5.5 C
Warszawa
czwartek, 21 stycznia 2021

Amazon kontra pracownicy

Koniecznie przeczytaj

Jeszcze przed epidemią Amazon był oskarżany na całym świecie o to, że wykorzystuje pracowników, obarczając ich wyśrubowanymi normami i płacąc tak mało jak tylko może. Teraz jednak to już prawdziwa plaga. Na początku grudnia związkowcy z amerykańskiego Amazona zaczęli głośno mówić, że tylko globalny strajk pracowników giganta (skoordynowana akcja w różnych krajach) może przynieść poprawę warunków pracy i płacy.

Największym domem handlowym świata jest Amazon.com. Jej właściciel i prezes Jeff Bezos jest zdecydowanie najbogatszym człowiekiem świata, którego majątek szacowany na 172 mld dolarów (ok. 700 mld zł), to prawie dwukrotność dochodów polskiego budżetu. Dzięki pandemii koronawirusa Amazon jeszcze bardziej umocnił swoją pozycję, ludzie bowiem zaczęli robić znacznie więcej zakupów w Internecie. Z powodu obaw przed zakażeniem koronawirusem, a także z musu, bowiem w dużej części świata zamknięto centra handlowe i sklepy. Jeszcze przed epidemią Amazon był oskarżany na całym świecie o to, że wykorzystuje pracowników, obarczając ich wyśrubowanymi normami i płacąc tak mało jak tylko może. Teraz jednak to już prawdziwa plaga. Na początku grudnia związkowcy z amerykańskiego Amazona zaczęli głośno mówić, że tylko globalny strajk pracowników giganta (skoordynowana akcja w różnych krajach) może przynieść poprawę warunków pracy i płacy. Szefowie Amazona, jak na giganta technologii i sprzedaży przystało, na te pogróżki reagują nagłaśnianiem automatyzacji procesu pakowania i wysyłki towaru. Przekaz jest jasny: im głośniej będziecie protestować, tym szybciej zastąpią was maszyny. W odpowiedzi związkowcy z USA zapoczątkowali akcję „Make Amazon Pay” (Zmuśmy Amazon do płacenia)
Pracownik w centrum uwagi
W kwietniu 2020 r. Amazon zatrudniał ok. 840 tys. osób na całym świecie. Według autorów raportu „Eyes Everywhere: Amazon’s Surveillance Infrastructure and Revitalizing Worker Power” („Oczy wszędzie: infrastruktura nadzoru firmy Amazon i rewitalizacja siły roboczej”) przygotowanego przez think tank Open Markets Institute i opublikowanego 31 sierpnia 2020 r. „relacje Amazon z wieloma pracownikami polegają na kontroli, upokarzaniu i utrzymywaniu stanu ciągłego napięcia”.
Pracownicy są kontrolowani na każdym kroku, a najsłabsi (nie realizujący wyśrubowanych norm) – usuwani. Niezależnie od kraju, w którym Amazon prowadzi działalność, zgłaszane problemy są zadziwiająco zgodne. Pracownicy od USA po Polskę skarżą się, że są traktowani jak „roboty” i „zombie”.
Amazon swój sukces rynkowy zawdzięcza drobiazgowemu śledzeniu zachowań klientów swojego sklepu. Dzięki temu wie, jak efektywniej sprzedawać im towary. Tak samo jak klienta stara się śledzić również pracowników. Celem jest ich „optymalizacja”, czyli wyciśnięcie z nich tyle, ile można.
Jeżeli komuś się to nie podoba, właściciel szybko wyrzuca go z okrętu Amazon. Nie ma na nim miejsca dla maruderów. W kwietniu 2020 r. wyrzucono z pracy w USA Chrisa Smallsa, a także pracowników Emily Cunningham, Mareny Costy i Bashira Mohameda za to, że alarmowali o złych warunkach pracy (brak właściwych zabezpieczeń przed zarażeniem się COVID-19). 1 maja ubiegłego roku (zapewne nieprzypadkowo w międzynarodowy dzień pracy) Tim Bray, wiceprezes Amazona zrezygnował ze stanowiska za to właśnie, iż wrzuca się sygnalistów. „Pozostanie wiceprezesem Amazona oznaczałoby podpisanie się pod działaniami, którymi gardzę” – napisał na swoim blogu.
Wyścig szczurów
Ciągły niepokój (stres), któremu poddawani są celowo pracownicy Amazona przypomina trochę dziecięcą grę, w której biega się dookoła krzeseł, ale zawsze jest ich mniej niż dzieci. Gdy padnie komenda: siadaj!, to dla jednego nie będzie miejsca – ono odpada. Co miesiąc Amazon pozbywa się 10 proc. osób najmniej wydajnych i ustala normę, analizując wyniki 90 proc. najszybszych. Normy podkręca się swoistym współzawodnictwem. Znaczny odsetek osób pracuje dla Amazona na umowy okresowe lub za pośrednictwem agencji pracy tymczasowych. To one wiedzą, że muszą być szybkie, jeżeli chcą, aby pracodawca przedłużył, bądź nie rozwiązywał z nimi umowy o pracę (nie musi on podawać powodów). Swoją politykę w sprawie wyliczania norm przedstawiciele Amazona dziennikarzowi „Gazety Wyborczej” scharakteryzowali tak: „obiektywnie w oparciu o analizę dotychczasowych wyników członków zespołu. Natomiast do każdej osoby, która ma problem z osiągnięciem celu, podchodzimy indywidualnie i oferujemy wsparcie, aby pomóc jej poprawić wyniki i odnieść sukces w Amazon”.
