29.9 C
Warszawa
niedziela, 26 czerwca 2022

Urzędnicy od Facebooka

Koniecznie przeczytaj

Ministerstwo Cyfryzacji chce, by urzędnicy interweniowali w sprawie blokowanych treści na Facebooku.

Minister Cyfryzacji Marek Zagórski podpisał porozumienie z przedstawicielami Facebooka, zgodnie z którym użytkownicy, którym zablokowano konto, będą mogli odwołać się od decyzji administratorów portalu za pośrednictwem Punktu Kontaktowego, którego zbudowaniem zajmie się Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa. Następnie to urzędnicy, po zbadaniu wniosku, mają interweniować w sprawie przywrócenia konta lub treści. Nie wszyscy są jednak z takiego rozwiązania zadowoleni. Na polskich urzędników spadną bowiem obowiązki, które powinny leżeć w gestii portalu. Sam Facebook zyska natomiast darmową siłę roboczą, która będzie zastępować jego pracowników oraz prawników, sprzątających po pomyłkach sztucznej inteligencji i algorytmu portalu. Z kolei goszczący w Warszawie współtwórca Apple – Steve Wozniak ocenił, że Facebook stał się zbyt potężny i wymaga odgórnych, rządowych ograniczeń. Zaproponował też rozwiązania mogące stworzyć alternatywę dla dominacji portalu Zuckerberga.

Punkt kontaktowy

Kontrowersje z blokowaniem kont i wpisów na Facebooku są częstym elementem debaty publicznej w Polsce. Najgłośniej wokół tematu zrobiło się dwa lata temu, gdy na cel trafiły strony i profile promujące Marsz Niepodległości. Strona rządowa postanowiła pójść na rękę użytkownikom i zaangażować się w „wojnę z cenzurą”. Jej efekty można było zobaczyć pod koniec listopada, gdy ministerstwo cyfryzacji poinformowało o podpisanym z Facebookiem porozumieniu. Polscy użytkownicy Facebooka zyskają na jego mocy możliwość „weryfikacji odmowy dotyczącej odwołania od decyzji o blokadzie treści na ich profilu”. Uruchomiony zostanie tzw. Punkt Kontaktowy.

– Platforma ta będzie służyć polskim użytkownikom Facebooka, których treści, konta lub profile zostały usunięte, lub zablokowane. Dzięki usłudze będą oni mogli składać wnioski o przeprowadzenie dodatkowej kontroli, czy blokada nastąpiła słusznie – wyjaśnił w komunikacie resort Marka Zagórskiego, podkreślając, że Polska będzie „pierwszym krajem na świecie, w którym takie rozwiązanie zacznie działać”. W praktyce schemat wydaje się prosty – jeżeli Facebook odrzuci odwołanie się od decyzji o blokadzie konta lub treści, lub nie odpowie na odwołanie w ciągu 72 godzin, użytkownik zgłasza się do Punktu Kontaktowego. Tam, po wypełnieniu specjalnego formularza (i uznaniu wniosku o odblokowanie za zasadny), to urzędnicy będą interweniować. Stworzeniem i obsługą systemu informatycznego Punktu Kontaktowego ma zająć się Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK).

Jak podkreśla ministerstwo, początkowo, w okresie pilotażu, usługa ograniczona będzie do określonych przypadków usunięcia treści – takich jak organizacja zbiórek publicznych i organizacja zgromadzeń (to ukłon w stronę Marszu Niepodległości). Niemniej resort ministra Zagórskiego podkreśla, że usługa będzie rozbudowywana.

– Docelowo każda osoba w Polsce, która uzna, że jej wpis został niesłusznie usunięty, a odwołanie zostało negatywnie rozpatrzone przez Facebooka, będzie mogła za pośrednictwem specjalnego formularza zwrócić się o ponowne rozpatrzenie jego sprawy przez portal. Proces nie będzie dotyczył odwołań od decyzji historycznych – czytamy w komunikacie ministerstwa. Resort poinformował również, że zamierza zaprosić do współpracy pozostałe platformy społecznościowe.

Teoria, a praktyka

– Już na tym etapie całe przedsięwzięcie może okazać się niewypałem. Nie każdy zbanowany będzie wiedział, że ma do dyspozycji dodatkowe narzędzie do odwołania się od decyzji. Jeśli Facebook nie będzie aktywnie informował o Punkcie Kontaktowym, to mało kto trafi na tę stronę. Po drugie zgłoszenie przez Punkt Kontaktowy będzie wymagało poświadczenia Profilem Zaufanym. W tym momencie ma go około 2 mln Polaków, z Facebooka korzysta około 16 mln. Nawet jeśli ktoś będzie wiedział o istnieniu Punktu Kontaktowego, to szansa, że będzie mógł z niego skorzystać, wyniesie 12,5 proc. Można pokusić się o spekulowanie, że taka sytuacja zmobilizuje Polaków do zakładania Profilu Zaufanego, ale wg mnie ludzie będą po prostu tracili chęć do odwoływania się. Może się wydawać, że decyzją o współpracy Facebook przychyla się w końcu do sugestii, aby oddał część władzy nad portalem społeczeństwu i zewnętrznym organom. Tak jednak nie jest. NASK nie będzie bowiem widział treści, które doprowadziły do zbanowania użytkownika, nie będzie rozpatrywał zażaleń, ani nie będzie mógł cofnąć decyzji Facebooka. W całym procesie NASK będzie uczestniczył jako pośrednik, który doda wagi zgłoszeniu użytkownika – ocenia pomysł red. Bolesław Breczko z „Wirtualnej Polski”.

