11.8 C
Warszawa
wtorek, 4 października 2022

Reprywatyzacja widmo

Koniecznie przeczytaj

MSWiA nie wie, jakie nieruchomości zostały przekazane Związkowi Gmin Wyznaniowych Żydowskich.

Gdyby chcieć bardzo uprościć tę historię i sprawić, że nikt nie zacznie się zastanawiać, czy jest tu jakieś drugie dno, wystarczy napisać, że mowa o trwającym od 1997 roku zwrocie majątków gmin żydowskich, które były ich własnością przed II wojną światową. Skoro nieruchomości i grunty były ich, to trzeba oddać. Skoro stworzono do tego odpowiednią ustawę, a na jej podstawie państwową komisję podległą obecnie Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, nikt nie powinien mieć obaw, że coś w trwającym od kilkunastu lat procesie pójdzie nie tak. A jednak poszło. I wszyscy udają, że nie widzą problemu.

Ustawą po łapkach

Niedawno, niedawno temu, w naszym „pięknym i bogatym kraju”, prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał ustawę o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich. Ustawa z 20 lutego 1997 roku zakłada, że spadkobiercami majątków należących przed wojną do gmin żydowskich, staje się Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, któremu należy oddać to, co do instytucji żydowskich przed wojną należało. Zgodnie z ustawą, poza gminami żydowskimi podlegającymi Związkowi Gmin, powołana została specjalna Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która statutowo miała dbać o to, co „odzyskane” (mowa o budynkach, cmentarzach, mykwach, synagogach itp.). Poza tym, aby usprawnić proces zwracania majątku, nasze państwo ze swojej strony stworzyło komisję, w skład której wchodzą zarówno członkowie strony rządowej, jak i wyznaniowej. Od chwili powołania w 1997 roku, celem działalności Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich (działającej najpierw przy Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, a po zmianach przy MSWiA) miało być przyjmowanie od gmin żydowskich wniosków o zwrot majątków. Komisja miała być więc siłą sprawczą i Temidą całego procesu restytucji, tak samo, jak FODŻ miało zajmować się „ochroną” dziedzictwa żydowskiego. O ile działalność fundacji, która nagle zmieniła zakres swojej działalności, kontroluje sam Związek Gmin, o tyle Komisja Regulacyjna odpowiada prawnie i płaci swoim członkom z publicznych pieniędzy. Pieniędzy, o których dokładnych sumach i przeznaczeniu, nikt nie ma pojęcia.

Komisja widmo

Ponieważ mnożą się pytania, dzwonimy do Komisji Regulacyjnej. Telefon milczy. Chcemy dopytać o działalność, zwłaszcza że prace są już daleko za półmetkiem. Ile zwrócono? Komu dokładnie? Za jakie grunty? W obiegu publicznym brak jakichkolwiek faktów. Nikt nie chce podsumować restytucji majątku żydowskiego, jakby to był zakazany temat. Im głębiej wchodzimy w sprawę, tym mniej faktów, a więcej bulwersujących pytań. I zaczynają się uniki, bo MSWiA zapytane kilka razy o dokładne informacje o procesie restytucji, w tym listę gruntów i nieruchomości, wyceny i sposób zakończenia spraw, próbuje nas zbyć. Wysłane pytania czekają kilka tygodni na odpowiedź. Dopiero po telefonicznych interwencjach otrzymujemy szczątkowe informacje.

Choć Komisja Regulacyjna to ciało państwowe, trudno czegokolwiek dowiedzieć się o jej działalności. Nie ma ani śladu jakiegokolwiek raportu, listy gruntów i nieruchomości, czy choćby nawet sprawozdań z jej prac. Ministerstwo jest w stanie jedynie posłużyć się ogólnymi danymi, z których wynika, że do dziś ugody zawarte przed Komisją Regulacyjną przewidują dla Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich i gmin wyznaniowych żydowskich rekompensatę pieniężną w wysokości 28 196 035 zł. Ponadto przyznano wnioskodawcom odszkodowania w wysokości ogółem 58 399 515,18 zł.  Jednak i te ogromne kwoty mogą być wierzchołkiem finansowej góry. Bo nie tylko my nie możemy się dowiedzieć, jakim majątkiem komisja tak naprawdę obraca. Pojęcia nie mają także ci, którzy cały proces restytucji powinni nadzorować. Po dwóch miesiącach podchodów, biuro prasowe MSWiA w końcu przyznało, że nie istnieje żadne zestawienie nieruchomości, które oddano lub za które przyznano odszkodowanie. Państwo polskie nie ma pojęcia, co oddało i w związku z tym, ile jest to naprawdę warte. Bo skoro brak szczegółowych informacji o tym, co oddano i ile było warte (a często mówimy o prestiżowych lokalizacjach nieruchomości w centrach największych miast), to na jakiej podstawie i wedle jakich kryteriów wypłacono te pieniądze?

