1.6 C
Warszawa
wtorek, 29 listopada 2022
Advertisement

Libia z nowym dyktatorem?

Koniecznie przeczytaj

Generał Chalifa Haftar rozpoczął 4 kwietnia swój marsz w kierunku Trypolisu.

Czy przywódcy Libijskiej Armii Narodowej uda się przejąć władzę?

Mija już prawie osiem lat, od kiedy Libią wstrząsnęła rewolucja, której najważniejszymi skutkami była śmierć Muammara Kaddafiego oraz pogrążenie się całego kraju w wielkim chaosie i wojnie domowej, trwającej nieprzerwanie do dziś. Libijski dyktator w ciągu swoich ostatnich lat rządów podjął bardzo konfrontacyjny wobec Stanów Zjednoczonych kurs, za co zapłacił błyskawicznym odsunięciem od władzy. Jednym z jego pomysłów było porzucenie dolara w rozliczeniach ropy naftowej oraz wprowadzenie nowego, opartego na złocie pieniądza, który miał się nazywać dinarem. Warto pamiętać, że libijskie złoża ropy naftowej są najbardziej zasobne w całej Afryce (48,3 mld baryłek), a ostatnie lata wojny uniemożliwiły ich swobodną eksploatację. W skali świata Libia zajmuje dziewiątą pozycję pod względem posiadanych zasobów, lecz tak naprawdę wciąż nie korzysta w pełni ze swych zasobów.

Podzielony kraj
Wobec tak wielkiego bogactwa nie dziwi więc, że walka o władzę w tym północnoamerykańskim kraju od wielu lat ma niezwykle brutalny charakter. Dochody rządu w ponad 90 proc. są związane z ropą naftową, dlatego gra toczy się przede wszystkim o dostęp do najważniejszego z surowców. Od kilku lat Libia jest tak naprawdę trwale podzielona na kilka obszarów. Obszary na zachodzie, skupione wokół stolicy w Trypolisie, kontroluje rząd jedności narodowej Mustafy as-Saradża, który jest uznawany przez międzynarodową społeczność. Nad zdecydowaną większością kraju, w tym przede wszystkim nad obszarami, na których wydobywana jest libijska ropa, władzę sprawują buntownicy, którzy swoim centrum administracyjnym uczynili Benghazi. Przywódcą rebeliantów jest generał Chalifa Haftar, który jeszcze w 1969 roku brał czynny udział w rewolucji, która obaliła w Libii monarchię i wyniosła do władzy Muammara Kaddafiego. W czasie trwającej od końca lat siedemdziesiątych wojny z Czadem, Haftar stał się niemal bohaterem narodowym, za co został odsunięty od dowodzenia, a nawet przejściowo uwięziony. Dyktator bał się, że popularność generała stworzy zagrożenie dla jego władzy. Od tego czasu Haftar stał się zapiekłym przeciwnikiem Kaddafiego i nawiązał współpracę z Amerykanami, którzy zgodzili się na początku lat dziewięćdziesiątych udzielić mu schronienia. Libijski generał przebywał wtedy w Langley w stanie Wirginia, czyli w miejscowości stanowiącej bazę CIA, co na stałe przytwierdziło do niego etykietę amerykańskiego agenta. Swoją pierwszą próbę dokonania zamachu stanu, generał Chalifa Haftar przeprowadził jeszcze w 1996 roku, lecz bunt został błyskawicznie stłumiony. Sukces osiągnął dopiero w 2011 roku. Tym razem warunki były o wiele bardziej sprzyjające, gdyż od czasu zamieszek w Tunezji, które miały miejsce rok wcześniej cały świat arabski zapłonął w ramach tzw. „arabskiej wiosny”. Jednym ze starannie zaplanowanych elementów tamtych wydarzeń była libijska wojna domowa, w której bardzo szybko zainterweniowały wojska amerykańskie przekonując, że krajowi grozi „katastrofa humanitarna”. Haftar był jednym z kilku najważniejszych dowódców wojsk powstańczych i po doprowadzeniu do narzucenia nowej władzy powrócił do domu w Stanach Zjednoczonych.