W praktyce to nadal od portalu i jego administratorów będzie zależeć decyzja o przywróceniu lub odblokowaniu profilu. Według red. Breczko jedynym plusem tych zmian będzie gromadzenie jakichkolwiek danych o skali blokowanych kont lub profili (na bazie zgłoszeń), gdyż obecnie takich zestawień nie ma. Co ciekawe – pierwotne plany ministerstwa dotyczyły zmian w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną, które miały zakazać zagranicznym platformom kasowania treści, które nie były zgłaszane administracji przez innych użytkowników.

– Zarządzanie treściami w Internecie to jedno z największych wyzwań dzisiejszego cyfrowego świata. To również wielowymiarowy problem, który wymaga współpracy wszystkich aktywnych w Internecie podmiotów, by zachowana była swoboda wypowiedzi, a jednocześnie użytkownicy mieli zapewnione bezpieczeństwo i ochronę przed niepożądanymi i szkodliwymi treściami. Podchodzimy do tego konstruktywnie i szukamy pozytywnych rozwiązań – przekonywał w trakcie podpisywania porozumienia z ministerstwem cyfryzacji Jakub Turowski, dyrektor ds. polityki publicznej Facebooka w Polsce i krajach bałtyckich.

Z kolei mecenas Zbigniew Krüger, specjalizujący się w prawie nowych technologii, komentując dla „Gazety Wyborczej”, pierwsze informacje nt. planów resortu cyfryzacji zauważył, że „żaden z dużych serwisów społecznościowych nie podlega polskiemu prawu, a więc użytkownik nie ma szans walczyć z blokadą przed sądem”.

– A przynajmniej – przed sądem polskim. Ewentualnie mógłby zaskarżyć decyzję w Kalifornii, gdzie zarejestrowane są te firmy – dodał mecenas Krüger.

Facebook może zbyt dużo?

Część komentujących zwraca uwagę, że posiadanie konta w portalu społecznościowym jest dobrowolne, a decydując się na prowadzenie takiego profilu, musimy zaakceptować i dostosować się do polityki właściciela. Tym bardziej że utworzenie i prowadzenie konta jest „bezpłatne” (to oczywiście nie do końca prawda, bo płacimy swoją prywatnością, tworząc bazę danych o sobie, którą właściciel portalu może później odsprzedać PR-owcom czy firmom reklamowym). Problem funkcjonowania Facebooka stał się też tematem wystąpienia Steva Wozniaka, współtwórcy Apple, który przyleciał w listopadzie do Warszawy na zaproszenie Polskiej Fundacji Narodowej.

– Facebook miał początkowo piękną ideę: jednoczyć ludzi. Niestety, z czasem przyszła chęć zarobku na danych użytkowników. To niedopuszczalne – krytykował platformę Zuckerberga. Wozniak przyznał, że sam założył konto na Facebooku, ale po trzech miesiącach zaczął dostrzegać problemy.

– Z czasem złapałem się na tym, że przeglądanie Facebooka odciąga moją uwagę, pochłania coraz więcej czasu. Miałem 5 tys. znajomych, których tak naprawdę nie znałem. Facebook stał się nałogiem. Potem było jeszcze gorzej. Jego twórcy zorientowali się, że na danych użytkowników można zarobić, sprzedając je reklamodawcom. Podobnie robi Google. To niedopuszczalne. Coś, co w Apple’u jest nie do pomyślenia – przekonywał Wozniak. Według inżyniera rozwiązaniem mogłoby być stworzenie „ruchomej” bazy danych.

– Wyobrażam sobie sytuację, w której za pomocą jednego kliknięcia użytkownik może pobrać cały swój profil, historię rozmów itd. i przenieść ją do innego, konkurencyjnego serwisu. Nie ukrywam też, że mógłbym zgodzić się na płatną wersję Facebooka, bez reklam i z wyłączoną opcją śledzenia i profilowania. Zuckerberg powtarzał nieraz, że Apple może sobie pozwolić na wiele rzeczy, bo jest drogi. Niech zatem sam też wprowadzi opłaty i będzie lepszy – kwitował Wozniak.

Autor

Najnowsze