|

Chiny zaanektują Księżyc?

Chiny, w swojej „Białej Księdze” z 2015 r. uznały przestrzeń kosmiczną za „dominujący punkt odniesienia w międzynarodowej rywalizacji strategicznej”. Przestrzeń kosmiczna jest przez Chińczyków uważana za kluczowy element rozwoju Inicjatywy Pasa i Szlaku (One Belt One Road), której celem jest przekształcenie Chin w gospodarczą, technologiczną i militarną superpotęgę do roku 2050.

Tytułowe pytanie nie jest z kosmosu, mimo że przekraczając sphaera sublimaris, sięga do samej Luny. A mówiąc dokładniej to nie tyle pytanie, co przywódcy KPCH uznali, że „trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe”; nawet gdyby okazało się, że znajduje się ono na Księżycu. To komuniści chińscy są przekonani, że system zaufania społecznego należy wdrożyć również na tym wiernym satelicie Ziemi. Mówię to wszystko w przenośni, rzecz jasna. A bez metafor?

Dr Henry R. Hertzfeld, profesor nauk o polityce kosmicznej i sprawach międzynarodowych w Szkole Spraw Międzynarodowych Elliotta na Uniwersytecie Jerzego Washingtona, zauważył w 2011 r., że komercyjne wykorzystanie przestrzeni kosmicznej do generowania zysków poprzez sprzedaż towarów i usług zarówno podmiotom rządowym, jak i klientom prywatnym, stało się dziś oczywistością. Mimo konkurencji ze strony ZSRR, a później (o wiele słabszej) konkurencji Rosji, Stany Zjednoczone utrzymywały pozycję światowego lidera w dziedzinie technologii i komercyjnej aktywności w kosmosie.

Rzecz w tym, że jak podnosi portal The Security Distillery – w tekście Pabla Villara Bolañosa z 2024 r. – ta dominująca pozycja Ameryki zaczyna być podkopywana przez ambicje komunistycznych przywódców Chin. Co jest zjawiskiem niebezpiecznym, jeśli przypomnimy sobie słowa prezydenta USA Lyndona B. Johnsona, który stwierdził, że „kto kontroluje przestrzeń kosmiczną, będzie kontrolował świat”. Jak wiadomo, w lipcu 1969 r. już za prezydentury jego następcy, Richarda Nixona, Amerykanie wylądowali na Księżycu. W tym czasie Chińczycy byli daleko w tyle, ale się szybko wyrobili, w czym pomogły udane kradzieże amerykańskich technologii, praca za „miskę ryżu” oraz żelazna ręka partii. Obecnie Chiny stanowią liczącą się konkurencję.

Na orbicie mają co prawda mniej satelitów niż USA, bo tylko 500, a Stany Zjednoczone mają ich około 2900, ale bardziej istotne jest zrozumienie celów, dla których państwa wykorzystują te satelity. Chociaż tylko jedna trzecia z nich jest przeznaczona do celów wojskowych, w razie potrzeby wiele z nich, przeznaczonych do użytku cywilnego lub komercyjnego, mogłoby zmienić swoją funkcję, zwraca uwagę Bolañosa.

Chiny, w swojej „Białej Księdze” z 2015 r. uznały przestrzeń kosmiczną za „dominujący punkt odniesienia w międzynarodowej rywalizacji strategicznej”. Przestrzeń kosmiczna jest przez Chińczyków uważana za kluczowy element rozwoju Inicjatywy Pasa i Szlaku (One Belt One Road), której celem jest przekształcenie Chin w gospodarczą, technologiczną i militarną superpotęgę do roku 2050. Chiny uważają możliwość obserwacji Ziemi za kluczowe dla monitorowania rozwoju, postępów i sukcesu megaprojektów infrastrukturalnych planowanych na całym świecie w ramach tej inicjatywy. Postępy te plasują Chiny jako jedyny kraj, obok Stanów Zjednoczonych, zdolny do rozmieszczania orbitalnych obserwatoriów o wysokiej rozdzielczości. Były sekretarz obrony Lloyd Austin stwierdził wręcz, że „przestrzeń kosmiczna jest już areną rywalizacji wielkich mocarstw”.

Mir Sadat, były dyrektor ds. polityki Rady Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, porównał obecną rywalizację czołowych państw kosmicznych, a w szczególności Chin i Stanów Zjednoczonych, o dominację w przestrzeni kosmicznej i dostęp do potencjalnych zasobów księżycowych, do historycznej „Wielkiej Gry” z XIX i początku XX wieku. Strona internetowa NASA przedstawia biegun południowy Księżyca jako szczególnie intrygujące miejsce w Układzie Słonecznym, zwracając uwagę na jego potencjał do gromadzenia lodu i innych pierwiastków w stale zacienionych kraterach. Zasoby te są postrzegane nie tylko jako nieocenione dla przyszłych działań eksploracyjnych, ale także jako sposób na dostęp do historycznych zapisów składu wody, sięgających początków naszego Układu Słonecznego. Ponadto obecność szczytów górskich w pobliżu bieguna, na które przez długi czas pada światło słoneczne, mogłaby stanowić zrównoważone źródło energii dla ciągłej obecności człowieka na Księżycu, na przykład stałą bazę księżycową. W rezultacie gospodarka Księżyca mogłaby być warta nawet 10 bln dol. do 2050 r. Tyle The Security Distillery.