Chociaż teoretycznie w czasie pandemii koronawirusa Amazon zrezygnował z oficjalnie wymaganych norm ilościowych, aby pracownicy mogli skoncentrować się na bezpieczeństwie i uniknąć zarażenia, to faktycznie dane są zbierane, pracownicy zaś wciąż są oceniani. Sytuacja na rynku pracy się pogarsza i wiele osób mając świadomość, że przedłużenie umowy zależy od uczestnictwa w tym swoistym „wyścigu szczurów”, robi to.
Amazon zamiast określić racjonalne normy dla pracownika (uwzględniające względy bezpieczeństwa), pobudza ich do wyniszczającej rywalizacji. Im gorsza będzie sytuacja na rynku pracy (a obecny kryzys może się jeszcze pogłębić), tym więcej będą rywalizować.
W połowie grudnia ubiegłego roku zbuntowała się załoga Amazona we Wrocławiu (zablokowali dojazd do magazynu firmy). „Nie dość, że Amazon postanowił w tym roku nie podwyższać płac większości pracowników w Polsce, to wypłacił nam najniższe od lat premie świąteczne. Dopiero po globalnej, masowej mobilizacji oraz akcjach pracowników w magazynach, Amazon zaproponował nam dodatkowy bonus świąteczny. Polską załogę po raz kolejny potraktowano jednak jak tanią siłę roboczą. Dostaliśmy mniej niż połowę kwoty wypłacanej w zachodnich krajach: w Polsce 600 zł (130 euro), a w innych krajach 300 euro” – tłumaczyli swój protest w stanowisku przesłanym mediom. „Firma dorobiła się na nas fortuny i po raz kolejny jesteśmy traktowani jak tania siła robocza. Zarabiamy znacznie mniej, a ceny w innych krajach są niewiele wyższe. Żywność jest w Polsce o 30 proc. tańsza niż w Niemczech i tylko o 25 proc. tańsza niż w Hiszpanii. Żyje nam się źle, a powodem są takie firmy jak Amazon, który nie płaci nam tyle, ile nasza praca jest warta” – podsumowali. ”To seria wprowadzających w błąd sformułowań źle poinformowanych lub interesownych grup, które wykorzystują profil Amazon do popularyzacji swoich własnych celów. Amazon wspiera swoich pracowników, klientów i społeczności, zapewnia bezpieczne warunki pracy, konkurencyjne wynagrodzenie i atrakcyjny pakiet świadczeń” – odpowiedziała na zarzuty firma.
Globalny problem
Fakt, że niezależnie od szerokości geograficznej zarzuty pod adresem Amazona brzmią zbieżnie pokazuje, że problem jest realny. W USA od 2008 r. jest wiele starszych ludzi (po 60. roku życia), którzy w wyniku kryzysu stracili domy (mieszkają w ruchomych przyczepach i z tej racji są już nazywani nomadami, czyli koczownikami) i zabezpieczenia na starość. Mimo podeszłego wieku muszą pracować. Doszedł kolejny kryzys związany z koronawirusem i dla nich praca w Amazon to często jedyna możliwość zarobku. Oni dziś są źródłem największej liczby tekstów w USA pokazujących, jak bez żadnych skrupułów podchodzi do swojej siły roboczej firma.
Na początku grudnia ubiegłego roku to właśnie amerykańscy związkowcy rzucili hasło, które może być niebezpieczne dla Amazona – globalnego strajku pracowników. „Siła Amazonu i brak opozycji wynika z jego globalnego charakteru” – tłumaczy Casper Gelderblom, działacz związkowy z Holandii koordynujący akcję „Make Amazon Pay” „Musimy dopasować ponadnarodowy charakter Amazona do akcji przeciwko niemu” – tłumaczy. W odpowiedzi Amazon nasilił akcje monitorujące, w których zakładach może dojść do zorganizowania się pracowników i realnego oporu. W Polsce nawet poszukiwano specjalistów, którzy zajęliby się takim niebezpieczeństwem, ale ogłoszenia szybko zniknęły, gdy ktoś zdał sobie sprawę, jak źle to wygląda wizerunkowo dla firmy. To, kto wygra spór na linii Amazon – pracownicy, będzie determinowało sytuację rynkową. Jeżeli wygra bowiem Amazon, to jego konkurencja będzie musiała się dostosować do jego taktyki.

Poprzedni artykułRatowanie banku czy zemsta władzy?
Następny artykułNowy, drogi Rok

Najnowsze