22.7 C
Warszawa
wtorek, 28 czerwca 2022

Kasa za awans na EURO

Koniecznie przeczytaj

PZPN dzieli kasę

Biało-czerwoni wywalczyli nie tylko bilety na EURO 2020, ale również spory zastrzyk gotówki.

Zwycięstwo 2:0 w meczu z Macedonią Północną na Stadionie Narodowym w Warszawie zapewniło reprezentacji Polski awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Europy 2020. Choć przed biało-czerwonymi jeszcze dwie kolejki eliminacji (mecze z Izraelem i Słowenią), to selekcjoner Jerzy Brzęczek i jego podopieczni mogą ze spokojną głową rozpocząć przygotowania do najważniejszego turnieju piłkarskiego na Starym Kontynencie. Grupowych rywali Polski poznamy dopiero 30 listopada, kiedy to w Bukareszcie odbędzie się losowanie sześciu grup po cztery reprezentacje w każdej. Awans na EURO to dla piłkarzy kadry, jej trenerów oraz Polskiego Związku Piłki Nożnej ( PZPN) nie tylko wydarzenie o charakterze sportowym, ale również finansowym. Zakwalifikowanie się do turnieju oznacza bowiem potężny zastrzyk gotówkowi bezpośrednio dla PZPN- -u, pośrednio zaś dla zawodników, którzy wzięli udział w eliminacjach oraz tych, którzy zostaną powołani przez trenera na mistrzostwa. Zgodnie z ubiegłoroczną decyzją Komitetu Wykonawczego Unii Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), uczestnicy zbliżającego się EURO zarobią jeszcze więcej kasy niż przed czterema laty, gdy mistrzostwa organizowali Francuzi.

Stały ryczałt
Pod koniec lutego ubiegłego roku obradujący w Bratysławie Komitet Wykonawczy UEFA podjął decyzję o zwiększeniu wynagrodzenia dla poszczególnych federacji krajowych, reprezentujących uczestników przyszłorocznych mistrzostw Europy, które zostaną rozegrane na stadionach dwunastu różnych państw Starego Kontynentu. Delegaci jednogłośnie ustalili, iż łączna pula nagród wyniesie 371 mln euro. Dla porównania finansowy tort, który UEFA przygotowała na EURO 2016 r., był wart okrągłe 300 mln euro. Skąd ten nagły wzrost premii? Z pewnością wynika on z biznesowego eksperymentu, polegającego na rozproszeniu mistrzostw pomiędzy 12 krajów Europy, co – jak zakładają działacze ze szwajcarskiego Nyonu – przełoży się na wzrost dochodów z tytułu sprzedaży praw do transmisji oraz wpływów od sponsorów. Głównymi beneficjentami tej decyzji będą 24 reprezentacje, które wezmą udział w turnieju. Z tytułu samego awansu na mistrzostwa każda z nich otrzyma stały ryczałt w wysokości 9,25 mln euro (wzrost o 1,25 mln w porównaniu z 2016 r.). Tyle właśnie wpłynie na konto PZPN-u po zakończeniu turnieju, a więc najwcześniej w kwietniu przyszłego roku (mecz finałowy przypada na 31 marca).

Kolejne miliony zależą od gry
O kolejne miliony trzeba będzie już powalczyć. Podobnie jak to miało miejsce podczas EURO 2016, również i za rok nagradzane będą grupowe zwycięstwa oraz remisy, a także awanse do kolejnych finałowych faz turnieju. I tak za każdy triumf w grupie UEFA przewiduje bonus w wysokości 1,5 mln euro (1 mln w 2016 r.). Za remis odpowiednio 0,75 mln euro (0,5 mln – 2016 r.). Następnie każda z 16 reprezentacji, która zdoła wyjść z grupy, zainkasuje po 2 mln euro (1,5 mln – 2016 r.). Dla przypomnienia, do 1/8 finału dostają się drużyny z dwóch pierwszych miejsc w grupie (łącznie 12 reprezentacji) oraz cztery najlepsze ekipy z pozycji nr 3. Za kolejny awans, tym razem do ćwierćfinału, UEFA wypłaci 3,25 mln euro (2,5 mln – 2016 r.). Półfinaliści zgarną po 5 mln euro (4 mln w 2016 r.). Natomiast dwie reprezentacje, które dotrą do finału, zainkasują po 7 mln euro (5 mln – 2016 r.). Przyszłoroczny mistrz Europy zgarnie premię w wysokości 10 mln euro (8 mln – 2016 r.). Zatem zwycięzca EURO, który wcześniej uzbiera komplet punktów w swojej grupie, może zarobić łącznie nawet 34 mln euro (27 mln – 2016 r.). Jak widać, ostateczna wysokość premii dla PZPN-u za udział w piłkarskiej imprezie będzie uzależniona od wielu zmiennych, głównie od wyników listopadowego losowania (słabi rywale w grupie zwiększają szansę na dodatkowe miliony) oraz od dyspozycji poszczególnych zawodników w trakcie turnieju.