Generał powraca
Trzy lata później jednak powrócił, wzywając do przeciwstawienia się rządzącym, a jego działania stały się jedną z głównych przyczyn wybuchu nowej wojny domowej, która od pięciu lat pogłębia w coraz większy sposób stan chaosu w Libii. To właśnie brak stabilnej sytuacji w tym kraju stał się jedną z najważniejszych przyczyn kryzysu imigracyjnego w Europie. Libia od kilku lat stała się jednym z głównych ośrodków handlu przerzutowego mieszkańców Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji do krajów zachodniej Europy. Szacuje się, że w Libii przebywa od ok. 700 tys. do nawet 1 mln uchodźców z Sudanu, Nigerii, Mali, Egiptu, a także z Syrii czy Bangladeszu. Walczące między sobą bojówki, czerpią z handlu spore profity, a jednocześnie uniemożliwiają jakiekolwiek skuteczne zapanowanie nad sytuacją. Terytorium Libii jest w tej chwili poszatkowane na obszary i enklawy kontrolowane przez rząd, buntowników, lokalnych przywódców, a nawet bojowników Państwa islamskiego. Roponośne obszary kontroluje obecnie w ponad 90 proc. generał Haftar, który podjął się próby wyprowadzenia decydującego ciosu i zajęcia stolicy kraju. W chwili, gdy powstaje ten tekst, posłuszne mu siły zbliżyły się do Trypolisu na zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. W reakcji na jego ofensywę amerykańskie wojska pospiesznie wycofały się z kraju, a sekretarz stanu Mike Pompeo wezwał obie strony konfliktu do zaprzestania walk i wypracowania porozumienia we współpracy z ONZ. Działania wojsk Libijskiej Armii Narodowej zostały też potępione przez międzynarodową społeczność. Taki rozwój wydarzeń skłania oczywiście do zadania szeregu pytań dotyczących charakteru działań generała Haftara, który przez wiele lat współpracował ze Stanami Zjednoczonymi i był uważany za jednego z najważniejszych reprezentantów ich interesów. Wiele wskazuje na to, że jego wolta z 2014 roku stanowiła akt wyłamania się z dotychczasowej zależności i próbę objęcia zdecydowania bardziej samodzielnego kursu. Przejęcie przez niego władzy nad całą Libią byłoby do pewnego stopnia na rękę nie tylko Francji i Włochom, którym zależałoby na opanowaniu przerzutu imigrantów przez Morze Śródziemne, lecz także m.in. Egiptowi, który zdecydowanie preferowałby bardziej stabilną sytuację u sąsiada.

Poparcie dla Haftara wyraża także Rosja, którą generał odwiedził zresztą dwa lata temu. Chalif Haftar to typowy przedstawiciel armii, która w krajach arabskich tradycyjnie zwalcza radykalne islamistyczne ugrupowania. Zradykalizowana w ostatnich latach scena polityczna Libii bardzo obawia się więc ewentualnego przejęcia przez Libijską Armię Narodową kontroli nad całym krajem, gdyż to wiązałoby się zapewne ze zdecydowanymi prześladowaniami przeciwników. Przejęcie władzy nad całą Libią może się jednak okazać zadaniem praktycznie niewykonalnym. W ciągu ostatnich ośmiu lat na przerzucie imigrantów wyrosły w Libii prawdziwe fortuny i trudno sobie wyobrazić, aby środowiska żyjące z tego procederu pozwoliły na pozbawienie źródła dochodu. Jeszcze większym wyzwaniem dla Haftara będzie bez wątpienia nieuchronna konfrontacja ze Stanami Zjednoczonymi, które nie mogą sobie pozwolić na utratę wpływów w kolejnym dużym, zasobnym w ropę kraju. Porażka w Syrii sprawiła, że amerykańska klasa polityczna będzie dążyła do zachowania kontroli nad Trypolisem; szczególnie, gdy władzę w nim obejmie polityk śmiało flirtujący z Rosją. Być może jednak sam Haftar okaże się kimś, kto mimo wszystko zachowa lojalność wobec swoich wcześniejszych sponsorów i w kluczowym momencie wybierze sojusz z Waszyngtonem. Bez względu na to, który scenariusz miałby się zrealizować, sytuacja w Libii jeszcze bardzo długo nie wróci do względnej normalności.

Autor

Poprzedni artykułDłuższy pobyt Ukraińców
Następny artykułKucharz Putina

Najnowsze