2.2 C
Warszawa
piątek, 9 grudnia 2022
Advertisement

TVP może stracić miliony

Koniecznie przeczytaj

Niedługo sąd rozstrzygnie, czy telewizja publiczna może w całości odliczać VAT. Niekorzystny dla TVP wyrok wstrząśnie budżetem przy Woronicza. Najnowsza linia orzecznicza wskazuje, że tak właśnie będzie.

 Naczelny Sąd Administracyjny rozpatruje kasację złożoną przez TVP od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA przyznał rację fiskusowi i odmówił publicznej telewizji prawa do odliczenia całego VAT-u. Gra toczy się o dziesiątki milionów złotych. Ich strata sprawi, że szef TVP Jacek Kurski będzie musiał łatać budżetowe dziury reklamami komercyjnymi, a w najgorszym scenariuszu zwróci się do swoich politycznych mocodawców o podwyżkę abonamentu lub nowelizację budżetu, zakładającą zwiększenie środków dla TVP. Polskie Radio już teraz traci rocznie kilka milionów z tego samego powodu. Najnowsze orzecznictwo sądowe wskazuje, że Kurski powinien zacząć szukać oszczędności.

Zarówno polskie sądy, jak i Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) stoją twardo na stanowisku, że VAT można odliczyć w całej kwocie tylko wtedy, gdy działalność ma charakter komercyjny i spełnia definicję działalności gospodarczej na gruncie przepisów o podatku od towarów i usług. W podobnym tonie wypowiada się również Ministerstwo Finansów w swoich odpowiedziach na interpelacje poselskie. Co istotne, po kieszeniach dostaną nie tylko publiczne rozgłośnie, lecz także instytucje kultury, w szczególności muzea, które będą musiały stosować tzw. prewspółczynnik przy odliczeniu podatku. Niedługo może się okazać, że darmowe wydarzenia typu „Noc Muzeów” odejdą do lamusa, bo dla ich organizatorów będą generować relatywnie wyższe koszty z powodu braku możliwości odliczenia pełnego VAT-u.

Słów kilka o przepisach

W dużym uproszczeniu przepisy prawa podatkowego zezwalają na odliczenie całości podatku VAT od zakupów, o ile są one związane z działalnością gospodarczą w rozumieniu ustawy o podatku od towarów i usług. Chodzi głównie o to, by podatnik dokonywał odpłatnej dostawy towarów albo świadczył usługi, które podlegają VAT. Jeżeli określony podmiot nie wykonuje takiej działalności, a równocześnie odlicza VAT od zakupów, wówczas działa niezgodnie z prawem. Przykładowo działalność banków podlega zwolnieniu z podatku (usługi przez nie oferowane nie są „owatowane”), dlatego też nie mogą one odliczać VAT-u np. od zakupu sprzętu komputerowego.

Opodatkowaniu nie podlega również tzw. działalność misyjna czy też statutowa rozgłośni publicznych oraz instytucji kultury. Polskie Radio nie może zatem odliczać pełnego VAT-u, ponieważ duża część jego działalności mieści się właśnie we wspomnianych kategoriach i równocześnie jest finansowana z abonamentu. W wyroku z 22 czerwca 2016 r. dotyczącym jednej z litewskich publicznych rozgłośni TSUE podkreślił, że działalność radia w zakresie, w jakim dotyczy ona działalności misyjnej opłacanej z abonamentu, nie podlega VAT. W praktyce jednak nie sposób jednoznacznie odróżnić wydatków dotyczących działalności opodatkowanej od wydatków przypisanych do realizacji statutu (misji). Przykładowo, TVP, kupując kilkanaście kamer i odbiorników, nie zastanawia się, które z nich będą wykorzystywane komercyjnie (VAT), a które posłużą szerzeniu misji telewizji publicznej (brak VAT).

Prewspółczynnik

Kilka lat temu rozwiązanie tego problemu zaproponowała Unia Europejska, zobowiązując kraje członkowskie do uchwalenia przepisów wprowadzających tzw. prewspółczynnik, na podstawie którego każdy podatnik powinien szacować wartość VAT-u podlegającą odliczeniu. Są różne metody obliczania prewspółczynnika, może to być np. stosunek osób wykonujących prace związane z działalnością gospodarczą do wszystkich zatrudnionych, jak również stosunek powierzchni wykorzystywanej w działalności gospodarczej do całości powierzchni, z jakiej korzysta przedsiębiorstwo.