Pekin już od dawna nie kształtuje strategii politycznej na podstawie „książeczki Mao”. Mimo że nadal jest krajem komunistycznym śmiało sięga po dorobek innych, o wiele starszych, strategów. Dr Lamont Colucci, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Concordia w Wisconsin, z którego pracy korzystam w tej części tekstu, zauważył na portalu Geopolitical Intelligence Services (GIS), że strategiczne podejście Chin do konkurencji na arenie międzynarodowej odzwierciedla głębsze nurty chińskiej myśli strategicznej. Starożytne tradycje związane z Sun Tzu kładły nacisk na kształtowanie warunków, pośrednią przewagę, oszustwo i przewagę pozycyjną przed konfrontacją. Myśliciele legalistyczni, tacy jak Han Fei, podkreślali scentralizowaną władzę państwową, zdyscyplinowane zarządzanie i organizację siły narodowej. Postaci historyczne, takie jak Zhuge Liang, z czasem zaczęły być kojarzone z cierpliwością, przygotowaniem, logistyką i strategicznymi manewrami.


Sztuczna inteligencja w podatkach: pomoc czy niebezpieczna pułapka?


Innymi słowy, Chiny od dawna kierowane są przez myśl, że „gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”. My się nie spieszymy, bo czas pracuje dla nas.

Dr Lamont Colucci, podobnie jak Mir Sadat, widzi analogię między obecną konkurencją w kosmosie do dziewiętnastowiecznej ekspansji kolonialnej wielkich mocarstw, w których wschodzące potęgi rozszerzały konkurencję na nowe obszary.

Ambicje Chin w kosmosie nie są odosobnionymi projektami technologicznymi, lecz elementami szerszej strategii, związanej z „odrodzeniem narodowym”, pozycjonowaniem strategicznym i długoterminową rywalizacją ze Stanami Zjednoczonymi. Potęga kosmiczna staje się centralnym elementem rywalizacji mocarstw, a niewiele państw zdaje się rozumieć tę transformację bardziej systematycznie niż Chiny. Aktualna polityka Państwa Środka odzwierciedla długofalowe dążenie do włączenia astropolityki do szerszej strategii narodowej, mającej na celu zmianę równowagi sił w XXI w. „Logika rywalizacji wielkich mocarstw nie zanika. Ona rozprzestrzenia się w górę”, pisze dr Colucci.

Chiny rozwinęły niezależną globalną architekturę nawigacji i pomiaru czasu poprzez system Beidou, zmniejszając zależność od amerykańskiej sieci GPS, a jednocześnie rozszerzając chińskie możliwości w zakresie pozycjonowania, nawigacji i pomiaru czasu na całym świecie. Poza nawigacją, Beidou w coraz większym stopniu pełni funkcję strategicznej infrastruktury wspierającej operacje wojskowe, komunikację, logistykę, transport i łączność cyfrową. Pekin rozszerza również swoją integrację z państwami partnerskimi inicjatywy Pasa i Szlaku, w ramach szerszych działań na rzecz internacjonalizacji chińskich standardów technologicznych i zmniejszenia zależności od systemów zachodnich. Jednocześnie Pekin kontynuuje intensywne inwestycje w systemy startowe, zdolności antysatelitarne, eksplorację Księżyca, nadzór kosmiczny oraz komercyjne przedsięwzięcia kosmiczne ściśle powiązane z celami narodowymi.

Te działania nie są odosobnionymi projektami, zauważa Colucci. Stanowią one część szerszej strategii mającej na celu zmniejszenie podatności na zagrożenia, rozszerzenie autonomii strategicznej i zapewnienie Chinom korzystnej pozycji w rozwijającej się gospodarce kosmicznej. Do lat 30. i 40. XXI w. chińskie plany coraz częściej uwzględniają stałą obecność na Księżycu, wydobycie surowców, energię słoneczną z kosmosu oraz szerszą integrację gospodarczą Ziemi i Księżyca.

Niektóre chińskie opracowania strategiczne przewidują, że przestrzeń okołoksiężycowa stanie się głównym obszarem rywalizacji gospodarczej i geopolitycznej do połowy stulecia. Ambicje te w coraz większym stopniu pokrywają się z szerszymi strategiami przemysłowymi i geopolitycznymi. Chiny zdają się postrzegać kosmos nie tylko jako domenę militarną czy naukową, ale jako przyszłą arenę produkcji, transportu, komunikacji, wydobycia surowców i strategicznej dźwigni. Tyle dr Lamont Colucci. Doprawdy, jest się czego bać.

Podobne wpisy