi, które wyposażone są w technologie pozwalające systemowi wykonywać wszystkie funkcje związane z jazdą, bez jakiejkolwiek interwencji ze strony człowieka.

Oczywiście stopni autonomiczności jest kilka (w zależności od tego, czy jest to podział według systemu amerykańskiego NHTSA, czy europejskiego możemy mówić o czterech i pięciu stopniach, gdzie zero jest równoznaczne z brakiem wspomagania, a 4. lub 5. stopień z pełną autonomicznością).

W pełni zautomatyzowane pojazdy testowane są m.in. w Tokio. Są to właśnie taksówki, które – według nadziei rządzących – będą powszechnie używane do 2020 roku, gdy w stolicy Japonii odbędą się Igrzyska Olimpijskie.

W realizację tego celu zaangażowany jest rząd, władze prefektury Kanagawa i firma Robot Taxi Inc. – Wiele osób uważa, że to niemożliwe. Ja myślę, że to się stanie szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa – oceniał minister Shinjiro Koizumi, zaangażowany w projekt RobotTaxi, cytowany przez portal TransportPubliczny.pl.

Japonia, której społeczeństwo jest jednym z najstarszych na świecie i gdzie brakuje rąk do pracy, jest zresztą liderem w automatyzowaniu prac i robotyce. Niemniej jednak Japonia nie jest jedyna. BBC już dwa lata temu informowała, że zautomatyzowane taksówki trafią również na ulice Anglii.

Zakupy bez kasjera i kolejki

W pełni autonomiczne pojazdy nie są jedynym zagrożeniem dla pracowników. Znacznie tańsze i powszechniejsze rozwiązania pojawiają się bowiem w restauracjach czy marketach. Również w Polsce.

Według opublikowanego w kwietniu raportu „Tech Trends 2017: The kinetic enterprise” firmy Deloitte, w Polsce już 25,71 mln osób aktywnie korzysta z Internetu (z mediów społecznościowych korzystało w 2016 roku ok. 14 mln osób), a używanych telefonów nowej generacji – tzw. smartfonów jest aż 58,84 mln (czyli więcej niż Polaków – 38,4 mln).

Z kolei według badania opublikowanego niedawno przez „Gazetę Wyborczą”, przeprowadzonego na zlecenie firmy MasterCard 46 proc. ankietowanych pozytywnie odbiera pomysł sklepów bez kas, a 52 proc. chciałoby zrobić zakupy w sklepie, w którym nie trzeba z kas korzystać (47 proc. badanych wskazało, że najbardziej frustrującym elementem zakupów jest stanie w kolejkach, 26 proc., że niemiły sprzedawca). 71 proc. ankietowanych stwierdziło, że zdarzyło im się nie wrócić do sklepu po produkt, ponieważ oznaczałoby to ponowne stanie w kolejce, a prawie połowa ankietowanych przyznała, że kilka razy zostawiła koszyk z zakupami, bo kolejka do kasy była zbyt długa (w kolejkach tracimy średnio 18 minut).

Taką sytuację chcą wykorzystać najwięksi gracze jak polski „Piotr i Paweł”. W polskich supermarketach tej sieci od dawna działają kasy automatyczne, czyli takie gdzie klient sam może zeskanować produkty i za nie zapłacić. Jednak wkrótce zakupy mogą być jeszcze szybsze i bez angażowania dodatkowych pracowników. Nowym rozwiązaniem mają być aplikacje na telefony, które umożliwią klientom skanowanie produktów w trakcie robienia zakupów, a następnie, przy kasie dokonanie tylko płatności – bez wyjmowania produktów na ladę itd. Działanie aplikacji „Skanuj i Kupuj” jest testowane obecnie w pięciu sklepach sieci „Piotr i Paweł”, a podobne rozwiązanie ma też testować Tesco. Gdy wybierzemy wszystkie produkty, wystarczy podejść do specjalnej kasy i za pomocą przycisku w aplikacji wygenerować kod kreskowy, który wyświetlony na ekranie telefonu przykładamy do czytnika kasy. Aplikacja generuje też czterocyfrowy kod, który możemy wpisać przy kasie zamiast przykładania kodu kreskowego. Operację kończymy płatnością kartą w terminalu.

Jak informuje dziennik – pracownik może sprawdzić, czy wszystko wykonaliśmy prawidłowo (np., gdy kupujemy alkohol). – Docelowo aplikacja powiązana będzie również z zakupami w e-sklepie. Usługa jest na etapie pilotażu i będzie rozwijana w kolejnych placówkach – powiedziała „Wyborczej” Ewa Aleszczyk-Kalinowska, dyrektor marketingu i komunikacji sieci Piotr i Paweł.

– Stereotypowo nie postrzega się Polaków jako fanów technologii. Tymczasem innowacje, takie jak na przykład płatności zbliżeniowe, są przez nas przyjmowane z dużą otwartością, nawet jeśli na samym początku towarzyszy temu pewna dawka nieufności. (…) W Niemczech – wydawałoby się – w kraju-gigancie technologii, zapłacenie zbliżeniowo za cokolwiek graniczy z cudem i traktowane jest z dużą podejrzliwością – mówił „Wyborczej” socjolog Tomasz Sobierajski z Uniwersytetu Warszawskiego.

Z kolei amerykański gigant Amazon testuje system Amazon Go. Aplikacja w telefonie, połączona z kontem bankowym, zapłaci za produkty, które znajdują się w naszym koszyku przy opuszczaniu sklepu.

Kanapka z telefonu

Również sieci fast food stawiają na automatyzację. McDonald’s do swoich lokali wprowadził tzw. kioski – czyli interaktywne ekrany, umożliwiające złożenie zamówienia i zapłatę – bez udziału pracownika. Inna amerykańska sieć – KFC wprowadza aplikację „Skip The Line” na telefony, która pozwoli na dokonanie zamówienia, zapłatę (można też zapłacić na miejscu) i wybranie restauracji (oraz godziny odbioru), w której chcemy odebrać jedzenie, bez czekania w kolejce. W Polsce testy tego rozwiązania prowadzone są w Szczecinie i Wrocławiu.

Dziennikarze w odwrocie?

Również media czeka rewolucja. Wspominany przykład „Super Expressu” do najszczęśliwszych nie należy, jednak wkrótce całe wydanie gazety, bez większego problemu, będzie mógł tworzyć automat. Roboty przeszukujące Internet w poszukiwaniu newsów, które aktualnie są na topie, bez trudu wygenerują artykuł, bazując na danych zebranych z portali społecznościowych czy blogów. Google News już dziś agreguje treści, by następnie przygotowywać z nich zestawienie zawierające tytuł, zdjęcie i fragment dotyczący tego, o czym jest dany artykuł.

Z kolei gazetomaty szwedzkiej Meganews Magazines są w stanie w dwie minuty wydrukować aktualny numer wybranego przez nas czasopisma. Wystarczy tylko co jakiś czas uzupełniać zapasy farby i papieru.

Autor

Poprzedni artykułWojna w PiS o PZU
Następny artykułPolowanie na Intela

Najnowsze