25.7 C
Warszawa
poniedziałek, 4 lipca 2022

Komandosi XXI wieku

Koniecznie przeczytaj

Wojna w cyberprzestrzeni

Konflikty między rozwiniętymi państwami w XXI wieku już toczą się przede wszystkim w cyberprzestrzeni. Polska wreszcie przystąpiła do budowy cyberwojsk.

12 września Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak w Centrum Szkolenia Łączności i Informatyki w Zegrzu podpisał koncepcję utworzenia Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Informacje o pracach nad powstaniem cyberwojsk pojawiały się w mediach od początku roku. W przeciwieństwie do powołanych w 2017 r. Wojsk Obrony Terytorialnej, sprawa nie wywoływała większego zainteresowania opinii publicznej ani nie była przedmiotem sporu. Można się tylko dziwić, że do budowy cyberwojska przystąpiliśmy tak późno. Konflikty między rozwiniętymi państwami w XXI wieku już toczą się przede wszystkim w cyberprzestrzeni. Klasyczne konflikty zbrojne są coraz rzadsze i mają mniejsze znaczenie. Cyberwojska to komandosi XXI wieku. Nie tylko bronią strategicznej infrastruktury kraju, lecz także wspomagają działania ofensywne. Jak to działa w praktyce, pokazali najlepiej Izraelczycy, którzy bez jednego wystrzału sparaliżowali irański program atomowy, wprowadzając do systemu wirówek atomowych wirusa, który je uszkodził.

Cyberwojna już trwa
„Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami” – zauważył Carl von Clausewitz, pruski teoretyk wojny. W konfliktach między państwami chodziło o zabezpieczenie własnych interesów gospodarczych i politycznych. Wojny były opłacalne, bo zwycięzcy mogli dokonywać aneksji i grabić podbitych. Większość dochodów pochodziła wówczas z opodatkowania rolnictwa i prostych prac czy dostępu do surowców naturalnych. W XXI wieku wojna już nie daje takich korzyści, stąd rozwinięte państwa uciekają się do przemocy między sobą relatywnie rzadko. Znacznie groźniejsze jest atakowanie wrogiego państwa bez nawet formalnego wypowiedzenia wojny właśnie przy użyciu cyberwojsk. Wyobraźmy sobie nasze codzienne życie, jeżeli nagle na obszarze Polski przestaje działać Internet. Praktycznie całe życie gospodarcze zamiera. Nie są w stanie działać instytucje finansowe. Obrót gospodarczy jest sparaliżowany. Prawdopodobnie dochodzi również w większości miast do awarii w dostawach prądu i wody. Następuje współczesny Armagedon.

Scenariusz science fiction? Bynajmniej. W kwietniu 2007 r. doszło do pierwszego zorganizowanego cyberataku na państwo europejskie. Ofiarą ataków rosyjskich cyberwojsk została Estonia. Była to „karna ekspedycja” za usunięcie pomnika żołnierzy sowieckich z centrum Tallina. Zaatakowano strony internetowe parlamentu, ministerstw i banków. Nie można było z nich korzystać. Ponad rok później, w lipcu 2008 r. zaatakowano w ten sam sposób Litwę. To także była forma represji za wprowadzony przez litewski parlament zakaz używania symboli byłego ZSRR (łącznie z symbolami III Rzeszy). Nowością ataku był podpis sprawców. Na ponad trzystu stronach internetowych litewskich instytucji umieszczono zdelegalizowane symbole Związku Sowieckiego. Według amerykańskich źródeł wywiadowczych ataków tych dokonała grupa hakerska Russian Business Network (Rosyjska Sieć Biznesowa). Gdy powstawała w 2006 r., była prywatnym pomysłem zdolnych informatyków. Została jednak zwerbowana przez FSB, które dało hakerom wybór: praca dla państwa albo poniesienie konsekwencji prawnych. W ten sposób powstał zalążek rosyjskich cyberwojsk, uważanych dziś za jedne z najlepszych na świecie, obok chińskich i amerykańskich.

Polska na celowniku
Fakt, że cyberwojska zaczęliśmy budować dopiero w 2019 r., jest o tyle dziwny, że już ponad 10 lat temu padliśmy ofiarą ataków rosyjskich cyberwojsk. Pierwsze miały miejsce w latach 2007–2008 i dotyczyły stron kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na których publikowano raport z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych, a także później analizy dotyczące celów i środków stosowanych przez rosyjską propagandę. Najbardziej tajemniczym wątkiem są ataki wymierzone w polskie instytucje na początku kwietnia 2010 r., a więc tuż przed katastrofą smoleńską. Rządowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe ostrzegł o takim zagrożeniu 7 kwietnia 2010 r. 9 kwietnia problemy z siecią informatyczną miały zaliczane do największych polskich banków PKO BP i Pekao SA. Gdy wydawało się, że kryzys zażegnano, trzy dni później, 12 kwietnia przestały działać ponownie ich serwisy internetowe, a dodatkowo także Alior Banku.

Podobne problemy miały wówczas także inne instytucje finansowe w Polsce. W tym czasie zaatakowano też strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jeżeli chodzi o incydenty po 10 kwietnia, bez wątpienia była to próba sprawdzenia, jak radzić sobie będzie Polska z problemami w krytycznej sytuacji po katastrofie smoleńskiej. Incydenty zaczęły się jednak już przed samą katastrofą. Za rządów PO-PSL tego problemu nie traktowano poważnie. Świadczy o tym fakt, że ważne polskie instytucje, między innymi Ministerstwo, Obrony Narodowej i Centralne Biuro Antykorupcyjne, korzystały z programów rosyjskiej firmy Kaspersky, której założyciel kończył elitarną szkołę informatyczną pod auspicjami KGB…

Właściwa ranga
Oczywiście nie jest tak, że Polska była do tej pory zupełnie bezbronna wobec cyberagresji. Polskie wojsko i tajne służby od lat działają w sieci. Teraz jednak nadano tej obecności zupełnie inną rangę. Chodzi bowiem nie tylko o konsolidację i koordynację zasobów państwowych, lecz także o wdrożenie w kwestie polskiego bezpieczeństwa firm prywatnych.
„Bezpieczeństwo cyberprzestrzeni nie może bazować tylko na kompetencjach jednej jednostki organizacyjnej, nawet jeśli będzie ona w pełni wykwalifikowana i będzie posiadała pełne spektrum zadań i ludzi (…) Cyberbezpieczeństwo może być realizowane (…) poprzez współpracę pomiędzy wojskiem i rynkiem prywatnym czy innymi instytucjami” – tłumaczył w lutym br. płk Karol Molenda, pełnomocnik szefa MON ds. powołania cyberwojsk. Specjaliści do spraw cyberprzestrzeni mają być także częścią Wojsk Obrony Terytorialnej. Tutaj inspiracją są Stany Zjednoczone, w których ok. 40 proc. cyberwojsk jest koordynowanych przez Gwardię Narodową (czyli właśnie odpowiednik WOT). Chętni na karierę w Wojskach Obrony Cyberprzestrzeni szczegóły znajdą na stronie www.cyber.mil.pl.

Autor

Poprzedni artykułNaftowa eksplozja
Następny artykułGorące lato rosyjskiego wywiadu

Najnowsze