Za mundial więcej kasy
Zbliżoną pulę nagród przeznaczyła FIFA dla 32 finalistów zeszłorocznego mundialu rozegranego w Rosji. Wówczas międzynarodowa federacja wyłożyła na stół łącznie 400 mln dol., co przy obecnym kursie daje ok. 363 mln euro. Większa liczba uczestników mistrzostw świata oraz niższa wartość dolara od euro sprawiają jednak, że występy na ME są bardziej opłacalne niż na MŚ. Przykładowo za awans na mundial w Rosji FIFA płaciła ok. 8,5 mln dol., a zatem zdecydowanie mniej niż UEFA (9,25 mln euro). Kolejny mundial zostanie rozegrany w Katarze (2022 r.). Włodarze FIFA nie podjęli jeszcze decyzji w sprawie puli nagród dla finalistów. Spokojnie można jednak zakładać, że federacja będzie bardzo hojna, ponieważ działacze spodziewają się rekordowych wpływów od sponsorów oraz ze sprzedaży praw do transmisji. Na początku br. „Sunday Times” ujawnił, że kilka lat temu arabska telewizja Al Jazeera miała zakupić prawa do transmisji mistrzostw świata za 440 mln dol. Jak jednak wynika ze śledztwa brytyjskich dziennikarzy, w kwocie tej zawiera się łapówka od katarskiej federacji piłkarskiej za przyznanie organizacji mistrzostw. Postępowanie w tej sprawie prowadzą wspólnie amerykańska oraz szwajcarska prokuratura. Jego finał może negatywnie wpłynąć na stosunek sponsorów do turnieju, a wtedy zakładane przez FIFĘ wpływy wcale nie muszą być takie ogromne – twierdzi wspomniany dziennik.

PZPN dzieli kasę
Co PZPN robi z kasą otrzymaną od UEFA oraz od FIFA? Część środków związek zachowuje dla siebie, a następnie przeznacza je na działalność statutową oraz na dofinansowanie sekcji piłkarskich, za które ponosi odpowiedzialność (np. młodzieżowa reprezentacja). Reszta kasy wędruje na konta zawodników, którzy wzięli udział w eliminacjach oraz samych mistrzostwach. Ile dokładnie? To już zależy od nieoficjalnego porozumienia pomiędzy piłkarzami a kierownictwem związku. Wiele wskazuje na to, że klucz, według którego Zbigniew Boniek podzieli kasę, będzie opierał się na zasadach ustalonych przed EURO 2016, a następnie kontynuowanych przy dzieleniu pieniędzy za zeszłoroczny mundial. Te zasady zostały wynegocjowane w 2015 r. przez ówczesną radę reprezentacji, w skład której wchodzili najbardziej doświadczeni zawodnicy kadry: Robert Lewandowski (kapitan), Kamil Glik (wicekapitan), Łukasz Piszczek (w 2018 r. zakończył karierę w reprezentacji), Grzegorz Krychowiak oraz Wojciech Szczęsny. Ze strony PZPN-u negocjowali szef federacji Zbigniew Boniek oraz sekretarz generalny Maciej Sawicki. Ustalono wówczas, że 35 proc. premii od UEFY powędruje na konta piłkarzy. Przy czym najbardziej mieli się wzbogacić ci zawodnicy, którzy w trakcie eliminacji oraz mistrzostw spędzili najwięcej minut na murawie. W celu ułatwienia przeliczenia czasu gry na pieniądze opracowano specjalny system punktacji, zgodnie z którym wyjście na mecz w podstawowym składzie oznacza 4 pkt. Wejście z ławki w trakcie spotkania – 3 pkt. Za spędzenie całego meczu na rezerwie – 2 pkt. Natomiast zawodnik, który decyzją trenera oglądał widowisko z wysokości trybun, mógł liczyć na 1 pkt. W dotychczasowych eliminacjach najwięcej punktów zgromadził Robert Lewandowski, który wystąpił w każdym z ośmiu spotkań. Przed kadrą jeszcze dwa mecze w listopadzie, a zatem licznik „Lewego” zatrzyma się zapewne na dziesięciu spotkaniach i komplecie 40 pkt.

Ile w takim razie zarobią Lewandowski i spółka za awans na EURO 2020? To zależy od łącznej ilości zawodników powołanych przez selekcjonera Jerzego Brzęczka na mecze eliminacyjne. Dopiero mając takie dane można obliczyć maksymalną liczbę punktów do zdobycia, przez którą następnie trzeba podzielić kwotę pieniędzy dla piłkarzy, czyli wspomniane 35 proc. z 9,25 mln euro, a więc ok. 14 mln zł. Dla przykładu – wszyscy piłkarze, którzy wzięli udział w eliminacjach do zeszłorocznego mundialu, uzbierali łącznie 735 pkt. Wówczas pula pieniędzy do podziału wyniosła ok. 10,28 mln zł (35 proc. z 8,5 mln dol.). To zaś oznacza, że za 1 pkt. związek płacił ok. 14 tys. zł. „Lewy” zgromadził wtedy 40 pkt., co oznacza, że na samych eliminacjach zarobił przeszło 560 tys. zł. Taką samą kwotę zgarnął Piotr Zieliński, który – podobnie jak kapitan biało-czerwonych – wystąpił od początku we wszystkich meczach kadry. Na trzecim miejscu uplasował się natomiast Kuba Błaszczykowski z kwotą 546 tys. zł.

Autor

Poprzedni artykułKosztowny odwrót
Następny artykułprof. dr hab. Jerzy Miziołek

Najnowsze