Biuletynu brak

Telefony milczą, odpowiedzi na maile nie przychodzą. Szukamy dalej, całkowicie na własną rękę. I niestety, odkrywamy kolejny bulwersujący fakt. Komisja Regulacyjna ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich nie dosyć, że nie prowadzi rejestru majątku zwróconego i tego, za który wypłacono odszkodowania i wypłaty z tytułu zawartych ugód, to jeszcze nie prowadzi Biuletynu Informacji Publicznej. I to od początku działalności. MSWiA zapytane o to wielokrotnie milczy. A przecież mowa o przestępstwie, zagrożonym karą pozbawienia wolności. – Wszelkie posiadane przez Komisję informacje publiczne są udostępniane w zakresie określonym ustawą z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej – tłumaczy Biuro Prasowe ministerstwa. Tyle że to właśnie ta ustawa bezwzględnie nakazuje stworzenie i utrzymywanie Biuletynu.

Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, mimo tego, że wyznacza połowę składu Komisji Regulacyjnej, odżegnuje się od odpowiedzialności za brak przejrzystości działań tego organu. – Za nadzór nad pracą Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich, w tym także za politykę informacyjną i sprawozdawczość odpowiada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – tłumaczy przewodniczący ZGWŻ, Lesław Piszewski.

Gdzie te pieniądze?

Sprawie dodaje emocji słynny artykuł Wojciecha Surmacza „Kadisz za milion dolarów”. Opisano tam dokładnie proceder odzyskiwania i następnie szybkiej sprzedaży wartościowych gruntów. Dawne synagogi i żydowskie cmentarze trafiały niemal natychmiast do rąk deweloperów. O ochronie żydowskiego dziedzictwa i poszanowaniu historii nie było nawet mowy. Po tym, jak w 2013 roku ukazał się w magazynie „Forbes”, dziennikarza zwolniono. Dyskusje wokół rzekomej afery szybko wyciszono. A restytucja jak trwała, tak trwa. Mimo że już wiele lat temu powinna była się zakończyć. – Komisja Regulacyjna do Spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich wszystkie złożone wnioski wszczęła przed 12 maja 2012 r. – informuje biuro prasowe MSWiA. To data wynikająca z ustawy. Do tego dnia powinien zostać złożony ostatni wniosek. Jako że od tamtego momentu minęło już pięć lat, to można by domniemywać, że Komisja powinna już kończyć pracę nad ostatnimi wnioskami. Nic bardziej mylnego. Garść statystyk: Ogółem do Komisji Regulacyjnej do Spraw Gmin Wyznaniowych Żydowskich złożono 5544 wniosków, z czego 40 wniosków zostało złożonych przez podmioty nieuprawnione i z uwagi na powyższe wnioski te zostały odrzucone przez Komisję. Wszczęto 5504 postępowań, odbyło się 7403 rozpraw. 2752 postępowań zostało całkowicie lub częściowo zakończonych, z czego: 661 zakończono ugodą, 515 zakończono orzeczeniem (całkowicie lub częściowo) uwzględniającym wniosek, 999 zakończono wydaniem orzeczenia o umorzeniu postępowania regulacyjnego, 512 zakończono orzeczeniem o oddaleniu (odrzuceniu) wniosku, w 96 postępowaniach nie uzgodniono orzeczenia. Zawieszono 65 postępowań regulacyjnych. Czyli prawie połowa postępowań jeszcze się toczy. I końca prac nie widać.

Autor

Poprzedni artykułBandyci z blachami
Następny artykułFrancuzi zabiorą nam złotego

Najnowsze