7.9 C
Warszawa
poniedziałek, 18 października 2021

O jakim kryzysie w ogóle rozmawiamy?!

Koniecznie przeczytaj

O kondycji hoteli w czasach pandemii z Karolem Weberem, inspektorem hotelowym i autorem bloga enyoyyourstay.pl. rozmawiała Agnieszka Bulus-Trando w BiznesInfo.TV

Gdyby półtora roku temu miał Pan tę wiedzę, jaką ma Pan dziś, to co poradziłby Pan sektorowi hotelowemu?

O zbliżającym się kryzysie w branży hotelarskiej mówiło się już w 2018 r., chociaż głównie pod kątem hoteli biznesowych w dużych miastach. Miało to być spowodowane nadpodażą miejsc noclegowych.

Spadały wtedy ceny pokoi w hotelach biznesowych. Nikt się jednak nie spodziewał, że kryzys, który ostatecznie nas spotkał, będzie miał taką skalę, będzie tak długotrwały i zostanie spowodowany wirusem! Firmom hotelarskim, które dobrze zarządzały swoimi finansami, udało się przejść przez okres dekoniunktury.

Sytuację ułatwiały także pieniądze pochodzące z tarczy. Tak naprawdę kluczem do sukcesu było zarządzanie już wcześniej, w czasie prosperity, kiedy hotele cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem i nie musiały też specjalnie walczyć o klienta.

Jako szkoleniowiec, inspektor hotelowy, ma Pan kontakt z hotelami z całej Polski. Jaka jest ich strategia na przetrwanie i od czego ona zależy?

Przede wszystkim trudno jest mówić o jakiejś stałej strategii na kolejne pół roku. Dlatego że żyjemy ciągle w czasie dużej niepewności. Faktycznie, sezon letni jest fenomenalny, zwłaszcza jeśli chodzi o obiekty wypoczynkowe. Większość Polaków spędziła wakacje w kraju i hotele w górach, hotele nad morzem czy jeziorami dosłownie pękały w szwach. Mimo limitu ograniczającego wykorzystanie miejsc noclegowych do 75 proc. obiekty cieszą się pełnym obłożeniem.

W gorszej sytuacji są hotele miejskie. Podczas weekendów cieszyły się sporym zainteresowaniem. Stały się taką bazą noclegową dla turystów. To zjawisko charakterystyczne już dla epidemii. Dotychczas hotele miejskie bardziej cieszyły się zainteresowaniem klientów w tygodniu. W większości byli to bowiem goście podróżujący służbowo. Teraz w pewnym stopniu to właśnie turyści wypełniają lukę po osobach korzystających z hoteli podczas wykonywania obowiązków służbowych. Jednak bez gości biznesowych i związanych z tym usług, jak choćby rozmaitego rodzaju kongresów, będzie bardzo trudno odbudować popyt w hotelach miejskich.

Dobrą wiadomością jest to, że Polacy wydłużają sobie wakacje. Wrzesień więc zapowiada się bardzo interesująco, hotele wypoczynkowe będą się cieszyły sporym zainteresowaniem. Musimy jednak pamiętać, że do marca czeka nas okres niepewności, związany z prawdopodobną czwartą falą epidemii. Co prawda rząd wspomina, że ewentualne obostrzenia będą dotyczyły osób niezaszczepionych, nie zmienia to faktu, że mamy przed sobą okres niepewności. Efekt tego powoli widać na rynku. Hotele niezależne zaczynają przystępować do polskich grup hotelowych, czy też interesują się umowami franczyzy z markami międzynarodowymi. Szukają więc potencjalnego wsparcia ze strony firm hotelarskich, które pomogą im pozyskać gościa dzięki, chociażby lepszemu marketingowi, programom lojalnościowym i rozpoznawalnej marce. Kolejnym elementem pozyskiwania gości jest dokładanie starań, by im zapewnić bezpieczny wypoczynek. Sądzę, że pewne zasady sanitarne, z jakimi mamy obecnie do czynienia, już z nami pozostaną, nawet kiedy minie już epidemia COVID-19. Goście się po prostu do tego przyzwyczaili i będą też tego oczekiwali.

Jako doradca skupiam się na niedużych obiektach. Ich właściciele chcą, bym spojrzał świeżym okiem na ich ofertę. Wskazał, jak można ulepszyć produkt, jak zmienić pewne działania, żeby wzbudzić zainteresowanie gości. Mimo niepewności, hotelarze nie chcą zmarnować czasu.

Mówi Pan o niepewności, w perspektywie najbliższych sześciu miesięcy. Jednak czy strategie sieci hotelowych, czy też tych rodzinnych się zmienią? Czy są one zagrożone, czy też tylko inwestycje przesuną się w czasie?

Jeżeli mówimy o inwestycjach, to na podstawie informacji branżowych możemy stwierdzić, że w większości nie zostały one wstrzymane. Oczywiście nie wszystkie będą zrealizowane w planowanym wcześniej terminie. Inwestorzy ciągle obserwują, co się dzieje na rynku, jakie będą ograniczenia. Nie ma powodu, by właśnie teraz otwierać, zatrudniać pracowników, wkładać pieniądze w przygotowanie obiektu do otwarcia.

Nie ma przecież pewności, czy np. znowu nie pojawią się ograniczenia w podróżach. Czy też, że nie będzie kolejnych lockdownów, nawet jeśli tylko regionalnych. Z moich rozmów z inwestorami wiem, że obiekty, które miały być otwarte jeszcze w tym roku, ostatecznie zostaną udostępnione gościom w 2022 r.

Nie są więc zagrożone, jedynie ich realizacja jest odsunięta w czasie?

Tak. Większość z nich jest jedynie odsunięta w czasie. Ciągle też słyszę o nowych inwestycjach. Można się wprost zapytać: O jakim kryzysie w ogóle rozmawiamy?!. Trzeba jednak mieć na uwadze to, że nawet jeśli nowe inwestycje są ogłaszane, to termin ich realizacji to co najmniej rok 2023, czy 2024. Zakładamy więc, że sytuacja wtedy będzie stabilna i branża wróci do wyników, jakie znamy z roku 2019.

Autor

Najnowsze

Kurs euro spokojny rajd w górę?

Ryzyka rynku inwestycyjnego

Pracuję z pasją

Zmieniamy się wraz z rynkiem