19.5 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Niemcy skręcą w prawo?

Koniecznie przeczytaj

Po udanych wyborach do Parlamentu Europejskiego i bardzo dobrym wyniku w Görlitz Alternatywa dla Niemiec chce podbić Bundestag.

Według najnowszego sondażu instytutu badania opinii publicznej Forsa Alternatywa dla Niemiec (Alternative für Deutschland) zyskuje poparcie i jest już trzecią siłą polityczną. Prawica deklasuje pogrążoną w chaosie lewicę, a od partii Angeli Merkel dzieli ją 11 punktów procentowych. Jednak AfD odnosi sukcesy również w przy urnach wyborczych. W wyborach do Parlamentu Europejskiego AfD zdobyła czterech nowych deputowanych. Niemałym szokiem dla lewicy i chadeków Merkel okazały się też wybory w Görlitz. Bardzo wysokie poparcie dla byłego policjanta Sebastiana Wippela pokazało, że AfD trafi a do mieszkańców wschodnich Niemiec i przejmuje wyborców chadeków. Jakie są szanse AfD w wyborach do Bundestagu i jakiej polityki wobec sąsiadów Niemiec możemy spodziewać się po politykach prawicy?

Euro sukces
Utworzona w 2013 roku Alternatywa dla Niemiec nie miała łatwego startu. W wyborach do Bundestagu zabrakło jej 133 tys. głosów, by wprowadzić swoich przedstawicieli do izby niższej parlamentu. Jednak już rok później AfD zdobyła ponad 7 proc. poparcia w wyborach do Parlamentu Europejskiego i wprowadziła do niego siedmiu deputowanych. Kolejne lata nie obyły się bez wewnątrzpartyjnych konfliktów, lecz ostatecznie konserwatyści zdobyli w 2017 roku aż 94 miejsca w Bundestagu. W swoim przekazie AfD podnosiło przede wszystkim kwestie gospodarcze i problemy z imigrantami. Domagali się powołania komisji śledczej, mającej zbadać politykę migracyjną kanclerz Angeli Merkel. Tegoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego okazały się dla AfD kolejnym sukcesem. Mimo że z pierwszej siódemki europosłów AfD ostał się tylko lider konserwatystów Jörg Meuthen, to w 2019 roku Alternatywa zdobyła aż 11 proc. głosów i 11 mandatów (wzrost o 4). W skali kraju AfD zyskała czwarte miejsce i była obok Zielonych (21 mandatów – wzrost o 10) drugą formacją z największym wzrostem poparcia. Największymi przegranymi okazała się „zwycięska” partia Angeli Merkel (strata 5 mandatów) oraz Socjaldemokraci (strata 11 mandatów). O ile w przypadku SPD można mówić o przejmowaniu ich wyborców przez Zielonych, to trudno nie zauważyć, że dla części konserwatystów lewicowy skręt chadeków mógł stać się powodem do zwrócenia się w kierunku prawicowej AfD. Teraz europosłowie AfD wejdą do nowej frakcji „Tożsamość i demokracja”. Poza nimi tworzą ją Włosi z Ligi Północnej i Francuzi ze Zjednoczenia Narodowego. Najpewniej dołączą do nich Austriacy z Partii Wolnościowej.

Brutalna kampania
Sukces w wyborach do Parlamentu Europejskiego był dla AfD tym większy, że niechęć, czy wręcz wrogość niemieckich mediów wobec tej formacji przybrała w ostatnich miesiącach karykaturalny wymiar. Georg (Grzegorz) Pazderski, przewodniczący berlińskich struktur AfD, w wywiadzie dla polskich mediów zwracał uwagę również na to, jak traktowani są politycy Alternatywy i ich rodziny. Polityk polskiego pochodzenia opisał sytuację córki działacza AfD, której po zakończeniu edukacji w prywatnym przedszkolu odmówiono możliwości kontynuacji nauki w podstawówce prowadzonej w ramach tej samej placówki edukacyjnej bo „tatuś jest w AfD”.

– Czegoś podobnego jeszcze nie było. Sandra Scheeres, senator ds. szkolnictwa i nauki landu Berlin zdaje się nie dostrzegać w tym, co się stało przejawu dyskryminacji. Senat twierdzi, że administracja szkoły miała prawo, by odmówić przyjęcia dziecka ze względu na przynależność partyjną jego ojca, tak przynajmniej orzekli w specjalnej ekspertyzie prawnicy landu Berlin. Mimo próśb, ekspertyza ta nie została nam udostępniona. Oceniamy to jako zwykły wybieg, by odwrócić uwagę od skandalicznego wymiaru sprawy – mówił Pazderski w wywiadzie dla portalu Niezależna. Ponadto od początku roku dochodziło do ataków na polityków AfD. Najgłośniej było za sprawą skatowania Franka Magnitza, szefa AfD na kraj związkowy Brema. Według niemieckich służb polityk został brutalnie pobity w centrum Bremy przez lewicowych bojówkarzy. Magnitza napadnięto, gdy wychodził z ratusza po noworocznym przyjęciu. Polityk przeżył, bo spłoszono napastników.