Z linii orzeczniczej TSUE jednoznacznie wynika, że podatnik nie ma prawa odliczać podatku naliczonego związanego z działalnością inną, niż ta opisana w przepisach o podatku od towarów i usług. Przy czym trzeba pamiętać, że sam fakt, iż dany podmiot dokonuje nieodpłatnej dostawy towarów lub świadczenia usług nie przesądza jeszcze o braku prawa do odliczenia. Łatwo sobie bowiem wyobrazić restaurację, która w ramach promocji oferuje darmowy poczęstunek. Nie oznacza to bynajmniej, że właściciel lokalu nie ma prawa odliczyć VAT-u od zakupu produktów wykorzystanych w celu nieodpłatnej promocji. Takie podejście prowadziłoby do absurdów i chaosu prawnego. W takim wypadku działania restauracji niewątpliwie mają związek z działalnością komercyjną (zachęcenie do odwiedzenia lokalu w przyszłości).

Co innego w sytuacji, gdy czynności nieodpłatne są odrębnym obok działalności gospodarczej przedmiotem aktywności podatnika. Wówczas trzeba stosować prewspółczynnik. Tak właśnie jest z muzeami, które obok normalnej oferty sprzedaży biletów wstępu, organizują również bezpłatne wydarzenia (typu Noc Muzeów), wpisujące się w realizację statutu („gromadzenie i trwała ochrona dóbr kulturalnego dziedzictwa ludzkości o charakterze materialnym i niematerialnym”).

W praktyce nie da się przyporządkować konkretnych wydatków muzeów do jednej z tych dwóch kategorii działalności. Stąd też wynika konieczność stosowania prewspółczynnika. Przy czym do niedawna nie było to takie jasne. Większość muzeów i innych instytucji kultury odliczała pełny VAT. Takie podejście znajdowało zresztą odzwierciedlenie w wielu orzeczeniach sądowych oraz interpretacjach podatkowych. Przykładowo Wojewódzki Sąd Administracyjny w nieprawomocnym wyroku z 7 lutego 2017 r. uznał, że Muzeum Zamku w Łańcucie nie ma obowiązku stosowania prewspółczynnika tylko z powodu tego, że raz w tygodniu wejście na jego teren jest bezpłatne. Podobnie uznał Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy w interpretacji indywidualnej z 2 czerwca 2016 r. w odniesieniu do teatru, organizującego bezpłatne imprezy promocyjne oraz rozdającego bezpłatne wejściówki na spektakle. Linia orzecznicza zaczęła się załamywać w tym roku. Najnowsze wyroki i interpretacje nie są już tak pozytywne dla podatników. Duże znaczenie ma wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 lipca 2018 r., z którego wynika, że centrum kultury organizujące bezpłatne wydarzenie musi stosować prewspółczynnik.

Media publiczne w tarapatach

Stosowanie prewspółczynnika przez duże podmioty, których polityka budżetowa uwzględnia wielomilionowe zwroty VAT-u, może oznaczać znaczne problemy finansowe. To właśnie z tego powodu Polskie Radio z taką zawziętością próbowało podważyć decyzję fiskusa, który nakazał publicznej rozgłośni wyliczanie podatku naliczonego na podstawie prewspółczynnika. Bezskutecznie, najpierw bowiem WSA podtrzymał stanowisko skarbówki, a następnie sąd kasacyjny „klepnął” wyrok I instancji. Polskie Radio może jeszcze szukać ratunku w Trybunale Sprawiedliwości UE, jednak biorąc pod uwagę najnowsze orzecznictwo TSUE – szanse na korzystne rozstrzygniecie, są znikome.

Według różnych medialnych doniesień stosowanie prewspółczynnika przez publiczną rozgłośnię oznacza utratę ok. 5 mln zł w skali roku. Jeszcze więcej może stracić Telewizja Polska, która toczy spór przed sądami w tej samej sprawie. Na obecną chwilę TVP czeka na rozstrzygnięcie NSA. Biorąc jednak pod uwagę przywołany wcześniej wyrok z 6 lipca, trudno oczekiwać, by sąd nagle zmienił swoją linię orzeczniczą. W wypadku telewizji publicznej gra toczy się nawet o 15 mln zł odliczonego podatku w skali roku. Wszystko wskazuje na to, że instytucja, na której czele stoi Jacek Kurski, będzie musiała za kilka miesięcy sięgnąć głęboko do kieszeni.

Z tym jednak nie będzie większego problemu, ponieważ to, co publiczne, rządzi się innymi prawami od tego, co prywatne. Wystarczy, że rząd przeforsuje nowelizację budżetu zakładającą zwiększenie środków dla TVP i PR. Nie jest to bynajmniej scenariusz oderwany od rzeczywistości, ponieważ takie sytuacje miały już miejsce w przeszłości. Wystarczy przypomnieć, jak w listopadzie 2017 r. została w ekspresowym tempie przeforsowana nowela ustawy budżetowej, w której zapisano m.in. 980 mln zł (sic!) dla mediów publicznych jako rekompensatę za przychody abonamentowe nieuzyskane w latach 2010– 2017. Kasa została skierowana do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ta zaś rozdzieliła kasę pomiędzy telewizję i radio według sobie tylko znanego mechanizmu.

Autor

Poprzedni artykułZielony biznes
Następny artykułBessa “Lewego”

Najnowsze