NRD za AfD?
Największym poparciem AfD cieszy się na terenach dawnego NRD, którego mieszkańcy jeszcze kilka lat temu chętnie głosowali na chadeków Angeli Merkel. Dziś w wielu gminach Brandenburgii największym poparciem cieszy się właśnie Alternatywa. Podobnie w Saksonii – tam zwycięzcą wyborów do Parlamentu Europejskiego została właśnie AfD. To właśnie olbrzymie poparcie dla AfD sprawiało, że politycy CDU/ CSU wręcz nie chcieli, by kanclerz Merkel pokazywała się na spotkaniach otwartych z wyborcami. Bali się happeningów AfD. – W Turyngii najsilniejszą partią jest CDU i taką pozostała także w wyborach do europarlamentu. Ale przewaga chadeków nad AfD kurczy się. Po obliczeniu większości głosów, CDU uzyskała 25,1 proc., a AfD 23,1 proc. – trzykrotnie więcej niż jeszcze w 2014 roku, kiedy po raz pierwszy uczestniczyła w eurowyborach i także nieco lepiej niż w wyborach do Bundestagu w 2017, kiedy zdobyła 22,7 proc. głosów – zauważył „Deutsche Welle”. Sporym szokiem dla Merkel i lewicy okazały się czerwcowe wybory w Görlitz. W pierwszej turze wyborów na burmistrza wygrał kandydat AfD 36-letni Sebastian Wippel, były żołnierz i policjant. Wyprzedził on kandydata partii Merkel CDU Octaviana Ursu o 6 pkt. procentowych. Po brutalnej kampanii medialnej i poparciu wszystkich pozostałych środowisk politycznych, kandydat CDU wygrał dopiero w drugiej turze stosunkiem 55 do 45.

– Jestem szczęśliwy, że większość mieszkańców zdecydowała się poprzeć mnie. Chodzi przecież nie tylko o dwóch kandydatów na burmistrza, ale także to, jak nasze miasto postrzegane jest na świecie. Pozostajemy otwartym społeczeństwem i nie izolujemy się od innych – mówił po ogłoszeniu wyników 51-letni Ursu. – CDU musi dziś polegać na wsparciu wyborców innych partii. Bez nich nie odniosłaby zwycięstwa. To stawia AfD w bardzo dobrej pozycji – podsumował wynik drugiej tury Wippel. Dla Wippela i AfD celem nadrzędnym są bowiem wrześniowe wybory do parlamentów regionalnych. AfD liczy, że uzyska w nich najwyższy wynik i pozwoli powołać pierwszego landowego premiera. Jednak AfD może odnieść niemały sukces również w wyborach do Bundestagu. Według najnowszego sondażu instytutu badania opinii publicznej Forsa konserwatyści z 13 proc. poparcia są już trzecią siłą polityczną. Wyprzedzają ich tylko Zieloni i chadecy Merkel.

– Ludzie z niższych warstw społecznych czują, że to my jesteśmy ich głosem w parlamencie. To zresztą zrozumiałe. Któż bowiem ponosi koszty masowej imigracji? To nie są ludzie, którzy zarabiają 10 tys. euro miesięcznie. Cenę płacą osoby mało zarabiające, które konkurują o gorzej płatne prace, o tanie mieszkania, o zapewnienie edukacji swoim dzieciom. Oni widzą, że w Niemczech dzieje się źle, i mają poczucie, że tylko Alternatywa dla Niemiec jest w stanie to zmienić – przekonywał w wywiadzie dla wPolityce przewodniczący berlińskich struktur AfD. – W promieniu wielu kilometrów wokół Görlitz samorządowi politycy AfD stanowią od niedawna największą siłę polityczną, zasiadają we władzach miast i gmin – wybrani na pięć lat. Nowe „terytorium AfD” rozciąga się po Berlin i dalej wzdłuż granicy z Polską po Morze Bałtyckie. Zwycięstwo kandydata CDU w Görlitz nie zmieni faktu, że AfD jest na najlepszej drodze, by stać się na wschodzie Niemiec partią masową z 20-30 proc. poparciem. (…) Wśród tych na wschodzie Niemiec, którzy żyli jeszcze w NRD, zaczyna znowu kursować pogardliwe pojęcie „partii bloku” – ocenił red. Kay-Alexander Scholz z „Deutsche Welle”.

 

Autor

Poprzedni artykułPożyczka lub kredyt?
Następny artykułZabójcze kroplówki

Najnowsze